<?xml version='1.0' encoding='UTF-8'?><?xml-stylesheet href="http://www.blogger.com/styles/atom.css" type="text/css"?><feed xmlns='http://www.w3.org/2005/Atom' xmlns:openSearch='http://a9.com/-/spec/opensearchrss/1.0/' xmlns:georss='http://www.georss.org/georss' xmlns:gd='http://schemas.google.com/g/2005' xmlns:thr='http://purl.org/syndication/thread/1.0'><id>tag:blogger.com,1999:blog-7400302511740519083</id><updated>2012-01-31T12:14:03.651+01:00</updated><category term='zespół'/><category term='serwetka'/><category term='proza życia'/><category term='muzyka'/><category term='piosenka'/><category term='kreatywnie'/><category term='od rzeczy do rzeczy'/><category term='nokturny zasłyszane'/><category term='Ona'/><category term='Ku Dobru'/><category term='wspomnienia'/><category term='smutno'/><category term='poezja'/><category term='świat'/><category term='fotografia'/><category term='życie'/><category term='Arcadia Poema'/><category term='buda'/><category term='wolne'/><category term='J. Rybowicz'/><category term='obraz'/><category term='marzenia'/><category term='pozytywnie'/><category term='usterki'/><category term='video'/><category term='nokturny zawoalowane'/><category term='góry'/><category term='nokturny świadome'/><category term='LOTR'/><category term='koncert'/><category term='refleksyjnie'/><title type='text'>Nokturny Ikara</title><subtitle type='html'>Gdy tylko odwrócisz wzrok...</subtitle><link rel='http://schemas.google.com/g/2005#feed' type='application/atom+xml' href='http://arcpoe.blogspot.com/feeds/posts/default'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7400302511740519083/posts/default?max-results=100'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://arcpoe.blogspot.com/'/><link rel='hub' href='http://pubsubhubbub.appspot.com/'/><link rel='next' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7400302511740519083/posts/default?start-index=101&amp;max-results=100'/><author><name>Ikar Niepoprawny</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06691814352157127456</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='22' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/-0VMpVf1g53E/Tq6AHomwa7I/AAAAAAAABLw/EAsHFQgx70A/s220/1_c.jpg'/></author><generator version='7.00' uri='http://www.blogger.com'>Blogger</generator><openSearch:totalResults>157</openSearch:totalResults><openSearch:startIndex>1</openSearch:startIndex><openSearch:itemsPerPage>100</openSearch:itemsPerPage><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7400302511740519083.post-1557224351517323223</id><published>2012-01-31T12:14:00.000+01:00</published><updated>2012-01-31T12:14:03.675+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='nokturny zawoalowane'/><title type='text'>...</title><content type='html'>Oby tylko nie pomylić nieba, z gwiazdami odbitymi nocą na powierzchni stawu...&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7400302511740519083-1557224351517323223?l=arcpoe.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://arcpoe.blogspot.com/feeds/1557224351517323223/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=7400302511740519083&amp;postID=1557224351517323223' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7400302511740519083/posts/default/1557224351517323223'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7400302511740519083/posts/default/1557224351517323223'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://arcpoe.blogspot.com/2012/01/blog-post.html' title='...'/><author><name>Ikar Niepoprawny</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06691814352157127456</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='22' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/-0VMpVf1g53E/Tq6AHomwa7I/AAAAAAAABLw/EAsHFQgx70A/s220/1_c.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7400302511740519083.post-2987697742910372951</id><published>2012-01-21T20:35:00.002+01:00</published><updated>2012-01-21T20:36:29.715+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='od rzeczy do rzeczy'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='nokturny zawoalowane'/><title type='text'>Metafizyka</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp; Przyszła do Niego nad ranem.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp; Sfrunęła z niknącej fali łagodnego księżyca, zalewającej srebrem pół izby. A On wtedy westchnął głośno przez sen. Wszystko było jak dawniej - powiała myślą. Baldachim majestatycznie zakołysał się. Jego nie obudziło nic. Drobiła wdzięcznymi kroczkami w stronę posłania, niczym Pani Przestrzeni i Czasu, Pani Pływów, Obłoków i Pani Pogody. Pani wszystkiego, co było Mu dane poznać. Jak z naręczem całej czułości świata, przyfrunęła bliżej na dłoniach dzierżąc aury z odległych Czasów i Przestrzeni. Rozsunęła szeroko woal baldachimu, zimno pragnąc widoku oczu, które właśnie odpoczywają. Otulone błogim sklepieniem nokturnu bezpieczeństwa, w którym wszystko gdy śpi staje się jednako niewinne, detale Jego twarzy mogłyby ją widzieć przez zamknięte powieki. Ale On spał. Dama Nocy i Pani Wszystkiego Co Poznane przysiadła przy Nim. Najbielsze, ale nie trupio blade dłonie ułożyła na zgrabnych udach. W tym momencie najchłodniejsze pragnienie sycenia Jego obecnością, zapulsowało ciepłem. Ciepłem nie grzejącym, nie rozkosznie otulającym dwoje kochanków pod jednym kocem, a tym rodzajem ciepła, którego było za mało na spokój, a wystarczająco, by przypomnieć. Błękitne i zimne oczy Pani, wolno wędrowały teraz w stronę tych części ciała Jego, które pamiętały fałszywe ciepło Jej dłoni. Pozłociła się szyja, ramiona, również dłonie. Słabo rozjaśniły się krucze włosy, przekomicznie pożółkły policzki.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp; Teraz Pani wyszeptała zaklęcie. Jej szept spłoszył koloryt złego ciepła. I od tej chwili On uwolni każdy swój dotyk od pamięci o Pani Wszystkiego Co Poznał. Błękitne i złe oczy zamknęły się ponownie, kiedy na zmysłowych ustach Tej zmaterializowały się ciasno i pieczołowicie skupione miniaturki lodowych diamentów. I otworzyła oczy ponownie. Oczy srebrne tym razem, jak zdradliwa strużka rtęci. Powoli powędrowały na Jego usta. Mocno ścięte mrozem, zaśnieżone, oblodzone. Jednak Jej okruchy lodu nie topniały, a Jego wargi naraz zwilgotniały od topniejącego śniegu. I od tej chwili każde Jego słowo będzie wolne od brzemienia zdradliwych słów Zimnej Pani.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp; Powoli wsunęła ponętne ciało na posłanie. Bezszelestnie położyła się przy Nim, nie odrywając wzroku od spływającej Mu z ust przeszłości. Nie śpieszyło jej się już nigdzie. Był ostatnim, któremu musiała oddać zwyczajność.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp; Żałośnie zadrżały usta Pani trącane bodźcami łez. Ona płakała. Płakała tak pięknie i z taką klasą, z którą nie płakała i nie będzie płakać nigdy żadna kobieta. I niemal widziała przez wiotką koszulę i klatkę piersiową, Jego serce spokojnie bijące do spokojnego snu. Na pozór spokojne. Łzy zaczęły mówić za Nią. Przecież tak naprawdę nie zapełnię takiej luki. Och, takim karcącym widokiem jest serce Nikogo. Bije, bo taki ma nawyk. Palącym widokiem jest Nikt z biednym sercem, które nie wie po co ma bić. Nie zdołam wyleczyć tego. Nie tak. I nie tu. On nie zasłużył, by być Nikim.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp; I nic więcej Pani zrobić nie mogła. Na dłoni pozostała Jej tylko jesień. Zawahała się. Nie. Jednak nie. Tego oddać mu jeszcze nie mogę. Zasłużył na długą odwilż, a nie na kolejne chłody obumierania - pomyślała zwiewnie. Białą, jak pierwszy grudniowy śnieg dłonią pogłaskała Jego ciepły policzek. Gdyby ją widział, powiedziałby, że to ten rodzaj ciepła, który kojarzy się z przeprosinami. Ale spał. Nie zniosłaby Jego otwartych, głębokich, powściągliwych oczu.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp; Kim właściwie była?&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp; Panią Wszystkiego Co Poznał, Jego przeszłością. Zapewne pragnieniem teraźniejszości, o której zdążył zapomnieć mimochodem. Była uosobieniem Banału i Łatwości. Kochaną fantazją w dobrych momentach. Śniegową zaspą, kiedy noc wstawała zdradliwa. Ona bywała jak ulotna chwila, w której miał okazję widzieć Utopię, samotną wyspę osłoniętą przed falami. Była jak dłoń, której nie było, kiedy tonął i rozpaczliwie wyglądał pomocy z głębi. Ona, to niegdyś odzwierciedlenie pokoju euforii i brakującej nadziei pośród wojny ginącego czasu. A Nim wypełniała chętki najprostsze, najbardziej prozaiczne. Tak dużo słów dla Niego miała oznajmiających przeznaczenie. Słowa pełne metafizyki. Gesty metawerbalne. Metapsychiczna zachłanność i żądza. I dalej słowa. Słowa zapewniające. Słowa obiecujące. Słowa dojrzałe... to znaczy bez głębi znaczeń. Powinna Mu zasiać wiele nasion w tym bijącym teraz bez przekonania sercu. Zasiała Mu same chwasty. I dlatego dziś przyfrunęła je wyplenić.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp; Myśli o tym, co wyrządziła Jemu jednak nie tak trudno przyszło przegryźć, mimo goryczy okropnej. Najgorsza myśl skupiała to, czego oczekiwała od Niego.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp; By zawsze stał blisko.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp; A milczał z daleka.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp; Zamknięcie. Wyłączność. &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp; Zrozumiała. Zabolało. Pani Wszystkiego Co Poznał ma błękitne serce i złe. Ale nie byłoby świadomości zła, bez świadomości "przepraszam". I nigdy już Ona nie będzie czuć się dobrze. Bo nawet teraz przepraszając, lecząc Jego pamięć uczyniła to w podświadomości. Ze strachu wybrała sen. Tych niewidocznych spod powiek głębokich oczu nie trwoży się. Nie ma niepewnych gestów z Jego strony, bo ciało odpoczywa w bezpieczeństwie kończącego się już nokturnu. Pewnie zabiłby Ją wyrzutem. Drasnąłby ostrym jak sztylet głosem. Nie wiedząc co począć z kończynami, uderzyłby pięścią w stół. Ale nie zrobi tego, bo śpi. I tak w niepełnym szczęściu Dama Nocy odejdzie bez słowa więcej. Do końca swych dni niewyraźna, wiecznie już bez szczerego uśmiechu ze świadomością, że oczy, serce i ciało Jego zapomną o tamtej przeszłości raz na zawsze, nie widząc materii sprawczej owego zapomnienia. Jakby to się w ogóle nie wydarzyło. Chociaż może lekki sen pozwolił Jej przeniknąć wgłąb obrazów Śniącego z nadzieją, że przynajmniej zapamięta Ją ze snu.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp; To metafizyka - pomyśli.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp; Pani będzie smutna, bo chciałaby, żeby chociaż boleśnie i nieprzyjemnie, znał Ją, jako namacalną materię z przeszłości. Tymczasem będzie tylko metafizyką.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp; Może kiedyś się jeszcze miną. A jej cierniem i zadrą na sercu będzie to, że nawet nie zwróci uwagi na teraz już Obcą, obejmując w spacerze tą lepszą, która będzie metafizyką szczerości zamkniętą w doskonałym dla Niego ciele.&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7400302511740519083-2987697742910372951?l=arcpoe.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://arcpoe.blogspot.com/feeds/2987697742910372951/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=7400302511740519083&amp;postID=2987697742910372951' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7400302511740519083/posts/default/2987697742910372951'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7400302511740519083/posts/default/2987697742910372951'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://arcpoe.blogspot.com/2012/01/metafizyka.html' title='Metafizyka'/><author><name>Ikar Niepoprawny</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06691814352157127456</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='22' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/-0VMpVf1g53E/Tq6AHomwa7I/AAAAAAAABLw/EAsHFQgx70A/s220/1_c.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7400302511740519083.post-989064127078202529</id><published>2012-01-16T12:10:00.002+01:00</published><updated>2012-01-16T12:10:37.917+01:00</updated><title type='text'>Nokturn do Ikara Niepoprawnego</title><content type='html'>&lt;i&gt;do: Ikar Niepoprawny&lt;br /&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp; Czarna Ziemia nn/nn&lt;br /&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp; nn-nnn Piętro Czwarte (drzwi naprzeciwko windy)&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;&lt;br /&gt;&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;od: Konrad Pawłowski&lt;br /&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp; Dolina w długich cieniach &lt;br /&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp; Piętro pod niebem&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-size: x-small;"&gt;z listu Konrada&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp; Chyba miałeś rację, kiedy ostatnio do mnie pisałeś. Rację w tym, że nie da się zerwać całkowitego kontaktu ze światem. To on sprawił, że wciąż tu jestem. Żywy. Ten doktor, który mi pomógł po wypadku, pomógł bez tych całych świstków, ubezpieczeń i innych pierdół. No i Ty. Cieszę się, że tak Cię interesuje mój pamiętnik i niedokończone w nim wpisy. Dobrze, że go pokazujesz w tym całym Internecie. Ułatwiasz mi tym samym kontakt ze światem, a ja być może ułatwiam niektórym pojmowanie świata ponad nim samym. Rozumiesz, co mam na myśli?&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp; Novy wciąż nie znalazłem. Wiesz co, stary, naprawdę mi z tym źle. W pamiętniku mam czas na bycie innym, doskonalszym i wrażliwszym. List, to list. Osłabiają mnie już te frazesy i kreowanie swojej rzeczywistości i osobowości na postaci książkowe. Bez względu na to, ile mnie z nimi łączy! Pękam.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp; Spadam.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp; Już tak kurwa nie mogę. Nie znam innych słów. Każdy dzień spędzony w podróży po śladach wspomnień i domysłów to pierdolone zataczanie kręgów w środku lasu. Nie życzę Ci Ikarze, z całego serca Ci nie życzę takiego chorego stanu. Kiedy bezcelowo idziesz naprzód, z kimś obok, aż tu nagle ten ktoś znika bez słowa. To nie w porządku. To nie fair. Dlaczego? Dlaczego?!&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp; Oczywiście jak zwykle szukam całej winy w sobie. Ja już bracie wariuję, wiesz? Gdybym od czasu do czasu nie zamienił w jakiejś knajpie słowa z miejscową żulerką, pewnie już bym się gdzieś chybotał.Tego mi trzeba Ikarze. Tego. Prozaicznego życia. Chyba idę na wypalanki. Nadam się, to nadam Nie nadam, to kopną mnie w rzyć i poniesie mnie gdzie indziej.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp; To chyba tyle irytacji.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp; Tu, gdzie jestem niebo jest jakieś posiniałe, grzbiety Tatr coraz bliżej. Widocznie idę w kierunku zachodnim. Śniegu już masa, choć jesień gore. Jakby pory roku chciały coś powiedzieć. Ciepło mi jest, wypalacze sklecili mi z łat, barwionego na czerń lnu płaszcz z kapturem, podszyty grubą warstwą bawełny. Bawi mnie ta peleryna, bo jak idę z kapturem na głowie, to mnie szerokim łukiem omijają. A i mam kożuch na kołnierzu, to wyglądam tak szerzej w barach, wiesz.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp; Chyba przemaka mi futerał gitary. Podstrunnica pociemniała od wilgoci. Latorośl z masy perłowej jakoś się zasyfiła. Mam nadzieję, że nie umrze mi ten kawałek drewna za prędko. Część mojej duszy, jakby nie patrzeć.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp; Zrywa się wiatr, ciężko pisać dalej, więc kończę. Dziurawe zadaszenie i niepewny zydelek, na którym siedzę też mi pisania nie ułatwia. Napiszę jak zawędruję na hale.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;P.S. Ale poradź mi coś przyjacielu, poradź coś mojej nędznej psychice, w tym momencie kurewsko nędznej. Nie wiem. Zrugaj mnie. Opierdol. Wyzwij od ciepłych kluch i różowych pup. Cokolwiek. Daj mi jakieś światło, bo przestaję widzieć w ciemności!&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: right;"&gt;Konrad P. &lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;do: Konrad Pawłowski&lt;br /&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp; W drodze na Podhale czerwonym szlakiem od Tarnicy&lt;br /&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp; W czarnym płaszczu gdzieś pod niebem&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;&lt;br /&gt;&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;od: Ikar Niepoprawny&lt;br /&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp; Czarna Ziemia nn/nn&lt;br /&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp; nn-nnn Piętro Czwarte (drzwi naprzeciw windy)&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Konradzie...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp; Wzięło Cię, co? Wzięło Cię na serio. Choć pewnie nigdy się nie spotkamy, to nie stoi to na przeszkodzie, by chlasnąć Cię porządnie w pysk słowami. Rugał Cię nie będę. Przekonanie, że jeśli jakimś przypadkiem się jednak spotkamy, to od razu walnę Cię z liścia, powinno wystarczyć. Człowieku. Czytam od ponad roku i tylko Twoimi słowami piszę w tym internecie ostatnimi czasy, to co przytrafia się Tobie i co się wyrabia. Ostatnie strony Twojego pamiętnika, jakie mi wysłałeś, martwią mnie nieco. Wnioskuję, że wy tam w tej waszej Enklawie cofacie się emocjonalnie do pokolenia Kolumbów, albo co gorsza do polskiej cyganerii. Brak Wam tam jeszcze fety i LSD, a już dawno utworzylibyście niepodległe państwo.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp; Zgadłeś. Nabijam się. Z jednej strony cenię, rozumiem i szanuję wasz honor i odwagę. Samozaparcie i instynkt życia, życia blisko natury, innych włóczęgów i samych siebie. Ale Ty Konradzie chyba starasz się za bardzo odstawać od reszty, co? Twoje ostentacyjne trzaśnięcie drzwiami Enklawy, Twoje wyjście jak na krucjatę dla uratowania cnoty księżniczki uwięzionej w wieży godne jest politowania. Czy jesteś wrażliwy, czy jesteś wyrachowanym chujem, nie ma znaczenia. Sprawa jest prosta. Dziewczyna ta raz już kopnęła Cię w dupę. Pamiętasz? Opowiedziałeś mi to kiedyś przez telefon, a ja potem napisałem zgrabne opowiadanko. Ty chyba bracie uwierzyłeś za bardzo w to, co dopisałem. Że żałowała. Że wybiegła w mrok, aby Cię szukać, kiedy przeczytała Twoje słodkie wierszowe słówka zapisane na serwetce. Nie wiesz, co było w Twoim życiu fikcją literacką, co urojeniem, wyobrażeniem jakiejś miłości od pierwszego wejrzenia, a co twardą rzeczywistością pod przykrywką lśniących włosów i zmysłowych oczu. Wierzę w siłę oczu. Ba! Pamiętaj, by zawsze patrzeć w oczy, a nie na oczy! Ale Tyś stary pojechał po bandzie. Chciałeś chyba zobaczyć jej synapsy w mózgu. Wiem, że minęły trzy lata odkąd mi to opowiedziałeś. Miałem nadzieję, że po prostu banicja nauczy Cię pewnych reguł życia. Niestety tak się nie stało.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp; Nova, a właściwie Marta Nowicka kopnęła Cię Konradzie Pawłowski w dupę. Ująłeś ją być może swoim romantyzmem. Być może fikcja literacka nie okazała się tak do końca fikcją. Ale nie okazała się też niczym głębszym, niż powierzchowność ochoty na dobrego chłopaka, który nie skrzywdzi, nie zrani, zabawi i będzie można go zostawić tanim kosztem, bo tylko jego własnej słabości.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp; Nie protestuj tam pod nosem i nie kurwuj na mnie, bo wiesz, że mam rację. Ty tylko nie chcesz w to uwierzyć. Koniec. Null. Nawet w waszych enklawach, szałasach i schroniskach doświadczysz pogardy i skurwysyństwa. Ale jak widzę, również braku rozsądku.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp; Ale... zazdroszczę Ci. Jakkolwiek sam swojej dupy nie kopiesz naiwnością i biczujesz się drogą bez celu, tak zazdroszczę. Widzisz, przynajmniej mogę Cię rozumieć w jednej rzeczy. Walczysz o swoje. Nieudolnie trochę. Może nie do końca po męsku. Ale walczysz. Cicho Ci się przyznam, że pod moją twardą skórą i przywiązaniem do rzeczywistości narodziło się mnóstwo wątpliwości. Wątpliwości poznawcze. Jak zostać dobrze zrozumianym? Jak ma wyglądać pierwszy krok, by nie spłoszyć? Czy aby nie przesadzam z powściągliwością? Jak poznać, że w pewnym momencie prosty uśmiech, to będzie już za mało? Że to już właśnie teraz potrzeba więcej, a jeżeli się spóźnię, to może już być za późno? Czy wystarczy być sobą? Dziwne pytania, wiem. Oszczędny w słowach opisujących emocje, tylko dlatego, by je opisać gestem. Widzisz Konradzie. Mówić można bardzo dużo i bardzo ładnie. Problem w tym, że w pewnym momencie granica między szczerością, a chęcią zaimponowania może się zatracić i w słowa przekradnie się pycha, mitomania. Wierz mi. Tak trudno się pohamować. Ale coś w końcu kiedyś być trzeba będzie powiedzieć. Gest poprzedzić słowem. Uprzedzić. Myślisz, że światło nadejdzie samo w odpowiednim momencie?&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp; Przepraszam za tyle słów. Ale też weź je sobie do serca. Przemyśl moje wątpliwości. Trudno mi było wyrażać siebie swoimi słowami, więc robiłem to Twoim pamiętnikiem. Na szczęście mogłem odpisać Tobie na list i jednocześnie w nim się wyrazić, uzasadniając to przyjacielską korespondencją.&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;P.S. Konradzie! Masz miękkie serce. A jak się ma miękkie serce, trzeba mieć twardą dupę. Pamiętaj o tym!&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: right;"&gt;I.N.&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7400302511740519083-989064127078202529?l=arcpoe.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://arcpoe.blogspot.com/feeds/989064127078202529/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=7400302511740519083&amp;postID=989064127078202529' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7400302511740519083/posts/default/989064127078202529'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7400302511740519083/posts/default/989064127078202529'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://arcpoe.blogspot.com/2012/01/nokturn-do-ikara-niepoprawnego.html' title='Nokturn do Ikara Niepoprawnego'/><author><name>Ikar Niepoprawny</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06691814352157127456</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='22' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/-0VMpVf1g53E/Tq6AHomwa7I/AAAAAAAABLw/EAsHFQgx70A/s220/1_c.jpg'/></author><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7400302511740519083.post-7155799476527420104</id><published>2012-01-11T17:49:00.001+01:00</published><updated>2012-01-11T17:50:42.055+01:00</updated><title type='text'>Niektóre fazy, myśli i momenty w pamięci trzeba mi spalić zabójczym dymem papierosa</title><content type='html'>&lt;span style="font-size: x-small;"&gt;&lt;i&gt;z pamiętnika Konrada&lt;/i&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;   "Jaskółka" była schroniskiem typowo mieszczuszym. Takim miejscem dla zjaw spędzających swoje urlopy. Wstąpiłem, bo z Enklawy wyszedłem na głodniaka. W Polańczyku i Solinie zarobiłem do futerału paręnaście złotych, więc na turystyczną drożyznę mogłem sobie jednorazowo pozwolić.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp; Sezon skończył się jakiś czas temu, więc alkierz stołówki nie był zatłoczony. Kilka prawie przezroczystych twarzy, niewyraźnych spojrzeń i śpiących plecaków gdzieś pod ścianą. Gwar zgoła powściągliwy snuł się ledwie jak rozproszony dym papierosa. Wyjąłem dziurawy portfel ze skaju, wysypawszy drobniaki skinąłem głową w stronę butelki wareckiego piwa, poprosiłem o trzy pajdy ze smalcem z dwoma ogórkami kiszonymi. Dostawszy zamówione jedzenie i piwo, zasiadłem na końcu długiego stołu z ławą. Wiedziałem, że nie najem się tym po dwóch dniach łażenia i nocowania w improwizowanych szałasach z igliwia. Starając się nie myśleć o widmie dalszego głodu, myślami pobiegłem w stronę reszty świata. Zastanawiałem się nad tym, dlaczego świat tak nienawidzi ludzi na wiecznym szlaku. Dlaczego człowiek gór jest gorszy od szarego podatnika. Dosyć szybko odpowiedziałem sobie na pytania. Przeciętność głęboko zakorzeniona w prostolinijnej mentalności ludzi, nie nastawiona na głębsze przeżywanie życia i nie myślenie o wartościach de facto nie jest ich winą. Olbrzymie gmachy, potworne fabryki stresu wzniesione przez możnych tego świata, fundament na taniej roboczej sile, praca bez perspektyw byle przeżyć kolejny dzień, to wynalazek wielkiego pieniądza. Cała ta machina, by robić pieniądze za pomocą trudnej pracy wielu małych trybików, zepchnęła na margines tych, którzy na brak wolności byli uczuleni. Wtedy szarakom wszczepiono myśl, że oto obdartusy mające czelność żyć i funkcjonować zgodnie z własną wolnością, szwendają się po leśnych zadupiach, bez historii, kont w bankach, numerów identyfikacji podatkowej i dowodów osobistych. Co z tego, że nikogo nie zabijają, nie krzywdzą i prawie nie pokazują się na oczy. Właśnie dlatego, że są niegroźni, można ich tępić i poniżać. Uważani są za nieuczciwych leni, hedonistów i pasożytów. Kradną powietrze, bo oddychają bez vatu i wkrótce nie będzie czego zanieczyszczać. Prychnąłem pod nosem, kiedy ta ostatnia absurdalna myśl mnie naszła. No bo nad czym ja się kurwa zastanawiam (zawsze się nakręcam jak pomyślę o bezczelnej podłości i wyzysku).&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp; Dopiłem piwo i poszedłem do alkierzyka dla palaczy. Miałem rzucić i rzuciłem fajki, dym mi przeszkadza, natomiast przekonanie, że niektóre fazy, myśli zwyczajnie trzeba zatruć, zasmolić, zwyczajnie spalić, nie pozwoliło się rzucić. Paczka papierosów kupionych po słowackiej stronie. Po dwóch zaciągnięciach sięgnąłem do kieszonki futerału i wydobyłem tom opowiadań o Wiedźminie "Miecz przeznaczenia". Na ostatnich kartach Geralt odnajduje Dziecko Przeznaczenia, Niespodziankę powierzoną mu przez los. Dziewczynka miała na imię Cirilla. Chyba z pięć razy przeczytałem ten fragment, myśląc znów o Novie. Spazmatycznie zadrgały impulsy pamięci, pytania których zadać nie sposób. Bo Geralt miał pewność, a przynajmniej w momencie odnalezienia jej, że Ciri chciała być odnaleziona. Novy nie zabrało żadne zło. Odeszła sama. Zupełnie jakby chciała zamknąć jakiś rozdział życia.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp; Myśli napotkały mur. Ale mur wysoki i długi. Nie byłoby problemem go zburzyć. Mógłby jednak runąć wtedy na mnie, odkrywając odpowiedź, ale i obnażając być może jej pewną intymność. Odłamki przy okazji mogłyby zranić mnie, zapylając zmysły. Chyba postanowiłem nie próbować. Wszak, jak powiedział Geralt, "lepiej bez celu iść naprzód, niż bez celu stać w miejscu, a z pewnością o niebo lepiej, niż bez celu się cofać".&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7400302511740519083-7155799476527420104?l=arcpoe.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://arcpoe.blogspot.com/feeds/7155799476527420104/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=7400302511740519083&amp;postID=7155799476527420104' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7400302511740519083/posts/default/7155799476527420104'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7400302511740519083/posts/default/7155799476527420104'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://arcpoe.blogspot.com/2012/01/z-pamietnika-konrada-jaskoka-bya.html' title='Niektóre fazy, myśli i momenty w pamięci trzeba mi spalić zabójczym dymem papierosa'/><author><name>Ikar Niepoprawny</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06691814352157127456</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='22' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/-0VMpVf1g53E/Tq6AHomwa7I/AAAAAAAABLw/EAsHFQgx70A/s220/1_c.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7400302511740519083.post-3827467237614302823</id><published>2011-10-31T17:55:00.003+01:00</published><updated>2011-10-31T19:48:28.941+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='proza życia'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='nokturny świadome'/><title type='text'>Kowal swojego losu</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: x-small;"&gt;z pamiętnika Konrada&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp; - Co jest? Miny macie nie tęgie. - Jeszcze było mi wesoło, więc zapytałem tonem wiecznie rozbawionego Jokera.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp; - Miro odszedł trzy dni temu, kiedy byłeś po słowackiej stronie. - Odpowiedziała mi Czarna. Sucho i ponuro.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp; - Wiem. Mówił mi, że już tak nie może żyć. Wyciągnął swój dowód osobisty i powiedział, że wkrótce wraca do Świata. Chciał zapomnieć o sobie i zacząć żyć ze zjawami. Pewnie pojechał do rodziców pogodzić się z nimi i znaleźć legalną pracę.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp; Czarna wzruszyła ramionami. Rozejrzałem się po sieni.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp; - A gdzie Nova?&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp; - No właśnie. Jej też nie ma. Od wczoraj. Rano chciałam zanieść jej śniadanie. Ale w waszej izdebce na poddaszu był już tylko jej zapach. Musiała odejść przed świtem.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp; - Nie zostawiła wiadomości? Może poszła do innego schroniska...&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp; - Jakiś czas już zachowywała się dziwnie. Jakby nie umiała znaleźć sobie miejsca.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp; Poszedłem na poddasze. Nic. Pokoik wysprzątany. Zajrzałem pod poduszkę, gdzie zwykła chować swój sennik. Nigdy nie ukrywała go przede mną i zawsze pozwalała do niego zajrzeć. Kiedy zmagała się z jakimiś myślami nachodzącymi ją w snach, łatwiej było jej o tym napisać i pozwolić mi przeczytać, niż mówić o tym. Pod poduszką nie było nic. Ani skrawka papieru. Na biurku pod oknem nie leżała żadna koperta zaadresowana do mnie. Żaden list, ani jednego słowa. Byłem spokojny. Czasem uwielbiała ciszę i samotność, co rozumiałem i szanowałem. Może po prostu chciała gdzieś pójść sama. Nie bała się lasu, ani gór i znała je lepiej ode mnie. Tyle, że zawsze mówiła dokąd idzie, dlaczego. Trzymała się tej zasady, a kiedy oznajmiała o takich planach (najczęściej kiedy byliśmy sami) w jej oczach jawiły się pytania, czy pozwalam, czy rozumie, a jeśli nie, to zostanie dla mnie. W moich oczach zawsze miała tę samą odpowiedź. Że jest wolna, że będę tęsknił, ale tak, rozumiem. "Przychylnego szlaku" - zawsze wtedy życzyłem jej tego.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp; Wróciłem do alkierza sadyby.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp; - Dziwne... - mruknąłem nalewając sobie grzanego wina z garnca. Siadłem obok Czarnej, która wyraźnie się martwiła i trapiło ją jakby srogie poczucie winy.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp; - Może powinniśmy jej szukać. - Zaproponował Mundo, który też nie potrafił znaleźć w sobie miejsca dla takiego zmartwienia. - Nie miała dobrego tempa, a jedyne szlaki na południe do Ukrainy i na północ do Świata.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp; - Wychodzi na to, że nie chciała by na nią czekać i by ją szukać. - Sam nie wierzyłem w to, co właśnie powiedziałem. - Więc na pewno nie poszła drogą. A gdyby szła na południe, to bym ją spotkał.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp; - Ale nie zaszkodzi, by wybrać się na północ.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp; - Konrad, a może jednak było w niej coś, co mogło cię zaniepokoić? Może jakieś dwuznaczne znaki zdarzyło jej się ujawnić. Coś może pisała...&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp; - Nie ma jej sennika. Tam pisała wszystko, o czym myślała. Wszystkie sny, niespokojne myśli i tym podobne. Zabrała go ze sobą. Nic z jej strony nie było podejrzane. Tylko szczerość miała zawsze w oczach. Nie uciekała wzrokiem, gdy do niej mówiłem. Nie zająknęła się przy żadnym wyznaniu, przy żadnej odpowiedzi. Nic, co mogłoby mnie zaniepokoić.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp; - Więc, co robimy?&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp; Iść za nią? Może i bym ją znalazł. Gdyby się udać tam, gdzie podpowiada serce. Ale nie jestem pewien, czy nie wtargnąłbym w jakąś sferę intymności, która była tajemnicą nawet przede mną. Mógłbym ją wtedy skrzywdzić. A to była ostatnia rzecz na świecie, którą chciałbym uczynić. Z drugiej zaś strony nie wybaczyłbym sobie, gdyby coś jej się stało. Jeżeli już by nie wróciła, to i&amp;nbsp; ja nie miałbym przed sobą żadnego szlaku więcej. Wzruszyłem ramionami.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp; - Zasady...&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp; - Nasze zasady mówią wyraźnie. - Mundo oparł pięści o stół i spojrzał mi w oczy z powagą kata. - Jeżeli któreś z nas odchodzi bez słowa, wszyscy musimy za nim podążyć. To nie prywatne ciągotki. To nie egocentryczna chęć znalezienia tej osoby dla nas samych, by uspokoić umysł. To prawo więzi. Przeznaczenie kieruje nas ku sobie nie bez powodu, dlatego żyjemy nadzieją, że potęga więzi między Ludźmi Gór ma siłę do odnalezienia zagubionych.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp; - Mogła pragnąć się zagubić.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp; - Konrad, o czym ty mówisz? Odchodzący mają obowiązek pożegnać się choć jednym słowem, a my nie mamy prawa ich zatrzymywać.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp; - Kto to wymyślił? Ty?&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp; - Wszyscy. I wszyscy się z tym zgadzają. Ale nie chcę się z tobą kłócić, Konrad. Nova odeszła bez słowa. Może poszła na grzyby, a coś ją złego spotkało. Może poszła za daleko i ktoś ją zawinął.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp; - Nawet o tym nie myśl...&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp; - A może to ty coś spierdoliłeś? Może to twoja wina?&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp; Spojrzałem mu głęboko w oczy.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp; - Tak. - Powiedziałem wstając powoli. - Może. Jeżeli rzeczywiście, to wam nic do tego. Jeżeli to moja wina, to ja powinienem ją teraz znaleźć, przeprosić i przyprowadzić do Enklawy.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp; Udałem się w stronę sieni. Zaciągnąłem płaszcz - ostatnią odzież z tamtego Świata, przez plecy przewiesiłem gitarę - połowę mojej duszy i nim ktokolwiek, cokolwiek zdążył powiedzieć, jedną nogą byłem już na zewnątrz sadyby.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp; - Ale pozwól pomóc. Pomóc Novie. I sobie też. Konrad. Pozwól. - Chłodna, jak ton głosu dłoń Czarnej chciała mnie zatrzymać. Mocno. Mocno więc się wyrwałem.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp; - Byłem tylko sam, dopóki nie napisałem dla niej na serwetce kilku słów. Byłem sam, kiedy utrwaliła mnie w przekonaniu, że się więcej nie spotkamy. Byłem sam, kiedy spotkałem ją wśród was. Sam, kiedy odkryłem, że to ona, sam kiedy teraz odeszła i będę sam, by jej szukać.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp; Stali kompletnie mnie nie rozumiejąc. Zdecydowałem się wyjaśnić.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp; - W was widzę tylko tępy bunt przed Światem i Zjawami. Niby to buńczucznie opuściliście domy. Choć wcześniej mieliście w nich wszystko, czego potrzeba mieszczuchom. Wiele rzeczy dostaliście na tacy i podziwiam, że mimo to nauczyliście się żyć bez gadżetów świata i jego jaskrawych kolorów. Powiem więcej. To wam zawsze mówiono, co zrobiliście źle i podpowiadano, jak to naprawić. A po wszystkim, cała reszta uchodziła wam płazem. A mimo to, nie ciągnie was tam, gdzie wystarczy trochę dać się poniżać, by za późniejszą zapłatę kupić sobie coś, co pozwoli wam o tym zapomnieć. Podziwiam to, naprawdę. Mnie uczyło już samo dzieciństwo, z którego pamiętam tyle, że nawet na kogoś, kto otrze łzy trzeba sobie samemu zasłużyć, nawet jeżeli jesteście cholernie niewinni. Uczyła mnie hipokryzja rodziców. Moim telewizorem był dach czynszowego bloku, gdzie nauczyłem się tego, co we mnie dobre. Napatrzyłem się na przykłady miłości i szczęścia, których nie doświadczałem. Sam sobie odpowiadałem z wiekiem na pewne pytania. Zawsze sam. Oprócz tych chwil, kiedy była ze mną Nova. I w dalszym ciągu udowadniam sobie, że można żyć jak w bajce, jeżeli od początku samemu będzie się ją budowało, nie zważając na niezrozumienie ludzi naokoło. Sam zbudowałem swoją osobowość, kiedy uciekłem ostatni raz z czterech ścian, gdzie nikogo już nie było. Być może teraz coś zniszczyłem, ale to, że jestem sam tylko pozwoli zrozumieć mi pełnię, kiedy da Bóg, odnajdę Novę. Mnie życie nauczyło, że w samotności osiągnę wszystko, by nie być samotnym dłużej niż jest to mi potrzebne. Dlatego po prostu pójdę. Sam. I pożegnam się z wami. Nie wiem, co się wydarzy, coś się skończy, a co się zacznie. Pożegnam się zwykłym "bywajcie", by odejść teraz od was tak samo szybko, jak szybko się z wami znalazłem. A wierzę, że znalazłem się dla niej i tylko ją teraz chcę szukać.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp; - Konrad... idź z Bogiem.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp; Zamknąłem drzwi.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;iframe width="420" height="315" src="http://www.youtube.com/embed/Yh2o5OJjdYs" frameborder="0" allowfullscreen&gt;&lt;/iframe&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7400302511740519083-3827467237614302823?l=arcpoe.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://arcpoe.blogspot.com/feeds/3827467237614302823/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=7400302511740519083&amp;postID=3827467237614302823' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7400302511740519083/posts/default/3827467237614302823'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7400302511740519083/posts/default/3827467237614302823'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://arcpoe.blogspot.com/2011/10/kowal-swojego-losu.html' title='Kowal swojego losu'/><author><name>Ikar Niepoprawny</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06691814352157127456</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='22' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/-0VMpVf1g53E/Tq6AHomwa7I/AAAAAAAABLw/EAsHFQgx70A/s220/1_c.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://img.youtube.com/vi/Yh2o5OJjdYs/default.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7400302511740519083.post-9098243298014116754</id><published>2011-10-15T23:10:00.000+02:00</published><updated>2011-10-15T23:10:44.470+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='proza życia'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Ku Dobru'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='refleksyjnie'/><title type='text'>Potworności i ludzie</title><content type='html'>&lt;span style="font-size: x-small;"&gt;z opowiadania Andrzeja Sapkowskiego, pt. "Granica możliwości"&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp; "(...)Jaskier, rzucając niespokojne spojrzenia na Zerrikanki, czujnie krążące po pobojowisku, cucił wciąż nieprzytomnego Dorregaraya. Geralt smarował maścią i opatrywał poparzone kostki Yennefer. Czarodziejka syczała z bólu i mruczała zaklęcia.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp; Uporawszy się z zadaniem, wiedźmin wstał.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp; - Zostańcie tu - powiedział. - Muszę z nim porozmawiać.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp; Yennefer krzywiąc się wstała&lt;/span&gt;.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp; - Idę z tobą, Geralt - wzięła go pod rękę. - Mogę? Proszę, Geralt.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp; - Ze mną, Yen? Myślałem...&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp; - Nie myśl - przycisnęła się do jego ramienia.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp; - Yen?&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp; - Już dobrze, Geralt.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp; Spojrzał w jej oczy, które były ciepłe. Jak dawniej. Pochylił głowę i pocałował w usta, gorące, miękkie i chętne. Jak dawniej.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp; Podeszli. Yennefer, podtrzymywana, dygnęła głęboko, jak przed królem, ujmując suknię końcami palców.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp; - Trzy Kaw... Villentretenmerth... - powiedział wiedźmin.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp; - Moje imię w wolnym przekładzie na wasz język oznacza Trzy Czarne Ptaki - wyjaśnił smok.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp; Smoczątko, wczepione pazurkami w jego przedramię, podstawiło kark pod głaszczącą dłoń.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp; - Chaos i Ład - uśmiechnął się Villentretenmerth. - Pamiętasz, Geralt? Chaos to agresja, Ład to obrona przed nią. Warto pędzić na koniec świata, by przeciwstawić się agresji i złu, prawda, wiedźminie? Zwłaszcza, jak mówiłeś, gdy zapłata jest godziwa. A tym razem była. To był skarb smoczycy Myrgtabrakke, tej otrutej pod Hołopolem. To ona mnie wezwała, bym jej pomógł, bym powstrzymał grożące jej zło. Myrgtabrakke odleciała już, krótko po tym, gdy zniesiono z pola Eycka z Denesle. Czasu miała dość, gdy wy gadaliście i kłóciliście się. Ale zostawiła mi swój skarb, moją zapłatę.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp; Smoczątko pisnęło i zatrzepotało skrzydełkami.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp; - Więc ty...&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp; - Tak - przerwał smok. - Cóż, takie czasy. Stworzenia, które wy zwykliście nazywać potworami, od pewnego czasu czują się coraz bardziej zagrożone przez ludzi. Nie dają już sobie rady same. Potrzebują Obrońcy. Takiego... wiedźmina.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp; - A cel... Cel, który jest na końcu drogi?&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp; - Oto on - Villentretenmerth uniósł przedramię. Smoczątko pisnęło przestraszone. - Właśnie go osiągnąłem. Dzięki niemu przetrwam, Geralcie z Rivii, udowodnię, że nie ma granic możliwości. Ty też znajdziesz kiedyś taki cel, wiedźminie. Nawet ci, co się różnią, mogą przetrwać. Żegnaj, Geralt. Żegnaj, Yennefer.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp; Czarodziejka, chwytając mocniej ramię wiedźmina, dygnęła ponownie. Villentretenmerth wstał, spojrzał na nią, a twarz miał bardzo poważną.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp; - Wybacz szczerość i prostolinijność, Yennefer. To jest wypisane na waszych twarzach, nie muszę nawet starać się czytać w myślach. Jesteście stworzeni dla siebie, ty i wiedźmin. Ale nic z tego nie będzie. Nic. Przykro mi.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp; - Wiem - Yennefer pobladła lekko. - Wiem, Villentretenmerth. Ale i ja chciałabym wierzyć, że nie ma granicy możliwości. A przynajmniej w to, że jest ona jeszcze bardzo daleko.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp; (...)- Możesz przybrać każdą postać. Każdą, jaką zechcesz.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp; - Tak.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp; - Dlaczego więc człowiek? Dlaczego Borch z trzema czarnymi ptakami w herbie?&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp; Smok uśmiechnął się pogodnie.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp; - Nie wiem, Geralt, w jakich okolicznościach zetknęli się po raz pierwszy ze sobą odlegli przodkowie naszych ras. Ale faktem jest, że dla smoków nie ma niczego bardziej odrażającego niż człowiek. Człowiek budzi w smokach instynktowny, nieracjonalny wstręt. Ze mną jest inaczej. Dla mnie... jesteście sympatyczni. Żegnajcie.(...)&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-size: x-small;"&gt;niech ten cytowany fragment broni się sam. W baśniach tkwi głęboki morał wzięty z konsekwencji realnego życia codziennego. Zawsze w to będę wierzył. Nie jesteśmy sami i dla wszystkich jest miejsce. Dla wszystkich. Warto o tym nie zapominać. &lt;/span&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7400302511740519083-9098243298014116754?l=arcpoe.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://arcpoe.blogspot.com/feeds/9098243298014116754/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=7400302511740519083&amp;postID=9098243298014116754' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7400302511740519083/posts/default/9098243298014116754'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7400302511740519083/posts/default/9098243298014116754'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://arcpoe.blogspot.com/2011/10/potwornosci-i-ludzie.html' title='Potworności i ludzie'/><author><name>Ikar Niepoprawny</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06691814352157127456</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='22' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/-0VMpVf1g53E/Tq6AHomwa7I/AAAAAAAABLw/EAsHFQgx70A/s220/1_c.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7400302511740519083.post-1997682024923538091</id><published>2011-08-26T07:15:00.000+02:00</published><updated>2011-08-26T07:15:57.411+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='od rzeczy do rzeczy'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='nokturny świadome'/><title type='text'>Niegdysiejsi my</title><content type='html'>&lt;span style="font-size: x-small;"&gt;z pamiętnika Konrada&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Dorastaliśmy razem na dachach czynszówek na naszym szarym osiedlu. Przy ulicznych koleinach, raz na tydzień strzyżonych trawnikach, raz do roku kwitnących krwisto jarzębinach. Okupowały krwią początek jesieni i wieszczyły, że znów powrócą w chlebakach wałówki do szkoły. Tak chcieliśmy być dorośli, by mieć na wszystko czas i móc rozmawiać jak dorośli. Biegaliśmy, ciesząc się z każdej w parku kałuży i przemoczonych skarpetek. A szlabany na podwórko zabijaliśmy siedząc przed ekranami gier video w tęsknocie za domkiem na drzewie, który wspólnie czy w słońce, czy deszcz budowaliśmy.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Aleśmy zdziadzieli mój kochany przyjacielu. Mamy naszą dorosłość przedwczesną, konta w bankach, plastikowe tożsamości i czipowskie ubezpieczenia. Pierwsze siwki na głowie, smołę w płucach, co miesięczną wypłatę, prawa jazdy i miny zbuntowanych przez nieudolną politykę Ojczyzny. Po pracy czas na odpoczynek. Domek na drzewie zamieniliśmy na piwo parkowe, dach bloku na najwyższe piętro w galerii handlowej, a jarzębinowe proce na dziurawe kieszenie. Miasto na góry, gry wideo na gitarę, szarą kartkę i długopis. Możemy, czego nie mogliśmy wcześniej. Możemy rozmawiać jak dorośli, ale tu jest barykada, którą nie wiadomo kiedy przeskoczymy. Nie umiemy nic, co z dorosłą rozmową się wiąże. Nie patrzymy sobie w oczy i przede wszystkim nie rozmawiamy o nas, ale o tej całej chorej otoczce. O muzyce, o fasoli na obiad, o wyższości kotów nad psami, margaryny nad masłem, tuńczyka nad makrelą.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Tyle, wydawało mi się, powiedziałem na poprzednich kartkach mądrości tabu, na tematy duszy i wrażliwości. A tak naprawdę jestem Zjawą nie lepszą od tamtych i nawet nie mam świadomości, jak bezrozumnie wydmuchuję słowa, by w konsekwencji zaklikać się na śmierć.&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: right;"&gt;&lt;i&gt;Twoje słowa głupcze będą cię kiedyś sądzić...&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: right;"&gt;Jan Rybowicz&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7400302511740519083-1997682024923538091?l=arcpoe.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://arcpoe.blogspot.com/feeds/1997682024923538091/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=7400302511740519083&amp;postID=1997682024923538091' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7400302511740519083/posts/default/1997682024923538091'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7400302511740519083/posts/default/1997682024923538091'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://arcpoe.blogspot.com/2011/08/niegdysiejsi-my.html' title='Niegdysiejsi my'/><author><name>Ikar Niepoprawny</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06691814352157127456</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='22' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/-0VMpVf1g53E/Tq6AHomwa7I/AAAAAAAABLw/EAsHFQgx70A/s220/1_c.jpg'/></author><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7400302511740519083.post-3621080957132839143</id><published>2011-08-16T00:45:00.000+02:00</published><updated>2011-08-16T00:45:57.140+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='proza życia'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Ku Dobru'/><title type='text'>Apoteoza dosłowności</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp; Zaczęły nam się tworzyć scenariusze, jakie przed laty słyszeliśmy od naszych dziadków. Las, pierwsi i ostatni zarazem partyzanci w walce o wolność, zacieranie śladów, ogniska z wartą pośród nocy, unikanie oznak cywilizacji, improwizowane szałasy na przełęczach i w dzikich dolinach. Dziś na myśl mi przychodzą tylko wyssane z palca opowieści bajarzy i pisarzy. Jednak właśnie w tej chwili my tworzymy historię, którą kiedyś być może zainteresują się potomni. Od gór napływają pierwsze oddechy zimy. Przede mną pierwsza zima na surowym szlaku. Nie wiem dokąd pójdziemy, jak długo będziemy szli razem, co, albo kto nas rozdzieli.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp; Enklawa jest tam, gdzie my, ale co dalej? Nova i Czarna zostały w sadybie. Ja, Miro, Mundo i Iwo w myśl indiańskiej zasady mężczyzn łowców, naiwnie udaliśmy się... "gdzieś" (tak, to dobre słowo) poszukać czegoś do jedzenia.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp; - Podobno Zjawy już obserwują rogatki za Leskiem. - Szepnął mi na ucho Miro, kiedy schyleni forsowaliśmy jakieś krzaki. - W stronę Soliny i Polańczyka. Znaczy się ogólnie interesują się coraz bardziej górnym bieszczadem.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp; - A skąd ty to wiesz? - Zapytałem podejrzliwie.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp; - Logika. Słonina wspomniał... wiesz ten spory gość w Enklawie za szynkwasem wspomniał, że w Sanoku miesiąc temu zabroniono udzielać noclegu włóczęgom. Tylko turyści mający dowód osobisty...&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp; - Kurwa, jak to brzmi. - Musiałem. - Czy to aby nie śmieszne Mirku?&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp; - Sam widzisz do czego doszło. Uciekliśmy. By nas nie znano, nie kojarzono, nie odsyłano rodzinom w razie co, pozbyliśmy się tożsamości. Jesteśmy ujemnym bilansem w tym kraju. Nie pracujemy, nie płacimy podatków, ale kradniemy tlen. Intruzi z nas jak cholera.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp; - I co? Znajdą nas, zaraz nas ponazywają, dadzą pesele, nipy, sripy i poślą do fabryki na taśmociągi i palety? Zbawi ich to?&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp; - Konrad... tu nie o to chodzi. Ten krzak, który właśnie podlewa Mundo jest prywatny. Należy do jakiegoś garniaka. Te rydze, których nazbierałeś są własnością jakiejś zjawy. "Enklawa" należała kiedyś do jakiegoś Łemka. Teraz należy do króla sedesów i odkąd do niego należy, grozi zawaleniem. Wyburzą ją w pizdu i jebną tam tartak. Wykarczują drzewa, sprzedadzą do retort na wypał węgla. Ale już nie miejscowi rębacze i wypalacze się tym zajmą. Ale prywatni pracownicy fizyczni za najniższą krajową. Przyzwyczaj się, że jesteśmy wrzodami na dupach u niektórych.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp; - Pierdoły...&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp; - Świat składa się z pierdół. Konrad, żyjemy w jakiejś apoteozie dosłowności. Jesteśmy dosłownie żebrakami. Wolność uprawiamy dosłowną. To wystarczy, by dosłownie być traktowanym jak przestępca. Możesz kochać muzykę i poezję, jeśli codziennie po osiem godzin zapierdalasz jak motorek. Możesz chodzić po górach, szlakach z kijami trekkingowymi, w sandałach, w szpilkach, adidasach, jeśli robisz to przez góra dwa tygodnie w roku. Możesz czuć się wolny, ale w jasno określonych ramach podatkowych. Masz prawo uprawiać seks po ciszy nocnej po bożemu, do spustu i koniec, bez dźwięku, całkowicie z obowiązku prokreacji. Jeżeli natomiast to wszystko zajmuje całe twoje życie, w dodatku poza określonymi normami, wówczas będziesz leniem, brudasem, oszołomem i erotomanem. Konrad. Jesteśmy więźniami dosłowności z każdej strony.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp; - My tę dosłowność wybraliśmy, bo nie chcieliśmy żyć w półsłówkach. Chcemy sobie i innym udowodnić, że w dosłowności drzemie wolność. Jeżeli taka wolność jest więzieniem, będę jej więźniem do końca życia.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp; - Mówisz, jak dzieciak co się naczytał Wiedźmina, Władcy Pierścieni, Siekierezady i naoglądał Marzyciela, Piratów z...&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp; - Bo tak jest. Ale jak widać nie dorosłem. Mam dwadzieścia trzy lata i starzeję się nie doroślejąc. A ty, co chcesz mi powiedzieć przez tak nagłą sceptyczność?&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp; Miro spochmurniał. Posmutniał. Zgasł.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp; - Tylko tyle, że w dosłowności też trzeba być wytrwałym. A ja, kiedy bolą mnie nogi, wciąż myślę o łóżku przed telewizorem. O miejskich ulicach, po których chodzą łatwe do zbajerowania laski. O pieniądzach, który mógłbym legalnie co miesiąc zarabiać. Chcę ci powiedzieć, że tęsknię za światem zjaw coraz bardziej i nie wiem ile wytrzymam w tej naszej nibylandii. Lojalnie ci mówię, jak najlepszemu kumplowi, że pewnego dnia mogę wejść na asfaltową drogę. I jeszcze martwię się...&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp; - czym? No mów...&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp; - Martwi mnie, że w twoich myślach tej tęsknoty nie widzę. Widocznie jestem słaby.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp; Nadszedł zdecydowanym krokiem Mundo i sprowadził nas na pełną szykan przeprawę słowami...&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp; - Dobra, przestańcie pierdolić, wracamy. Gówno tu można upolować. Gadzinę spłoszyły jakieś chachary i pitła w ciul. Idymy nazad.&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7400302511740519083-3621080957132839143?l=arcpoe.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://arcpoe.blogspot.com/feeds/3621080957132839143/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=7400302511740519083&amp;postID=3621080957132839143' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7400302511740519083/posts/default/3621080957132839143'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7400302511740519083/posts/default/3621080957132839143'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://arcpoe.blogspot.com/2011/08/apoteoza-dosownosci.html' title='Apoteoza dosłowności'/><author><name>Ikar Niepoprawny</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06691814352157127456</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='22' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/-0VMpVf1g53E/Tq6AHomwa7I/AAAAAAAABLw/EAsHFQgx70A/s220/1_c.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7400302511740519083.post-9026109872850396157</id><published>2011-08-13T23:54:00.000+02:00</published><updated>2011-08-13T23:54:03.434+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='serwetka'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='proza życia'/><title type='text'>W tym wspólnym nie robieniu nic, przeżylibyśmy świat...</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: x-small;"&gt;z pamiętnika Konrada&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp; - Czyż nie na tym polega miłość?&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp; - Najdroższy...&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp; - Świat dla nas nie istnieje, jakbyśmy byli gdzieś poza nim. A przecież świat to nie tylko Zjawy i smutne blokowiska. Tutaj też jest świat. Ten tylko kończy się pięknie. Umiera z wdziękiem i w melancholii. Mówimy tu o powrocie do serca Ziemi, głębokim oddechu jakim jest parujące bagno po wilgotnym dniu. A tam pękają szare fundamenty. Tam mówi się o rozkładzie i martwej naturze. Tu odchodzący człowiek odnajduje się jako jeszcze bliższy. Bo prawdziwa miłość, prawdziwa przyjaźń użycza gościny w sercu nieobecnym. Tam sny zmieniają się w koszmary, gdy tylko odwrócisz wzrok. Tutaj śnimy na jawie, która wcale nie jest gorsza od snu.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp; - Najdroższy... tamta wojna po nas idzie. Za naszą naiwność i brak dorosłości. Idzie jak po swoje.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp; - Rozmawiajmy... tego nam żaden wariograf nie zabierze.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp; - Rozmawiajmy. Im więcej słów, tym bardziej budujemy...&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp; - Miłość.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp; - Miłość.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;...&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp; I po co mam pisać, że znam całe jej ciało tak przyjemnie chłodne. Jej palce błądzące po mojej piersi, włosy wtulone w usta moje i najzwyklejsze piękne oczy odpoczywające pod powiekami. Że jej bezpiecznie w moich objęciach, a mi bezpiecznie w jej zapachu. Po co.&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7400302511740519083-9026109872850396157?l=arcpoe.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://arcpoe.blogspot.com/feeds/9026109872850396157/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=7400302511740519083&amp;postID=9026109872850396157' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7400302511740519083/posts/default/9026109872850396157'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7400302511740519083/posts/default/9026109872850396157'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://arcpoe.blogspot.com/2011/08/w-tym-wspolnym-nie-robieniu-nic.html' title='W tym wspólnym nie robieniu nic, przeżylibyśmy świat...'/><author><name>Ikar Niepoprawny</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06691814352157127456</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='22' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/-0VMpVf1g53E/Tq6AHomwa7I/AAAAAAAABLw/EAsHFQgx70A/s220/1_c.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7400302511740519083.post-7285684631613475940</id><published>2011-08-07T01:05:00.001+02:00</published><updated>2011-08-07T01:05:21.241+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='serwetka'/><title type='text'>Odbicie</title><content type='html'>&lt;span style="font-size: x-small;"&gt;z pamiętnika Konrada&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;(...)Wiesz... lubię jak mi szkodzisz. Mnie, mojej ekologicznej wolności i zdrowemu egoizmowi. Wolę rozczarowania związane z moją naiwnością, niż świadomość szarości i niemożności wpłynięcia na wszelkie aspekty pragmatyczne życia. Kiedy mam tą zgagę po twoich pocałunkach i ogłuszenie na wszystko inne po szeptach twoich. To takie zdrowe dla mnie. Wszystkie bezsenne noce spowodowane kofeiną myśli o tobie i kaszel palacza od twojego zapachu. To takie cenne, bo jesteś w każdej części mojego najzwyklej niedoskonałego ciała. I co rusz o sobie przypominasz. Kiedyś umrę z twojego powodu.&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7400302511740519083-7285684631613475940?l=arcpoe.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://arcpoe.blogspot.com/feeds/7285684631613475940/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=7400302511740519083&amp;postID=7285684631613475940' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7400302511740519083/posts/default/7285684631613475940'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7400302511740519083/posts/default/7285684631613475940'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://arcpoe.blogspot.com/2011/08/odbicie.html' title='Odbicie'/><author><name>Ikar Niepoprawny</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06691814352157127456</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='22' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/-0VMpVf1g53E/Tq6AHomwa7I/AAAAAAAABLw/EAsHFQgx70A/s220/1_c.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7400302511740519083.post-7134118554375062006</id><published>2011-07-21T22:59:00.001+02:00</published><updated>2011-07-21T23:00:09.282+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='proza życia'/><title type='text'>Ostatnia</title><content type='html'>&lt;span style="font-size: x-small;"&gt;z pamiętnika Konrada &lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;I znów w myślach osiągnąłem wszystko. Nigdy w takich myślach jednak nie byłem sam. Za każdym razem otoczony serdecznością uśmiechu i ciszą kołyszącą. Taką ciszą, co pozwala słuchać najspokojniejszej muzyki, bez męczącego uczucia nudy, jaki w każdym innym zgiełku dopadałby z pewnością. Nie byłem sam. Ostatnia w moim życiu, w każdym "wypadzie do wieczności" szła ze mną i nic nie przestawiała, ani nie komentowała. Pasowało jej to wszystko, co w moich myślach było. A potem wracaliśmy do życia.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Teraz siedzę nad ciepłym blatem stołu, ćma podgląda co piszę na kartce i dziwi się po co mi kosmyk włosów Ostatniej. Nie rozumie jednak tego, co piszę. I ja tego nie rozumiem, dlatego przychodzi mi to trudno. Ciągle w głowie mam mętne słowa życzliwego, że już nigdy więcej...&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Tyle, że to "nigdy więcej" już raz było. I nauczyło, by nie mówić "nigdy".&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7400302511740519083-7134118554375062006?l=arcpoe.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://arcpoe.blogspot.com/feeds/7134118554375062006/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=7400302511740519083&amp;postID=7134118554375062006' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7400302511740519083/posts/default/7134118554375062006'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7400302511740519083/posts/default/7134118554375062006'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://arcpoe.blogspot.com/2011/07/ostatnia.html' title='Ostatnia'/><author><name>Ikar Niepoprawny</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06691814352157127456</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='22' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/-0VMpVf1g53E/Tq6AHomwa7I/AAAAAAAABLw/EAsHFQgx70A/s220/1_c.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7400302511740519083.post-1080586846634524657</id><published>2011-07-10T23:38:00.000+02:00</published><updated>2011-07-10T23:38:20.455+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='serwetka'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='nokturny zasłyszane'/><title type='text'>Na szybko...</title><content type='html'>&lt;span class="Apple-style-span" style="font-size: x-small;"&gt;z pamiętnika Konrada.&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;na serwetce musiłem zapisać... przerażająco tobą oszołomiony, że:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Lubię gdy nad ranem budzi mnie zgaga po twoich w ciemności pocałunkach.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Lubię kiedy kicham po zapachu twoich perfum&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;A kiedy cichnie oddalających się kroków twych dźwięk, lubię jak w uszach mi dzwoni&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;I gdy patrzę nocą w gwieździste niebo, na przemian z uśmiechem twoim pod moimi powiekami&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Niesamowitą lekkość ciała, kiedy rozpłynie się twój dotyk, uwielbiam.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Bo czy przy mnie, obok, na przeciw, za mną, czy kilka kroków dalej, albo jeszcze dalej... gdzieś daleko poza zasięgiem wzroku jesteś to i tak jakbyś ciągle była ze mną.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Bo wiem, że zawsze sercem zewsząd cię wypatrzę.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-size: x-small;"&gt;Konrad P.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;I jeszcze wyszperałem w bezładzie słów... coś dla nas. Bo ktoś życzliwy z uśmiechem i przekonującą pewnością oznajmia mi w mych snach, że stracimy to wszystko już niedługo. I budzić się będziemy przygnębieni, czym się da chcąc wyłapać resztki snu, w którym wszystko płynie piękniej.&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;i&gt;- Myślisz mi się nieprzerwanie.. skórą..krwią..tętnem.. Kiedy już cię nie było w mieszkaniu..kiedy został mi tylko twój zapach, okno zamknąłem żeby go nie wypuszczać. I włosy pojedyncze odnajdywałem..gdzieniegdzie..na kocu..i na koszuli mojej. A kiedy został mi tylko twój zapach i włosy i twoje ślady najmniejsze, byłem jak pies, który nigdy pojąć nie zdoła że pani wyszła po to żeby wrócić. A kiedy zniknęłaś usiłowałem sobie przypomnieć twoją twarz i z tęsknoty nie mogłem. I bez skutku próbowałem zrozumieć skąd się znamy. Kim jesteśmy. Czy ja..i ty..to już my…?&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;i&gt;&lt;br /&gt;&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;i&gt;- Musisz być czujny.. Wiedzieć jakich pytań nie zadawać. Kiedy milczeć..&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;i&gt;dotykać..kiedy być..a kiedy zniknąć. Chcę być przy tobie pewna, że będziesz dokładnie wtedy i w takim stopniu żebym cię czuła, a jednocześnie za tobą tęskniła.&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-size: x-small;"&gt;Wojciech Kuczok (cytat z filmu "Pręgi")&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7400302511740519083-1080586846634524657?l=arcpoe.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://arcpoe.blogspot.com/feeds/1080586846634524657/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=7400302511740519083&amp;postID=1080586846634524657' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7400302511740519083/posts/default/1080586846634524657'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7400302511740519083/posts/default/1080586846634524657'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://arcpoe.blogspot.com/2011/07/na-szybko.html' title='Na szybko...'/><author><name>Ikar Niepoprawny</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06691814352157127456</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='22' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/-0VMpVf1g53E/Tq6AHomwa7I/AAAAAAAABLw/EAsHFQgx70A/s220/1_c.jpg'/></author><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7400302511740519083.post-6511444744568184028</id><published>2011-07-06T11:53:00.000+02:00</published><updated>2011-07-06T11:53:02.460+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='proza życia'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Ku Dobru'/><title type='text'>W "Enklawie" (o inspiracjach i dobrym bohaterze)</title><content type='html'>&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="mso-spacerun: yes;"&gt;&amp;nbsp; &amp;nbsp;&lt;/span&gt;- Bardzo przyjemne dla ucha, bracie – rozbłyskał raz po raz przy ognisku uśmiech Munda.&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="mso-spacerun: yes;"&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp; &lt;/span&gt;Nikt jeszcze nigdy nie powiedział takich prostych, ciepłych słów na temat dźwięków, jakie wydobywałem z gitary i gardła.&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="mso-spacerun: yes;"&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp; &lt;/span&gt;- Mało mi Konrad, mało! – Klasnęła Czarna. – Jeszcze bym się pokołysała. A ty świetnie rozbawiasz tekstami.&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="mso-spacerun: yes;"&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp; &lt;/span&gt;Dawno nie popełniłem tylu radosnych akordów, tak wiele szczerego uśmiechu nie popłynęło z serca od bardzo dawna. Uderzałem w najzabawniejsze struny, a im było to potrzebne. Wszystko dostrzegałem w oczach. Tylko w oczy patrzę słuchaczowi, kiedy gram. W nich jest wiele. Czasem za dużo. Ale dziś, tego wieczoru, przy tym ognisku i Ludzie Gór i zadumana Przełajka i… ja potrzebowaliśmy radości. &lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="mso-spacerun: yes;"&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp; &lt;/span&gt;Nova bezszelestnie mnie słuchała. Czułem ciepło jej włosów na ramieniu, miarowy, pełen spokoju oddech. Tak oddycha szczęście. &lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="mso-spacerun: yes;"&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp; &lt;/span&gt;- Konrad, jak to Konrad – dorzucił Miro. – Naiwny w każdym calu. Nawet w sztuce. – Ale było to serdeczne i ciepłe.&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="mso-spacerun: yes;"&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp; &lt;/span&gt;- Przyjacielu. Naiwność, to młodość. A młodość to stan pogody ducha. – Odrzekłem, pewny siebie i konsekwentny.&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="mso-spacerun: yes;"&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp; &lt;/span&gt;- …I mądry przede wszystkim. Zagraj nam… a… Iwo, skocz no po więcej bunców i piwka.&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="mso-spacerun: yes;"&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp; &lt;/span&gt;I pobiegł Iwo. Też dziś jakoś bardziej ożywiony, niż wcześniej.&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="mso-spacerun: yes;"&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp; &lt;/span&gt;- „Młodość, to stan pogody ducha” – poczułem jak Nova tuli się mocniej. – Pięknie to ująłeś.&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="mso-spacerun: yes;"&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp; &lt;/span&gt;- I trafnie ujął. – Mundo przeciągnął się i zapalił papierosa. – Właśnie dlatego, że to piękne, że bez sensu, naiwne i takie nieżyciowe. Jak my.&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="mso-spacerun: yes;"&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp; &lt;/span&gt;Grałem dalej. O pogodniejszym świecie, o innych światach, o innych czasach… i znów noc zrobiła się ciemniejsza od samej muzyki.&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="mso-spacerun: yes;"&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp; &lt;/span&gt;- Tak cię fascynują te nibylandie. – Miro też zapalił. – Dla mnie to za ciężkie. Dziesięć razy podchodziłem do Tolkiena i…&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="mso-spacerun: yes;"&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp; &lt;/span&gt;- I dziesięć razy zgubiłeś Silmarillion. – Westchnąłem. – Dla mnie to swoista księga ocalenia. Czy Biblia jest łatwa? Czy czytasz ją dosłownie?&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="mso-spacerun: yes;"&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp; &lt;/span&gt;- Nie czytam Biblii. Podobno mój talent jest szatański, więc się boję.&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="mso-spacerun: yes;"&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp; &lt;/span&gt;Wybuchliśmy śmiechem. Ale Czarną zaciekawiły nibylandie.&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="mso-spacerun: yes;"&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp; &lt;/span&gt;- Księga ocalenia… - mruknęła dorzucając do ognia suche patyczki. – Był taki film, no nie? O tej jedynej na świecie pozostałej Biblii, która okazała się, że jest w dodatku napisana Braille’em. Pamiętam puentę… tzn. ja tak myślę, że puenta była taka, że Biblię trzeba umieć przeczytać, by ją zrozumieć. Bo mieć książkę, jako jakiś talizman, to każdy może, prawda?&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="mso-spacerun: yes;"&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp; &lt;/span&gt;- Strzał w dziesiątke, Czarna. – Puściłem jej oczko i pożałowałem. Nova tak ścisnęła mi ramię, że prawie pisnąłem. Ale zaraz już mogłem kontynuować. – Taką mitologię Tolkiena również trzeba umieć czytać. Katując ją dosłownie, zamęczasz się tylko, a tymczasem jest tam wiele spójników z naszym światem, których nie sposób zignorować. Jeżeli czyta się to w sposób odpowiedni. Tam tylko góry są gdzie indziej, więcej lasów i niebo miewa kolor czerwony nad ranem, gdy poprzedniej nocy gdzieś przelano krew. Bohaterowie żyją tymi samymi problemami co my i wiele możemy się od nich nauczyć.&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="mso-spacerun: yes;"&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp; &lt;/span&gt;- Ale tam Tolkien… mimo wszystko. Jego neverland to temat na pracę doktorską. Temat rzeka na NIE JEDNĄ prace doktorską. Ty tam się fascynujesz naszym rodakiem, tym… Andrzejem…&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="mso-spacerun: yes;"&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp; &lt;/span&gt;- Sapkowskim. Tak – Włączył się we mnie moduł twardego monologu z wielką pasją… że chyba tylko mój rzekomy talent do opowiadania o niczym, sprowokował ciekawość. – Przede wszystkim Saga wiedźmińska, to jedna z nielicznych rzeczy, jakie udało się Polakom w XX wieku stworzyć dla świata. Geralt, jest mi bardzo bliski. Gubi się w sobie, momentami jakby siebie nie znał. Żyje tylko przeznaczeniem. – Spojrzałem po wszystkich, bo właśnie przyszła mi do głowy myśl, że… - W zasadzie jest on odzwierciedleniem każdego z nas tutaj. Świat go nie znosi, bo jest inny. Możnowładców, mędrców, polityków i strategów wojennych dziwi to, co jest proste i naturalne. A Geralt myśli prosto i naturalnie. Nie rozumie się dookoła, jak można nie zabić smoka za gruby mieszek pełen złotych monet, bo w rozumieniu tego Wiedźmina nie jest on potworem, gdyż nie zagraża ludziom.&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="mso-spacerun: yes;"&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp; &lt;/span&gt;- A św. Jerzy? &lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="mso-spacerun: yes;"&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp; &lt;/span&gt;- Nawet za dobrze nie znam tej legendy. W każdym razie Geralt swój fach pojmuje bardzo poważnie. Zwalcza to plugastwo, które idzie za człowiekiem. A smoki żyją w swoim świecie. Niektóre zwyczajne, naturalne stworzenia są potworami, bo ich skóra, kły, pazury są cenne dla jubilerów i alchemików i dla świata głupotą jest nie pokusić się o tak intratne zlecenie…&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="mso-spacerun: yes;"&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp; &lt;/span&gt;- Ale świat to nie tylko pieniądze… - szepnęła Nova i chyba tylko ja to usłyszałem.&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="mso-spacerun: yes;"&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp; &lt;/span&gt;- Nie tylko.&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="mso-spacerun: yes;"&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp; &lt;/span&gt;- Tchyli… - Miro chyba chciał powiedzieć „czyli”, ale miał pełne usta. – Gełałut wiechy w duiśką uuuwnowachę? &lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="mso-spacerun: yes;"&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp; &lt;/span&gt;- Miro, przełknij i powiedz…&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="mso-spacerun: yes;"&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp; &lt;/span&gt;- Ale choję się, che zachomnę…&lt;span style="mso-spacerun: yes;"&gt;&amp;nbsp; &lt;/span&gt;- przełknął… ale nie zapomniał. – Czyli Geralt wierzy w druidzką równowagę w przyrodzie, tak?&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="mso-spacerun: yes;"&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp; &lt;/span&gt;- Z punktu widzenia neverlandu Sapkowskiego, tak. Ale łatwo przenosisz to do nas. W moim rodzinnym mieście w chyba jedynym, cudnym, naturalnym miejscu zniwelowano polanę w środku rezerwatu, bo to świetna lokalizacja na domki dla elit. Zabija się naturę powolutku, niemal niezauważalnie, ale rozejrzyj się, to zauważysz betonowe rzeki i ołowiane stawy.&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="mso-spacerun: yes;"&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp; &lt;/span&gt;- A miłość? Coś gdzieś słyszałem, że wiedźmini to mutanci. Mają zajebiście szybki refleks, reakcje, wyczulone zmysły, kosztem sterylności.&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="mso-spacerun: yes;"&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp; &lt;/span&gt;- To prawda. Klasyczni wiedźmini są aseksualni, jeszcze trudni do życia w społeczeństwie. Jednak na Geralcie eksperymentowano. Nie wiem, może stwierdzono, że brak ludzkich emocji utrudniał im egzystencję i obcowanie wśród ludzi, których de facto mieli bronić, dlatego postanowiono w odpowiednim czasie pewne przemiany przerwać… albo samo coś poszło nie tak. W każdym razie Geralt ma wszystkie cechy wiedźmińskie, łącznie z bezpłodnością, jednak posiada zdolność do ludzkich emocji, które w nim zwyciężają. Kochał, owszem. Yennefer. Zapach bzu i agrestu…&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="mso-spacerun: yes;"&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp; &lt;/span&gt;- Yennefer? Perfum taki?&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="mso-spacerun: yes;"&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp; &lt;/span&gt;- Nie, głupolu! – pacnąłem lekko Novę w kasztanowe loki. – Yennefer, to było imię jego kobiety. Czarodziejki. Zawsze pachniała bzem i agrestem, co na Geralta działało zmysłowo.&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="mso-spacerun: yes;"&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp; &lt;/span&gt;- Ooooch… - westchnęła teatralnie. – I co? Nieszczęśliwa miłość?&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="mso-spacerun: yes;"&gt;&amp;nbsp; &lt;/span&gt;-&lt;span style="mso-spacerun: yes;"&gt;&amp;nbsp; &lt;/span&gt;Niezupełnie. To była dziwna miłość. Kręta. Niegrzeczna. Niewierna… chociaż tam raczej pojęcia niewierności nie było. Miałem wrażenie, że oni oboje raczej dłużej byli od siebie, niż przy sobie. Łączyło ich przeznaczenie i… nie no już nie dziś, proszę. Dokończę jutro… a wy i tak udajecie, że was to interesuje.&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="mso-spacerun: yes;"&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp; &lt;/span&gt;- Nie, nie, nie… czekaj. – Czarna najwyraźniej podchwyciła charakterystykę wiedźmina. – Ten Geralt musiał mieć fest skomplikowaną osobowość. Kurna, niezłe to. Masz może sagę przy sobie?&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="mso-spacerun: yes;"&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp; &lt;/span&gt;- Niestety, tylko dwa tomy opowiadań. Ale… właśnie w nich poznasz Geralta.&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="mso-spacerun: yes;"&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp; &lt;/span&gt;- Pożyczysz na kilka wieczorów?&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="mso-spacerun: yes;"&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp; &lt;/span&gt;- No Jas…&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="mso-spacerun: yes;"&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp; &lt;/span&gt;- Ej! Ja też chcę to poczytać. A tam jest o miłości! – Zaperzyła się nagle Nova, odrywając się ode mnie, jakbym zaczął parzyć. Ale to ona zaczęła parzyć mnie spojrzeniem. A ja błądziłem oczami od jednej… do drugiej…&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="mso-spacerun: yes;"&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp; &lt;/span&gt;- Byłam pierwsza!&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="mso-spacerun: yes;"&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp; &lt;/span&gt;- Ale jestem jego dziewczyną i mam pierwszeństwo.&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="mso-spacerun: yes;"&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp; &lt;/span&gt;- No to co? Kurde Konrad, błagam nie rób się pantoflem! &lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="mso-spacerun: yes;"&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp; &lt;/span&gt;- Osz ty małpko, wydrapię Ci łoczyska!&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="mso-spacerun: yes;"&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp; &lt;/span&gt;- Nosz kurwa mać! – Warknął Mundo… - Wszystkie biesy pobudzicie. Idźcie się wadzić do sadyby. - …i zapalił papierosa.&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="mso-spacerun: yes;"&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp; &lt;/span&gt;Uśmiechnąłem się lekko pod nosem, choć nie pochwalam zbytnio wulgaryzmów w towarzystwie kobiet. Klnąłem tylko w domu. Przy matce. Bo ona klnęła przy mnie. Na mnie. A dziewczyny… jak potulne gąski drobnymi kroczkami pomknęły do Enklawy zjednoczone odgórnym poleceniem rozejmu tymczasowego.&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="mso-spacerun: yes;"&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp; &lt;/span&gt;- Jak chcecie chłopaki, idźcie do środka, ja dziś pośpię przy popiołach. – Oznajmił Miro, rozwalając się na karimacie.&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="mso-spacerun: yes;"&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp; &lt;/span&gt;A ja już miałem pomysł jak udobruchać obie panny…&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="mso-spacerun: yes;"&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp; &lt;/span&gt;- Dziewczyny… - po wejściu do środka objąłem obydwie w pasie. Zatrzymałem na dłużej spojrzenie na Czarnej. – Przypominasz mi Angouleme.&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="mso-spacerun: yes;"&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp; &lt;/span&gt;- Angu co?&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="mso-spacerun: yes;"&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp; &lt;/span&gt;- Angouleme. Dziewczę z sagi, której Geralt uratował życie. Pyskata taka, żwawa, dynamiczna… pasuje do Ciebie.&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="mso-spacerun: yes;"&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp; &lt;/span&gt;I teraz już zupełnie innym spojrzeniem popatrzyłem w oczy cierpliwie czekającej na swoją kolej Novy.&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="mso-spacerun: yes;"&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp; &lt;/span&gt;- A ty przypominasz mi…&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="mso-spacerun: yes;"&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp; &lt;/span&gt;- …Yennefer? – Dokończyła za mnie. – Ale pachnę kiełbasą i ogniskiem, a nie bzem i agrestem.&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="mso-spacerun: yes;"&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp; &lt;/span&gt;- Nie szkodzi. Dziewczyny, mam pomysł. Kochanie, idź spać do pokoju Czarnej. Ja do was przyjdę i poczytam wam „Okruch lodu”, skoro obydwie tak chcecie usłyszeć o miłosnych zmaganiach Geralta. A potem ładnie, grzecznie, pójdziecie spać.&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="mso-spacerun: yes;"&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp; &lt;/span&gt;Rytmicznie pokiwały głowami. &lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="mso-spacerun: yes;"&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp; &lt;/span&gt;Zasnęły po godzinie czytania. Niestety Sapkowski nie przynudza, więc miałem zadanie utrudnione. A ja wyszedłem z Enklawy do Mira i Munda. Nie uśmiechało im się spać na Przełajce. Po prostu w trójkę musieliśmy pogadać. Bo miała się zważyć miara pogody ducha…&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7400302511740519083-6511444744568184028?l=arcpoe.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://arcpoe.blogspot.com/feeds/6511444744568184028/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=7400302511740519083&amp;postID=6511444744568184028' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7400302511740519083/posts/default/6511444744568184028'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7400302511740519083/posts/default/6511444744568184028'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://arcpoe.blogspot.com/2011/07/w-enklawie-o-inspiracjach-i-dobrym.html' title='W &quot;Enklawie&quot; (o inspiracjach i dobrym bohaterze)'/><author><name>Ikar Niepoprawny</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06691814352157127456</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='22' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/-0VMpVf1g53E/Tq6AHomwa7I/AAAAAAAABLw/EAsHFQgx70A/s220/1_c.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7400302511740519083.post-4250336974140138185</id><published>2011-05-29T18:41:00.002+02:00</published><updated>2011-05-29T18:41:45.801+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='proza życia'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Ku Dobru'/><title type='text'>W "Enklawie" (o sile prawd zawartych w mitach, mądrych wojnach)</title><content type='html'>&lt;span class="Apple-style-span" style="font-size: x-small;"&gt;z pamiętnika Konrada...&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="mso-spacerun: yes;"&gt;&amp;nbsp; &amp;nbsp;&lt;/span&gt;Rankiem wyszedłem na zewnątrz. Przełajka, na której mieściła się sadyba, cudnie zalana porannym słońcem dodała mi nieco ciepła i otuchy. Szeroko uśmiechnąłem się na wspomnienia poprzedniego wieczora i nocy z Novą. Przysiadłem na pieńku do rąbania drzewa, by ciszą się nasycić i zasięgnąć metafizycznej aury miejsca. A tam gdzieś na północy i zachodzie ponura wojna zalewała betonem i płynną stalą marzenia maruderów. „Mądra wojna” tego świata…&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="mso-spacerun: yes;"&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp; &lt;/span&gt;Nie ma mądrych wojen. Dawniej praludzie w swoich kastach i plemionach potrafili się bez nich obyć. Uprawiali swe rytuały. Z pieczą, prawdziwą pieczą, pasją dbali o tradycje. Pamiętali o rodowodach. Wywyższali rówieśniczych mężów, okazując im szacunek. A kiedy tamci umierali, zgoła od nowiu do pełni wspominali czyny najpiękniejsze i opłakiwali ciszę po ich oddechach. Świecami rozświetlali ciemność po ich spojrzeniach. I zamykali oczy przed pustką po ich uśmiechach.&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="mso-spacerun: yes;"&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp; &lt;/span&gt;Postęp. Miał być poddany człowiekowi. Ludzie byli jego kowalami, prekursorami. Geniusz i światła nauka służyły. Czynili ludzie ziemię sobie poddaną czerpiąc z jej dobroci pełnymi garściami. Urodzajne pola, wzniosłe lasy, urokliwe jeziora , bystre rzeki i ich piękno nie były gładzone. Postęp potrafił je przyozdabiać. Wodne młyny pochylone nad strumieniami. Wiatraki pod skromnymi gospodarstwami spoglądające na uległe im zboża tuż przed żniwami. Tartaki w sercach lasów i drwale, niczym lekarze starych i chorych drzew. Ale postęp nie może się zatrzymać. To byłoby nielogiczne.&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="mso-spacerun: yes;"&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp; &lt;/span&gt;Potem ludzie wymyślili wielką politykę. Zaczęli bredzić o powołaniu, wyższych celach, mniejszych i większych złach, dobrych i złych wojnach, rozkładzie i śmierci. Jak do tego doszło? Że na początku dwudziestego pierwszego wieku, zabija nas wojna ekonomiczna? Rady bezpieczeństwa, zjednoczone unie dla lepszego świata… panowanie rasy nadludzi. Czy zło przestaje być złem, gdy zamiast dosłownej i jednoznacznej śmierci idzie za nim tylko pieniądz? Nie. Śmierć odbiera wszystko bezsprzecznie. Jej ofiara już więcej zła nie doświadczy. A pieniądz? Czyni nędznym i bezdusznym. Pieniądz zabiera szczęście, jeśli posłuży się nim wróg, prawo rynku i wszelkie zjawiska wymyślone przez możnych tego świata, takie jak inflacja, bessa, popyt i dopłata. Iście prawdziwy hufiec demonów.&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="mso-spacerun: yes;"&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp; &lt;/span&gt;Dawno chwytałem ponadczasowy sens baśni, mitów i neverlandów. Wyciągnąłem z nich to, że w jakimkolwiek czasie i przestrzeni żyjemy należy bronić ostatnich ideałów, dziś zwanych słabościami. Nauczyli mnie tego wielcy bohaterowie, outsiderzy i maluczcy odważni Ludkowie żyjący w innych czasach i światach. Bo odkąd i dla mnie miejsca wśród zjaw i ekonomistów zabrakło, zacząłem wierzyć w przeznaczenie, w to, że nie trzeba mieć prądu, Internetu i telefonu komórkowego, by zaspokajać pragnienia szczęścia i wolności. Ich źródła są głęboko w każdym z nas, wolnych, ostatnich łagodnych ludziach. I tego żadna waluta ani broń jądrowa zabrać nie może. Żadna antyludzka nienawiść i nadludzka polityka. Tyle, że nienawiść może dopaść wszędzie. Ci, co zabrali światu harmonię, zapomnieli o tradycjach, moralności i świętości, bez problemu mogą jednym słowem rozkazać spalić ten las, zburzyć sadybę i zniewolić Ludzi Gór…&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="mso-spacerun: yes;"&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp; &lt;/span&gt;Nie wiem, gdzie w tych myślach zabrnąłbym dalej, gdyby nie Ona. Podeszła. Położyła dłonie na moich ramionach… i zapytała.&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="mso-spacerun: yes;"&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp; &lt;/span&gt;- Co robisz?&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="mso-spacerun: yes;"&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp; &lt;/span&gt;- Uciekam przed nienawiścią.&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7400302511740519083-4250336974140138185?l=arcpoe.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://arcpoe.blogspot.com/feeds/4250336974140138185/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=7400302511740519083&amp;postID=4250336974140138185' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7400302511740519083/posts/default/4250336974140138185'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7400302511740519083/posts/default/4250336974140138185'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://arcpoe.blogspot.com/2011/05/w-enklawie-o-sile-prawd-zawartych-w.html' title='W &quot;Enklawie&quot; (o sile prawd zawartych w mitach, mądrych wojnach)'/><author><name>Ikar Niepoprawny</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06691814352157127456</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='22' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/-0VMpVf1g53E/Tq6AHomwa7I/AAAAAAAABLw/EAsHFQgx70A/s220/1_c.jpg'/></author><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7400302511740519083.post-1243589081208743902</id><published>2011-05-18T23:13:00.003+02:00</published><updated>2011-05-19T12:09:25.020+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='proza życia'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Ku Dobru'/><title type='text'>Schronisko "Enklawa" cz.2</title><content type='html'>&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: x-small;"&gt;z pamiętnika Konrada&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&amp;nbsp; &amp;nbsp;Wtedy weszliśmy do „Enklawy”. Poczułem się obcy jeszcze bardziej. Najbardziej, kiedy na powitanie wyfrunęła woalka szaro-niebieskiego dymu papierosów. I te stop klatki w każdych sytuacjach prowadzonych przez postacie wewnątrz. Stop klatki i czujne świdry wielu przenikających spojrzeń. Sam nie wiem, jak odpowiedziałem, chyba pozwalając zajrzeć do swojej duszy. Zaraz postacie wróciły do swych sytuacji i mogłem je wszystkie na spokojnie policzyć. Wyglądały, jakby zapomniały o mojej obecności. Nikt choćby nie burknął nic na powitanie, nie dało się słyszeć żadnego oddechu, o podaniu ręki nie wspominając. Zupełnie jakby całkiem byli nieżywi. Policzyłem ich i w głowie oszacowałem, że w „Enklawie” musi być ciasno. Siedmioro ukrytych w tak niewielkiej sadybie… no nic. Nie zebrałem dotąd dobrze myśli i zamiarów, jakiś pobyt w schronisku nie zaszkodzi (oszukuję się, bo wiem, że i tak decyzji nie podejmę, za szybko przywiążę się do matecznika spokoju i ani się obejrzę, a minie sezon). Nadzieja, nie poparta żadną sensowniejszą motywacją, że pomyślę, co dalej robić z życiem podpierała się póki co wyłącznie na dosyć przytulnym wnętrzu „Enklawy”, dlatego troski zasnęły snem głębokim.&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp; A śpiąc dały upust raźnemu nastrojowi, który od razu pokolorował postacie krzątające się po izbie, na piętrze i w małych pokojach przylegających do izby. Mary stały się ludźmi w różnych odcieniach. Nikt nie był do końca biały. Nie było do końca czarnego. Wszyscy mniej lub bardziej szarzy. Brudna biel i wyblakła czerń również istniały.&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp; Nova pchnęła mnie w stronę dużego dębowego stołu otoczonego ławami zbitymi prowizorycznie, ot tak byle szybko było coś do siedzenia, jak więcej spokrewnionych ściągnie z przełęczy i dolin. Do kilku postaci kiwnęła głową, do niektórych krzywo się uśmiechnęła, czyniąc coś w rodzaju powitania z kimś, z kim obcuje się na co dzień, a nawet jeszcze częściej. Siadłem sobie na ławie przy oknie, a ona przyniosła w metalowym kubku herbaty, wcześniej nalewając ją aluminiową chochlą z olbrzymiego gara. Gar stał na kaflowym, kuchennym piecu. Biło z niego ciepło.&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp; Skromnym i powściągliwym uśmiechem podziękowałem dziewczynie za herbatę. I chyba zbyt powściągliwym. Odkąd dotargałem się do ogniska Munda, Mira, Jura i oczywiście Novy, w zasadzie tylko ona była ze mną przez cały czas. No i Miro. Ale jego znam do znudzenia. A tu Nova… może widziała, że Mundo zbyt zamknięty w swych przemyśleniach żyjący od papierosa do papierosa, nie zapyta skąd to ja i dokąd ja. Juro odzywał się w ogóle mało, ale nic tego nie tłumaczyło. Nie palił. Po sposobie poruszania się i zachowania przyczaiłem, że myśliciel z niego żaden. Mira aż nosiło, by za pomocą swego daru profetyzmu odpowiedzieć na kilka moich egzystencjalnych pytań… których właśnie od wejścia do „Enklawy” zacząłem unikać i uśpiłem. Musiał też wyczytać w myślach, że nie życzę sobie żadnych iluminacji i sugestii. Wyszło na to, że zrozumieliśmy się bez słów, za pomocą dwóch, czy trzech spojrzeń. Ale Nova… była mną wyraźnie zainteresowana. Od początku.&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp; Siadła naprzeciw mnie. Zastanawiała się nad czymś, taksując mnie tymi… no nie ma co się oszukiwać cudnymi, dziewczęcymi oczyma. Złapałem się na tym, że i ja nie mogłem oderwać od niej wzroku. Ale nie patrzyłem, aby patrzeć. I ona też nie. W przeciwnym razie szybko ucieklibyśmy spojrzeniami od siebie. Ale siedzieliśmy w bezruchu. O niczym nie myślałem. Wypowiadałem w głowie tylko dwa słowa. W kółko. Że ma piękne oczy. Jakbym je skądś znał. &lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp; I odezwała się nie do końca jeszcze zagojona rana w nodze. Roztarłem łydkę, wyrywając nas oboje z transu spojrzeń. Nova zapytała, czy boli jeszcze bardzo. Bolało na tyle bardzo, że rozzłościło mnie jej pytanie i prawie na głos chciałem skomentować to „głupie pytanie”. Ugryzłem się wcześniej w język. Rozmasowałem ból. Ustąpił.&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp; Zwróciłem teraz całą swoją uwagę na postacie. W dalszym ciągu nikt się nie dosiadał, nie przywitał, ręki nie podał. Więc przyjrzałem się im uważnie i dopiero wtedy dotarło do mnie, że ich sytuacje są bardzo dynamiczne i żywe. Chłopak w ciepłym, grubym golfie pilnował, by gar z herbatą nie ostygł, mrucząc pod nosem przy okazji, że w każdej chwili wszyscy mają mieć możliwość ogrzania się gorącą herbatą. Jakaś babka wyszła z łazienki (kątem oka przyuważyłem dziwiąc się niezmiernie, że łazienka ma cholernie wysoki standard. Normalny natrysk, do tego wanna i spora umywalka), niosła kosz ze świeżym praniem. Po przekątnej izby wisiała żyłka na pranie, więc na nią poczęła pachnącą świeżością odzież rozwieszać. W pokoju znajdującym się najbliżej ław, na których wespół z Novą siedzieliśmy, przy małym stoliczku obok okna ślęczał nad białą kartką mężczyzna może w moim wieku. Nie widziałem jego twarzy, gdyż siedział oparty łokciem o blat, dłonią zakrywał oczy. Zrozumiałem, że czyta list od dziewczyny, która go w nim zostawiła. Płakał. Płakał na pewno. Pomieszczenie dalej, był to swego rodzaju alkież z kominkiem i małym szynkwasem. Za nim stał najstarszy w „Enklawie” jegomość. Miał łeb porządnego pijaka, a łapska silne, jak ręce drwala, który dalej drzewa obala siekierą. Bawił się w barmana, czy co? O tej porze jeść nie chciał nikt. I wycierał szynkwas wilgotną filcową szmatą. Dokładnie i powoli…&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp; I znów spojrzałem na Novę. Oczy jej się zmieniły, zaszkliły, jak zawsze kiedy za długo patrzy się w jeden punkt. Może to głupie, ale ona coś we mnie zobaczyła. Coś ulotnego, jakoby zniknąć zaraz miało, więc napatrzeć się chciała. Bez kompleksów, po prostu. Tylko, że ja zacząłem się chyba czerwienić. Ale nie powiedziała nic. Stary w alkierzu znów przetarł bar. I tak dotarła do mnie z otchłani niepamięci tamta chwila. Kiedy brylant upadł w ciemność, kamień w wodę… by nigdy się więcej nie znaleźć.&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp; Ja już prawie zapomniałem o namiętności. O pragnieniach. Opuściłem marzenia i fantazje. Kiedy we śnie straszliwa fala zalała me wspomnienia, a ja nie miałem kończyn, by próbować się nie utopić. I znów pisząc o tym, obserwując zapatrzoną we mnie śliczną, piękną… po prostu kochaną dziewczynę na nowo stałem się mężczyzną wracającym do świata żywych na dobre. Zagoiła się rana na mej nodze. Przestały boleć złe pamiątki z utraconego domu, bo nareszcie zrozumiałem, że ta oto, najpiękniejsza dusza o kasztanowych włosach, twarzowo zakręconych, odnalazła siebie. W moich oczach. Ona też już wiedziała, że ja to wiem. Zmrużyła oczy, kiedy skojarzyłem wszystkie wspomnienia i fakty. Może i właśnie na to czekała. Tylko oboje nie wiedzieliśmy co zrobić z tym dalej. Równocześnie lekko się uśmiechnęliśmy. Lekko, ale nie powściągliwie. To był uśmiech dwojga niepoprawnych romantyków, którzy dopowiadali sobie sytuacje, tworzyli właśnie przeznaczenie, a pokrętne drogi z różnych stron skupiły się w jednym węźle. Pytania bez odpowiedzi, odpowiedzi nie znalazły, za to całkowicie wyparowały. Stały się nieistotne.&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp; Odnalezione w sobie spojrzenia nie mogły być jednak wszystkim. Brakło czegoś. Ale tylko na chwilę. Jakby zsynchronizowały się dwie obce strefy czasowe, bo moja prawa i jej lewa dłoń splotły się delikatnie, niezwykle czule na dębowym stole. Boże… czy to Ona? Przecież nigdy więcej mieliśmy się nie spotkać. I niemal słyszałem w swoich myślach jej myśli, gwałtownie odpowiadające mi na to poruszające, frapujące pytanie. Tylko chyba nie chciałem tej odpowiedzi w tak metawerbalnej formie.&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp; Zawstydziłem się, a za oknem zdążyło się już ściemnić. Jakby na zawołanie? Postacie też już umilkły. A jej obecność wciąż nie zmęczona czekała na mój pierwszy krok ku schodom na księżycowe i ciche poddasze. Wyjrzałem raz jeszcze za okno. Faktycznie, mała polanka w środku lasu jak senne oko zamknęła się, przykrywając pod powieką nocy sadybę. „Enklawa” spała na dobre. Tylko nie my. &amp;nbsp;Potem metafizyka z domysłami i przeznaczeniem przeobraziła się w fizykę, pewność i zachłanność.&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7400302511740519083-1243589081208743902?l=arcpoe.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://arcpoe.blogspot.com/feeds/1243589081208743902/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=7400302511740519083&amp;postID=1243589081208743902' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7400302511740519083/posts/default/1243589081208743902'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7400302511740519083/posts/default/1243589081208743902'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://arcpoe.blogspot.com/2011/05/schronisko-enklawa-cz2.html' title='Schronisko &quot;Enklawa&quot; cz.2'/><author><name>Ikar Niepoprawny</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06691814352157127456</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='22' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/-0VMpVf1g53E/Tq6AHomwa7I/AAAAAAAABLw/EAsHFQgx70A/s220/1_c.jpg'/></author><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7400302511740519083.post-4870713215510776053</id><published>2011-04-25T23:33:00.000+02:00</published><updated>2011-04-25T23:33:52.871+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='poezja'/><title type='text'>Tęsknota boli...</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Trafiam ostatnio na wyśpiewaną poezję, która wręcz idealnie wpisuje się między wątki życia bohatera wykreowanego na podstawie tłumionych moich wad, podkreślaniu tego, co we mnie najlepsze. Myślę, że jeśli każdy mógłby napisać książkę na temat poczynania i życia w pewnym sensie pod górę, umieściłby tam postać na miarę ideału siebie, do którego i tak całkiem daleko. I taką częścią mnie jest Konrad, a wiersze Bogdana Loebla, akuratnio wybrane przez pana Krzysztofa Myszkowskiego, przez niego zaśpiewane, uzupełniają pewne wewnętrzne rozdarcia, o których tak pięknie napisać nie potrafiłbym.&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;Tęsknota boli, tęsknota zabija mnie&lt;br /&gt;Tęsknota boli, tęsknię do lat, do lat, do dni...&lt;br /&gt;Kiedy w rzece pływał pstrąg,&lt;br /&gt;gdy w jeziorze mieszkał rak,&lt;br /&gt;Tęsknię do dni, w których trucizn nie niósł wiatr.&lt;br /&gt;Zatruto nam powietrze, zatruto wodę i chleb,&lt;br /&gt;Trucizna zabija na jawie, zabija nas we śnie&lt;br /&gt;Zanurza ktoś skrzydła ptaków w ropie, którą w morze wlał&lt;br /&gt;Na złoty piach, na plaży piach, na czysty brzeg&lt;br /&gt;Na czysty kiedyś brzeg, na którym teraz kona ptak&lt;br /&gt;Kto zmienił nas w robactwo co w padlinę zmienia świat.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Tęsknota boli, tęsknota zabija mnie&lt;br /&gt;Tęsknota boli, tęsknię do lat, do lat, do dni...&lt;br /&gt;Gdy kobiety strzegły tak tajemnicy swoich ciał,&lt;br /&gt;Tęsknię do dni, które szły z naszych snów.&lt;br /&gt;Kto okradł je z tajemnic?&lt;br /&gt;Kto rozwiał domysłów mgły?&lt;br /&gt;Kto strącił je z cokołów na jaskrawy dosłowności bruk?&lt;br /&gt;Poćwiartowane ciała ich, sklepy mięsne, sterty mięs&lt;br /&gt;Bierz co chcesz, pośladek, pierś, gładkie uda, płaski brzuch,&lt;br /&gt;Jak na tacy wszystko masz,&lt;br /&gt;Bierz, dotykaj, śliń i gnieć&lt;br /&gt;W oczach kamer w świetle lamp.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Tak już będzie tu zawsze, wyzuci z uniesień kochania&lt;br /&gt;orzą metodycznie, jak pługi głodną glebę&lt;br /&gt;Tęsknota boli, tęsknota zabija mnie&lt;br /&gt;Tęsknota boli, tęsknię do lat, minionych dni&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;I tak jest jakby ten świat ulepił rzeźbiarz bez rąk&lt;br /&gt;I tak jest jakby ktoś miłość na skrzypcach grał nam bez strun.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-size: x-small;"&gt;Bogdan Loebl&lt;/span&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7400302511740519083-4870713215510776053?l=arcpoe.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://arcpoe.blogspot.com/feeds/4870713215510776053/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=7400302511740519083&amp;postID=4870713215510776053' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7400302511740519083/posts/default/4870713215510776053'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7400302511740519083/posts/default/4870713215510776053'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://arcpoe.blogspot.com/2011/04/tesknota-boli.html' title='Tęsknota boli...'/><author><name>Ikar Niepoprawny</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06691814352157127456</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='22' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/-0VMpVf1g53E/Tq6AHomwa7I/AAAAAAAABLw/EAsHFQgx70A/s220/1_c.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7400302511740519083.post-2262816917520919391</id><published>2011-04-22T23:08:00.000+02:00</published><updated>2011-04-22T23:08:57.758+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='poezja'/><title type='text'>Miałem tylko jedną twarz</title><content type='html'>Miałem tylko jedną twarz&lt;br /&gt;I zacząłem mówić to, co myślałem&lt;br /&gt;Moi wrogowie ignorowali mnie&lt;br /&gt;Przestałem być dla nich niebezpieczny&lt;br /&gt;Przyjaciele przechodzili obok&lt;br /&gt;Zacząłem być dla nich niewygodny&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Miałem tylko jedną twarz&lt;br /&gt;I nie mogłem znaleźć drogi do domu&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Próbowałem wrócić do jawy&lt;br /&gt;Lecz sen był jak skrzydło cienia&lt;br /&gt;Które zamiast unosić&lt;br /&gt;Przyszywa do ziemi&lt;br /&gt;Nie czułem smaku wędzidła&lt;br /&gt;Pięcioletnie dziecko mogło mnie zabić&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Pomyślałem, że to jednak realność&lt;br /&gt;W którą udało mi się wejść po raz wtóry&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wszystko było czarne albo białe&lt;br /&gt;"Nie" szło&amp;nbsp;po lewej, "tak" po prawej stronie&lt;br /&gt;Albo przeciwnie gdy się odwróciłem&lt;br /&gt;Z przestrzeni pomiędzy "tak" i "nie"&lt;br /&gt;Zniknęły "być może", "to zależy", "jeśli" i "w zasadzie"&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wybrałem "tak"&lt;br /&gt;Przyrosło do mojego czoła&lt;br /&gt;"Nie" skurczyło się&lt;br /&gt;Ulgę poczułem i strach&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Odwróciłem się na lewy bok&lt;br /&gt;I znalazłem drogę do domu&lt;br /&gt;Smak wędzidła przywrócił mi&lt;br /&gt;Poczucie bezpieczeństwa&lt;br /&gt;Spotykani przyjaciele udawali&lt;br /&gt;Że absorbują ich moje sprawy&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Miałem znowu dwie codzienne twarze&lt;br /&gt;I spokojnie mogłem śnić, otrzeć czoło&lt;br /&gt;Kiedy jeszcze twardo śpią wrogowie człowieka&lt;br /&gt;A do drzwi domów zbliżają się&lt;br /&gt;Jedynie kroki mleczarzy&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-size: x-small;"&gt;Bogdan Loebl&lt;/span&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7400302511740519083-2262816917520919391?l=arcpoe.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://arcpoe.blogspot.com/feeds/2262816917520919391/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=7400302511740519083&amp;postID=2262816917520919391' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7400302511740519083/posts/default/2262816917520919391'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7400302511740519083/posts/default/2262816917520919391'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://arcpoe.blogspot.com/2011/04/miaem-tylko-jedna-twarz.html' title='Miałem tylko jedną twarz'/><author><name>Ikar Niepoprawny</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06691814352157127456</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='22' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/-0VMpVf1g53E/Tq6AHomwa7I/AAAAAAAABLw/EAsHFQgx70A/s220/1_c.jpg'/></author><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7400302511740519083.post-2126949759076370747</id><published>2011-03-26T21:56:00.000+01:00</published><updated>2011-03-26T21:56:00.248+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='proza życia'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='nokturny zasłyszane'/><title type='text'>Schronisko "Enklawa"</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: right;"&gt;Konrad wyszedł ze szpitala. Był tam dwa miesiące. W międzyczasie wybuchła cicha wojna. Wojna, której nikt nie ośmielił się opisać i nazwać. Uderzono w inne materie, które człowiek traci bezpowrotnie. Potem, kiedy wyszedł ze szpitala, poszedł do domu. A potem znów poszedł. Poszedł... szedł.&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div align="right"&gt;&lt;em&gt;Dokąd teraz pójdę, kiedy nie istnieją już narody&lt;br /&gt;Zapomniany przez anioły, porzucony w środku drogi&lt;br /&gt;Nie ma w kogo wierzyć, nie ma kochać, nienawidzieć kogo&lt;br /&gt;I nie dbają o mnie światy&lt;br /&gt;Martwy zmierzch nad moją drogą...&lt;br /&gt;&lt;span style="font-size: x-small;"&gt;Jacek Kaczmarski "Powrót"&lt;/span&gt;&lt;/em&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="right"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp; Mrok został rozproszony na chwilę przez malutki płomień zapałki. Światło odbiło się w szklistych, jak heban czarnych oczach. Potem raz za razem migał żar palącego się papierosa. Cisza pochłaniała zaciągnięcia i wydechy palacza. Nie dawała się zmącić tak po prostu. Nie tutaj. Nie w sercu samotni Ludzi Gór. A samotnia spała. Cisza lasu była słuchowiskiem bardzo rzadkim tej zimy. Palacz nie marnował tego od kilku dni. Nadwątlonych sił nie przywracał mu sen, a spokojne ujarzmianie mroku i kilka w przeciągu jednej godziny wypalonych papierosów przemycanych z Drugiej Strony. Z takim prostym, prozaicznym i bądź co bądź trywialnym nastawieniem zalecał się do swych używek. Życie nic nie jest warte. Nie mam żadnej wdzięczności. Nie mam dla kogo dbać o to życie. A na sobie mi zbytnio nie zależy.&lt;br /&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp; Mundo. Wieloletni młody/stary obieżyświat. Człowiek Gór, jak to mawia się o nim na szlakach. O nim, i jeszcze o kilku wiecznych wędrowcach, którzy akurat spali. Uciekł w Góry kilkanaście lat wstecz. Był wtedy osamotnionym w domu pełnym rodzeństwa chłopcem. Bardzo niespokojnym chłopcem. Wiecznie gdzieś go nosiło. Pociągał dziki świat, o którym wiedział niewiele i nie chciał wiedzieć. Miarą wiedzy w jego zamyśle było poznanie, odkrycie, a nie półprawdy zasłyszane. Wreszcie spakował sobie najpotrzebniejsze drobiazgi, gotów jak sójka za morze, beztrosko udał się w świat, który go bardzo szybko i skutecznie przeraził, onieśmielił. Mając cel – uciec jak najdalej od ludzi, pomimo przerażenia konsekwentnie go realizował. I oddalał się. Wciąż oddalał, zamykając minione rozdziały beztroskiego życia dzieciaka. W ten sposób odnalazł po latach swą samotnię. Gdzie nikt nie miał więcej dotrzeć, nikt nie miałby zostać spotkany.&lt;br /&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp; Nic nie jest takie, jak bym chciał, żeby było – westchnął w duchu, zerkając na śpiących towarzyszy włóczęgi. Ale to i dobrze bratku. Do biesa z tą samotnością i znieczulicą. A wielu jeszcze tak jak ja ucieknie przed tym chorym światem? Wszak można w nim walczyć. Powiadają – miękkie serce masz? Twarde dupsko miej. Kiedy idzie o dobro, o miłość, można to trzymać, nikomu nie oddawać. Ale i uciec dobrze jest. Ucieczka to dobra rzecz. Dla mnie, dla tych śniących. Byle nie zostawiać tam na wojnie nikogo. Kiedy nie masz nic bratku, nie masz nikogo, albo kiedy masz, a cię nie chcą mieć, zwiewaj wtedy. Ulżyj sobie. Daj się potopić skurwysynom. Nie wybaczaj temu, kto wybaczeniem gardzi. Nie wolno wybaczać każdemu. Nie każdemu dobrem syp. Tylko zwiewaj. Uciekaj. Nie wbijaj noża, nie piaskuj oczu. Nie bądź jak zło. Po prostu przetnij je. Odetnij się. Zniknij bratku.&lt;br /&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp; Zgasił peta o lekko zmarzniętą korę sosny. Zamknął oczy i wciągnął górską aurę głęboko do piersi. Coś zarzęziło w oskrzelach. Słuch wyostrzony w mądrej ciszy nagle wyłapał bardzo mizerny szmer powolnych kroków. Jakieś sto, sto dwadzieścia metrów na północ. Mundo wyuczony dawnych indiańskich technik poruszania absolutnie cicho w każdych warunkach, jak akrobata zerwał się spod drzewa i czmychnął za nieopodal leżący, obalony pień starego drzewa. Kątem oka dostrzegł jeszcze trochę żarzące się węgle wspólnego ogniska, przy którym wieczerzali Ludzie Gór przed zmierzchem i domyślił się, że ledwie idąca postać ciągnie właśnie do ów wątłego światełka. Naoglądał się Mundo mnóstwo takich wyrzutków, troje z nich z resztą właśnie spało pod zaimprowizowanymi szałasami, był niemal pewien, że nowy przybłęda jest niegroźny, ostrożności jednak nigdy za wiele. Postanowił podejść go od tyłu i dokładnie obejrzeć, z kim będzie miał do czynienia.&lt;br /&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp; Leżał w bezruchu starając się oddychać tak, by nie unosiła się para z ust i spokojnie czekał, aż włóczęga dobrnie do ogniska. Minęło pięć minut, nim zbliżył się na odległość pozwalającą określić płeć i wygląd zewnętrzny. Przyzwyczajone do ciemności oczy Mundo bez problemu scharakteryzowały go. Młody mężczyzna. Dłuższe, czarne włosy. Na plecach naga, zarysowana, miejscami dobrze obita gitara. Poza nią, przewieszona przez ramię czarna, niewielka skórzana torba,&amp;nbsp;napełniona niczym.&lt;br /&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp; Hm… uciekinier – stwierdził nikłym szeptem Mundo, kiedy obcy padł z impetem na kolana przed resztkami ogniskowego żaru. Zrzucił torbę, zrzucił instrument. Jęknął ochryple, zachwiał się i upadł. Bardzo powoli odwrócił głowę w stronę ogniska, westchnął z ulgą i zasnął od razu. Nie zmącił snu reszty śpiącej w szałasach, śnili dalej, potężnie zmęczeni dwudniowym marszem bez ustanku. Mundo powstał zza obalonego drzewa, podszedł do obcego, przyjrzał mu się uważnie. Jego gitarę i torbę zabrał sprzed żaru i zaniósł do swego szałasu, by ciepło nie uszkodziło ich. Usiadł w nim wygodnie i aż do świtu nie spuszczał oka z nowo przybyłego gościa. Dumał. Palił papierosy.&lt;br /&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp; Nad ranem śpiących Ludzi Gór zbudził przenikliwy chłód zwiastujący nadchodzący świt. Pierwsza zbudziła się Nova. Niska, kasztanowłosa dziewczyna. Widząc leżącą w półmroku, przy zgasłym ognisku postać, przetarła oczy koloru szarego, w których nagle zagościło nie małe zdumienie. Nim zdecydowała się pobudzić resztę, przemówił ciągle siedzący w szałasie Mundo, uspokajając ją.&lt;br /&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp; - Nie bój się go. Dowlókł się w nocy. Resztkami sił. Padł przy ognisku niemal nieprzytomny.&lt;br /&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp; - Spokrewniony… - szepnęła ochryple kasztanowłosa.&lt;br /&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp; - Prawdopodobnie. Dobrze, że trafił do nas. Miał cholerne szczęście.&lt;br /&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp; Spokrewnieni – tak Ludzie Gór nazywali swych nieznajomych pobratymców, których odnajdywali na szlakach, albo którzy sami do nich jakoś trafiali. Z biegiem lat zaczęto bowiem wierzyć, że to ludzka chorobliwa wrażliwość każe udać się na banicję ze świata. W rytm kroków przeznaczenia trafiali tacy na równych sobie, po czym wzajem traktowali siebie wcale osobliwie.&lt;br /&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp; Ludzie Gór odeszli pewnego dnia na banicję, by znaleźć odwieczną samotność. Przeznaczenie&amp;nbsp;na przekór&amp;nbsp;zawsze kierowało ich do innych banitów, z którymi mieli związać się, by przed światem wojny uciekać wspólnie. Tak rodziło się ich pokrewieństwo dusz. Kiedy z biegiem czasu nabierali przeświadczenia, że owa wędrówka staje się sensem ostatecznym, zaczynali rozumieć dlaczego samotność nie została im przychylna.&lt;br /&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp; Towarzysze Mundo świadomi swego pokrewieństwa, nie dziwili się więc zbytnio, gdy kolejny zabłąkany trafiał do ich obozu niesiony przez przeznaczenie. Nova z wielkim zainteresowaniem oglądała obcego. Nie dostrzegła żadnych ran, co pozwalało przypuszczać, iż nie miał ciężkiej drogi, a w góry prawdopodobnie przyjechał pociągiem.&lt;br /&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp; - Rzeczywiście. – Rzekł Mundo odczytując zainteresowanie Novy. – Z daleka nie szedł. Pewnie przyjechał do Miasta. Dopiero stamtąd ruszył szlakiem.&lt;br /&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp; - I najwyraźniej zboczył. – Nova uśmiechnęła się porozumiewawczo do Mundo.&lt;br /&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp; Troskliwie okryła go kocem, pod którym sama wcześniej spała.&lt;br /&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp; - Mieszczuszek – dodała, wskazując obuwie zabłąkanego. – Ale urokliwy.&lt;br /&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp; - Mieszczuch, nie mieszczuch, niech teraz śpi. Zostaw go już i nie gap się na niego, nie myśl o nim… Nova! Gotowy zbudzić się zmącony twoją krzątaniną.&lt;br /&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp; - No dobra, dobra… po prostu ciekawa jestem.&lt;br /&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp; - Jak odpocznie, dowiemy się o nim więcej. Podłóż mu jeszcze pod głowę jaśka. Dobudź chłopaków, na stronie zastanowimy się gdzie idziemy dalej. Ja rozpalę nowe ognisko.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;(...)﻿&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7400302511740519083-2126949759076370747?l=arcpoe.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://arcpoe.blogspot.com/feeds/2126949759076370747/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=7400302511740519083&amp;postID=2126949759076370747' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7400302511740519083/posts/default/2126949759076370747'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7400302511740519083/posts/default/2126949759076370747'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://arcpoe.blogspot.com/2011/03/schronisko-enklawa.html' title='Schronisko &quot;Enklawa&quot;'/><author><name>Ikar Niepoprawny</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06691814352157127456</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='22' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/-0VMpVf1g53E/Tq6AHomwa7I/AAAAAAAABLw/EAsHFQgx70A/s220/1_c.jpg'/></author><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7400302511740519083.post-2378079291227440693</id><published>2011-03-21T00:16:00.001+01:00</published><updated>2011-03-21T00:17:04.880+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Ku Dobru'/><title type='text'>Konradowi</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Nie jestem słowny. Dlatego Konrad powróci. Wbrew zapewnieniom i obietnicom. Ale wcześniej coś dla tego cichego bohatera.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Dobry wieczór, już nic ci nie grozi, za niesłuchanie mędrców głosu, za zbyt szeroki, szczery uśmiech, za wiarę w baśnie, nie w wolę losu. Dobry wieczór, nie musisz uciekać przed wrogiem, co wciąż zastawia sidła. Przed snem o bitwie, którą wygrałeś. Przed orłem, który daje ci skrzydła. Nie bój się, bo już ogłosili Amnestię dla niepokornych ptaków, dla słów mniej ważnych, spojrzeń za długich, dla moich marzeń, twoich wiatraków. &lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-size: x-small;"&gt;Dom o Zielonych Progach - Dla Don Kichota&lt;/span&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7400302511740519083-2378079291227440693?l=arcpoe.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://arcpoe.blogspot.com/feeds/2378079291227440693/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=7400302511740519083&amp;postID=2378079291227440693' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7400302511740519083/posts/default/2378079291227440693'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7400302511740519083/posts/default/2378079291227440693'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://arcpoe.blogspot.com/2011/03/konradowi.html' title='Konradowi'/><author><name>Ikar Niepoprawny</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06691814352157127456</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='22' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/-0VMpVf1g53E/Tq6AHomwa7I/AAAAAAAABLw/EAsHFQgx70A/s220/1_c.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7400302511740519083.post-8384260816867433201</id><published>2011-02-24T01:41:00.000+01:00</published><updated>2011-02-24T01:41:16.180+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='od rzeczy do rzeczy'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='wspomnienia'/><title type='text'>Autorytet Wyższy</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Wstecz. &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Pomruczał ojciec coś pod nosem. Wszedłem wtedy do pokoju, a jak mnie zobaczył od razu powiedział - patrz synu, ci panowie za tym drewnianym biurkiem z dwoma mikrofonami (miał na myśli mównicę sejmową) to są politycy. Czyli złodzjeje i kłamcy. Pamiętaj.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Od tamtej pory pierwsze co przychodzi mi na myśl, kiedy widzę polityka, mam w głowie najobelżywsze epitety. Bo tak mi powiedział tata w dzieciństwie, a ja się go słuchałem, bo się go bałem.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Pewnego dnia spytałem dlaczego ludzie niszczą przystanki autobusowe. Odpowiedział mi wtedy, że to panki i wandale z domu dziecka. Pamiętaj synu w domu dziecka mieszkają niegrzeczne dzieci. Bądź grzeczny, bo przyjedzie po ciebie czarna wołga i cię zabierze.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Od tamtej pory papierki na dworze zawsze wyrzucałem do śmietnika, leżące na ziemi podnosiłem i także wyrzucałem. Bo chciałem być grzeczny. Bo sie bałem taty. I czarnej wołgi.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Kiedy w Bytomiu był obraz Matki Boskiej Częstochowskiej, patrząc na niego, wydawało mi się, że Maryja ma smutne oczy. Spytałem taty, dlaczego ma smutne oczy. Tata przerwał odważny śpiew "Z dawna Polski...", ścisnął moje ramię mocno i odpowiedział - Bo wczoraj wyrzuciłeś chleb do śmietnika gówniarzu i dalej śpiewał "...swe Królestwo weź pod rękę..."&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Od tamtej pory jak nie mogłem już czegoś zjeść, pakowałem do worka i od razu wyrzucałem do zsypu. Maryi się nie bałem, ale jak tata mówił "gówniarzu", to tego się bardzo bałem.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Kiedyś tata obiecał, że zabierze mnie do Wesołego Miasteczka w Chorzowie. Cieszyłem się jak mało kto. Ale nie wiedziałem, że jak ktoś jest pijany, to obiecuje prawie wszystko, a jak wytrzeźwieje na drugi dzień, to nic nie pamięta. Jak następnego dnia przybiegłem do pokoju obudzić tatę i spytałem czy dziś pojedziemy, powiedział, żebym się odwalił. Zrozumiałem, że był wtedy pijany, musiałem się wstydzić kiedy wracaliśmy do domu z działki i mijaliśmy szykownych sąsiadów. Kiedy wytrzeźwiał powiedział, że już nigdy nie będzie pił. Mówił to z resztą przez kolejnych kilkanaście lat.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Od tamtej pory przestałem się bawić na działce i zapomniałem jak ona w ogóle wygląda. Bałem się, że podczas któregoś pijanego powrotu nie utrzymam taty i wpadnie pod auto.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Kiedy koszmary przestały mi się śnić, spytałem taty, dlaczego bił mamę trzepaczkę do dywanów przy mnie. Bo mama chciała się całowaćz innym panem i była pijana - odpowiedział. Popatrzył na mnie przeraźliwie poważnie i dodał jeszcze, zapewne sądząc że nie zrozumię i zapomnę - takie są baby. Dlatego trzeba je palnąć, by rozum z pizdy wrócił im do łbów.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Nie rozumiałem, fakt. Ale nie zapomniałem. Pamiętałem, aż zrozumiałem. Od tamtej pory drzemie we mnie ojczyna chęć zemsty. Od tamtej pory sprawia mi ulgę, gdy odchodzi ode mnie zraniona kobieta.&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7400302511740519083-8384260816867433201?l=arcpoe.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://arcpoe.blogspot.com/feeds/8384260816867433201/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=7400302511740519083&amp;postID=8384260816867433201' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7400302511740519083/posts/default/8384260816867433201'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7400302511740519083/posts/default/8384260816867433201'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://arcpoe.blogspot.com/2011/02/autorytet-wyzszy.html' title='Autorytet Wyższy'/><author><name>Ikar Niepoprawny</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06691814352157127456</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='22' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/-0VMpVf1g53E/Tq6AHomwa7I/AAAAAAAABLw/EAsHFQgx70A/s220/1_c.jpg'/></author><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7400302511740519083.post-7615427178329442655</id><published>2011-02-23T00:04:00.000+01:00</published><updated>2011-02-23T00:04:04.382+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='od rzeczy do rzeczy'/><title type='text'>Głos rozsądku</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Ja, niżej krwią, potem, paznokciem podpisany, deklamuję tobie, co następuje:&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;W dniu przesilenia, ostatniego dnia pierwszego na planecie My, zabrzmiał mi *asty raz&amp;nbsp;gniewnie zniercierpliwiony afrodyzjak spojrzenia. W oczach zderzyły się planety, opuszkami palców przepłynął na mnie wysoko stężony dreszcz (ze sto woltów miał), ekranowane solidnie akustyczne fale z domieszką ciepłego westchnienia poderwały zakurzoną strunę bytu mego do drgań. Zapaliło się. Wszystko sie paliło. Płomienne skwarności trawiły zapach alkoholu, spalały się w powietrzu drobiny zmąconego ze struny kurzu, nikły jak małe iskierki, odzwierciedlało to głębokie w transie przedziwnym jezioro. A potem utonęło. Jezioro. Uschło. Popiół i kałuże. Tak w najśmielszym głosie rozsądku zabrzmiały słowa...&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;...że zdarzył się Ten Jedyny Raz, by nie mógł zdarzyć się nigdy więcej.&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;Upłynie w tej dolinie wiele dni&lt;br /&gt;Utonie wiele gwiazd&lt;br /&gt;Zatraci się w kosmosie My&lt;br /&gt;Znów będę sklejał skrzydła nad zdemolowany świat&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7400302511740519083-7615427178329442655?l=arcpoe.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://arcpoe.blogspot.com/feeds/7615427178329442655/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=7400302511740519083&amp;postID=7615427178329442655' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7400302511740519083/posts/default/7615427178329442655'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7400302511740519083/posts/default/7615427178329442655'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://arcpoe.blogspot.com/2011/02/gos-rozsadku.html' title='Głos rozsądku'/><author><name>Ikar Niepoprawny</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06691814352157127456</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='22' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/-0VMpVf1g53E/Tq6AHomwa7I/AAAAAAAABLw/EAsHFQgx70A/s220/1_c.jpg'/></author><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7400302511740519083.post-5128883122825818910</id><published>2011-01-24T23:54:00.001+01:00</published><updated>2011-01-24T23:55:24.303+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='nokturny zasłyszane'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='poezja'/><title type='text'>Cukier i sól</title><content type='html'>&lt;span style="font-size: x-small;"&gt;...musiałem...&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Już nie patrzysz przez moje źrenice, &lt;br /&gt;Nie słuchasz moimi uszami.&lt;br /&gt;Czuję jak kolejno unicestwiasz moje zmysły.&lt;br /&gt;Cukier i sól mają teraz dla mnie jednakowy niesmak,&lt;br /&gt;Promienie słońca pachną niczym zmierzch.&lt;br /&gt;Bezradny patrzę jak wypala się lont naszego czasu.&lt;br /&gt;Nikim, oprócz nas nie wstrząśnie &lt;br /&gt;Eksplozja kończącego się dnia&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Tylko w Tobie i we mnie zawalą się ulice miasta&lt;br /&gt;I znowu porosną szronem obce, oswojone przez nas przedmioty&lt;br /&gt;Ktoś będzie mówił coś do ciebie&lt;br /&gt;Ktoś będzie mówił coś do mnie&lt;br /&gt;I my także będziemy wymawiali słowa, &lt;br /&gt;Które były tylko twoje i moje.&lt;br /&gt;Będziemy patrzyli jak wykrwawiają się w nas powoli&lt;br /&gt;Sierpniowe trawy i drzewa&lt;br /&gt;Spojrzymy na nie jak na wypalający się lont. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Już właściwie nie ma mnie w tobie&lt;br /&gt;A jednak ciążę ci przy każdym kroku&lt;br /&gt;I światło chwytasz nadal w cztery dłonie.&lt;br /&gt;Jutro lżejsza już wstaniesz lub lekka;&lt;br /&gt;Zostanie w tobie tylko mój dotyk,&lt;br /&gt;Nie zdołasz go z siebie wykarczować&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Bezradny patrzę jak wypala się lont naszego czasu&lt;br /&gt;Nikim, oprócz nas nie wstrząśnie &lt;br /&gt;Eksplozja ostatniego dnia.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-size: x-small;"&gt;Bogdan Loebl &lt;/span&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7400302511740519083-5128883122825818910?l=arcpoe.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://arcpoe.blogspot.com/feeds/5128883122825818910/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=7400302511740519083&amp;postID=5128883122825818910' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7400302511740519083/posts/default/5128883122825818910'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7400302511740519083/posts/default/5128883122825818910'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://arcpoe.blogspot.com/2011/01/cukier-i-sol.html' title='Cukier i sól'/><author><name>Ikar Niepoprawny</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06691814352157127456</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='22' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/-0VMpVf1g53E/Tq6AHomwa7I/AAAAAAAABLw/EAsHFQgx70A/s220/1_c.jpg'/></author><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7400302511740519083.post-3833406643907793831</id><published>2011-01-09T14:12:00.000+01:00</published><updated>2011-01-09T14:12:32.301+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='od rzeczy do rzeczy'/><title type='text'>Smak Niepoznany</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Jakże wielu z nas przez swą nieśmiałość zaledwie marzy o Smaku Niepoznanym. Niedostępność absorbuje każdy odruch dążący do odkrycia go. Niedostępność zbudowana na silnym pragnieniu bycia niezależnym potrafi na swój sposób fascynować. Fascynujące przeświadczenie w słowach - nie poznasz mnie, nie chcę tego, postrzegaj mnie jako tajemnicę. Zajdź w głowę nad moją skomplikowaną osobowością. Nie wiesz co kryją te niepewne jak ocean oczy. Co tam w sercu. Nazwij mnie chorobliwie powściągliwym. Permanentnie zamkniętym. Wytrwaj we mnie idącym w zaparte, że nikt, zupełnie nikt tak naprawdę nic o mnie nie wie. Rozzłość się proszę, spoliczkuj wściekłością żem uparty i zamknięty. Potem już nie będziesz wiedziała z jaką pasją okopałem się przed tobą Niepoznana, nawet nie zauważysz jak się do mnie zbliżysz, a odwrócony wzrok nie zauważy, że we mnie dostrzegłby wszystko. Właśnie w tej chwili, miałabyś mnie całego. Nic z tego nie rozumiesz? Dlaczego więc mimo odwróconego wzroku wciąż tu jesteś. Dziwne, ale wiem dlaczego. Taki we mnie wewnętrzny brak mocuje się z moją niezależnością, że aż to widoczne. Dwa przeciwne bieguny, a ty stanęłaś pomiędzy nimi. I wciąż nie znam. Cię.&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7400302511740519083-3833406643907793831?l=arcpoe.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://arcpoe.blogspot.com/feeds/3833406643907793831/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=7400302511740519083&amp;postID=3833406643907793831' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7400302511740519083/posts/default/3833406643907793831'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7400302511740519083/posts/default/3833406643907793831'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://arcpoe.blogspot.com/2011/01/smak-niepoznany.html' title='Smak Niepoznany'/><author><name>Ikar Niepoprawny</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06691814352157127456</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='22' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/-0VMpVf1g53E/Tq6AHomwa7I/AAAAAAAABLw/EAsHFQgx70A/s220/1_c.jpg'/></author><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7400302511740519083.post-3928232938754118370</id><published>2011-01-02T01:11:00.000+01:00</published><updated>2011-01-02T01:11:25.508+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='nokturny zasłyszane'/><title type='text'>Nokturn na nowy</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Zależy mi na tym, by moje barwne słowa kreśliły w Waszych wyobraźniach człowieka młodego, acz zmęczonego, z dziwnym, rzadko spotykanym rodzajem dystansu do świata. Tego nie tak bardzo odległego również, skąd dobiegają echa wciąż&amp;nbsp;nowych cierpień. Niewiele mnie to, bo niewiele mogę. Ten dystans zrodził się&amp;nbsp;z przeświadczenia - jak łatwo na świecie się zawieść. Dlatego piszę Wam to,&amp;nbsp;co piszę.&amp;nbsp;Wczorajsza notka krótkimi słowami z piosenki&amp;nbsp;Raz Dwa Trzy&amp;nbsp;jest moim podsumowaniem minionego roku.&amp;nbsp;Minionego okresu życia, który po raz kolejny utraciłem bezpowrotnie. Ale&amp;nbsp;myślę, że należą się szczere podziękowania dla czytelników, których od dawna już nie ubywa. Nie chcę ginąć Wam z oczu i wszystkie słowa komentarzy, zamieszczone tam uśmiechy i pytania, których starałem się nie pozostawiać bez odpowiedzi są dla mnie bardzo ważne. Po za tym krocie pozostawionych mi w ciągu roku wiadomości na gadu-gadu, kilka pięknych e-maili. Cieszę się tym bardziej, bo utrwalacie mnie w wierze, że są na tym świecie jeszcze mądrzy ludzie wiedzący, że ludzkiej wrażliwości nie powinno się skąpić nikomu, a krytyka jej, stanowi zło bardzo barbarzyńskie.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Dwadzieścia dwie karty zostały tu zapisane w tym roku. To nawet nie miesiąc w sumie, licząc, że przy zakładaniu bloga w czasach jeszcze edukacyjnych planowałem pisać w nim codziennie. Wahałem się wielokrotnie, czy nie skończyć z nim. Wszystko już miało być powiedziane i nic więcej do dodania. Ale zrozumiałem dzięki kilku osobom, że do powiedzenia należy mieć coś zawsze. Dziękuję. Chciałbym być jeszcze bardziej liryczny, lirykę niezmiennie traktuję jako oazę wśród codziennego betonu i parku brudnych maszyn.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Wiem, że Konrad nie powróci już do Was. Na zawsze zostanie bohaterem wielu niedokończonych opowiesci "bez klasycznej akcji" i&amp;nbsp;choć początkowo miało tak nie być, nic już tego nie zmieni. &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Nie oglądajmy się za często wstecz. Liczy się tu i teraz. Na Nowy Rok przede wszystkim tego życzę. I wrażliwości na drugiego człowieka. &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Życzcie dobrze.&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7400302511740519083-3928232938754118370?l=arcpoe.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://arcpoe.blogspot.com/feeds/3928232938754118370/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=7400302511740519083&amp;postID=3928232938754118370' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7400302511740519083/posts/default/3928232938754118370'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7400302511740519083/posts/default/3928232938754118370'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://arcpoe.blogspot.com/2011/01/nokturn-na-nowy.html' title='Nokturn na nowy'/><author><name>Ikar Niepoprawny</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06691814352157127456</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='22' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/-0VMpVf1g53E/Tq6AHomwa7I/AAAAAAAABLw/EAsHFQgx70A/s220/1_c.jpg'/></author><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7400302511740519083.post-8339578852738541366</id><published>2011-01-01T11:44:00.000+01:00</published><updated>2011-01-01T11:44:14.403+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='od rzeczy do rzeczy'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='wspomnienia'/><title type='text'></title><content type='html'>Nadziei brakowało mi...&lt;br /&gt;I kilku chwil. Kilku dobrych chwil.&lt;br /&gt;A może to niepotrzebne słowa.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7400302511740519083-8339578852738541366?l=arcpoe.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://arcpoe.blogspot.com/feeds/8339578852738541366/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=7400302511740519083&amp;postID=8339578852738541366' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7400302511740519083/posts/default/8339578852738541366'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7400302511740519083/posts/default/8339578852738541366'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://arcpoe.blogspot.com/2011/01/nadziei-brakowao-mi.html' title=''/><author><name>Ikar Niepoprawny</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06691814352157127456</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='22' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/-0VMpVf1g53E/Tq6AHomwa7I/AAAAAAAABLw/EAsHFQgx70A/s220/1_c.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7400302511740519083.post-4546676841208856569</id><published>2010-12-04T11:01:00.000+01:00</published><updated>2010-12-04T11:01:58.124+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='refleksyjnie'/><title type='text'>Uzurpator przyjaźni</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp; (...)&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp; Zielone latarenki Brokilonu pogasły już, tylko niektóre jeszcze tliły się słabo.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp; - Geralt - przerwał milczenie Jaskier. - Zawsze twierdziłeś, że stoisz z boku, że jest ci wszystko jedno... Ona mogła w to uwierzyć. Wierzyła w to, gdy razem z Vilgefortzem zaczęła tę grę...&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp; - Dosyć - powiedział Geralt. - Ani słowa więcej. Gdy słyszę słowo "gra", mam ochotę kogoś zabić. Ach, dawaj tę brzytwę. Chcę się nareszcie ogolić. &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp; - Teraz? Jeszcze ciemno...&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp; - Dla mnie nigdy nie jest ciemno. Jestem dziwolągiem.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp; Gdy wiedźmin wyrwał mu z ręki sakiewkę z przyborami toaletowymi i odszedł w kierunku strumienia, Jaskier stwierdził, że senność opuściła go zupełnie. Niebo jaśniało już zapowiedzią brzasku. Wstał, wszedł w las, ostrożnie mijając śpiące, przytulone do siebie driady.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp; - Czy należałeś do tych, którzy się do tego przyczynili?&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp; Odwrócił się gwałtownie. Oparta o sosnę driada miała włosy w kolorze srebra, było to widoczne nawet w półmroku świtu.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp; - Wielce paskudny widok - powiedziała, krzyżując ręce na piersi. - Ktoś, kto wszystko stracił. Wiesz, śpiewaku, to ciekawe. Swego czasu wydawało mi się, że wszystkiego nie można stracić, ze zawsze coś zostaje. Zawsze. Nawet w czasach pogardy, w których naiwność potrafi zemścić się w najokrutniejszy sposób, nie można utracić wszystkiego. A on... On stracił kilka kwaterek krwi, możliwość sprawnego chodzenia, częściową władzę w lewej ręce, wiedźminśki miecz, ukochaną kobietę, zyskaną cudem córkę, wiarę... No, pomyślałam, ale coś przecież musiało mu zostać? Myliłam się. On nie ma już nic. Nawet brzytwy.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp; Jaskier milczał. Driada nie poruszyła się.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp; - Pytałam, czy przyczyniłeś się do tego - podjęła po chwili. - Ale chyba pytałam niepotrzebnie. To oczywiste, że się przyczyniłeś. To oczywiste, że jesteś jego przyjacielem. A jeśli ma się przyjaciół, a mimo to wszystko się traci, jest oczywiste, że przyjaciele ponoszą winę. Za to, co uczynili, względnie za to, czego nie uczynili. Za to, że nie wiedzieli, co należy uczynić.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp; - A co ja mogłem? - szepnął. - Co ja mogłem uczynić?&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp; - Nie wiem. - odpowiedziała driada.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp; - Nie powiedziałem mu wszystkiego...&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp; - To wiem.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp; - Nie jestem niczemu wininen.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp; - Jesteś&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;(...)&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-size: x-small;"&gt;A. Sapkowski - "Czas pogardy" (tom II sagi o Wiedźminie)&lt;/span&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7400302511740519083-4546676841208856569?l=arcpoe.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://arcpoe.blogspot.com/feeds/4546676841208856569/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=7400302511740519083&amp;postID=4546676841208856569' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7400302511740519083/posts/default/4546676841208856569'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7400302511740519083/posts/default/4546676841208856569'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://arcpoe.blogspot.com/2010/12/uzurpator-przyjazni.html' title='Uzurpator przyjaźni'/><author><name>Ikar Niepoprawny</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06691814352157127456</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='22' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/-0VMpVf1g53E/Tq6AHomwa7I/AAAAAAAABLw/EAsHFQgx70A/s220/1_c.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7400302511740519083.post-1315030062769480005</id><published>2010-12-02T12:33:00.002+01:00</published><updated>2010-12-02T12:33:58.481+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='od rzeczy do rzeczy'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Ku Dobru'/><title type='text'>Kobiecość...</title><content type='html'>&lt;div align="right"&gt;&lt;em&gt;Kobiecość to najlepszy narkotyk.&lt;/em&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="right"&gt;&lt;em&gt;Uwielbiam towarszystwi kobiet, ich wrażliwość.&lt;/em&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="right"&gt;Kuba Wojewódzki&lt;/div&gt;&lt;div align="right"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Jako istota rodzaju męskiego, człowieczy samiec, jak każde inne zwierzę mam w swój łańcuch genetyczny wpisane instynkty wszelakie, skłonność ku popędom, przeróżne szablony zachowań w losowych sytuacjach i tego typu biologiczne niuanse. Nie znam się na tym wszystkim i nie dociekam jak to działa, wiem tyle że samcze popędy posiada każdy osobnik rodzaju męskiego, bez względu na gatunek, rodzinę... itd. etc.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Szept radości na widok kobiecej, pogodnej twarzy, pogodnych oczach. Cień empatii na widok twarzy bez radości, oczu przepełnionych smutkiem spoglądających niepewnie pod nogi. Kobiecość ujarzmia mnie za każdym razem, kiedy kobieta mówi do mnie śpiewnym głosem, a jej skłonność do obrazowego&amp;nbsp;podkreślania radości, jak to robi dziecko, w słownych zdrobnieniach, swoistych gestach, przełamuje każdy mój osobisty mur, jaki każdego dnia wznoszę wokół siebie. Uwielbiam kobiecy zapach, delikatny, który nie narzuca się zbytnio, a uchyla jedynie rąbka tajemnicy... jaka ona jest. Te zwiewne sukienki w lato, te zmarnięte policzki w zimie, przysłonięte przed mrozem usta. Dwie, albo trzy kobiety pogrążone w radosnej rozmowie, wieszające psy na mrokach dzisiejszego dnia i opiewające każdą promienną chwilę w ciągu niego. Kobiety w strojach dystyngowanych, wełniane płaszcze w zimę, kozaczki, a w rękach ekoligiczne torby z zakupami. W końcu jej przepiękne symbole w sztuce, jej podkreślone wdzięki w wyszukanych słowach... prozaicznie ich troska dla codziennie najbliższych. I wszystka kobiecość, której nie doświadczam.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;I wszystka codzienność, następująca co tydzień lub dwa. I otwarte na kobiecość oczy każdego dnia.. to czyni mnie kimś więcej nad posiadacza zmysłów i instynktów, popędów samca. Męskość, której nie posiada żaden inny gatunek na świecie. Tylko człowiek.﻿&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7400302511740519083-1315030062769480005?l=arcpoe.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://arcpoe.blogspot.com/feeds/1315030062769480005/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=7400302511740519083&amp;postID=1315030062769480005' title='Komentarze (4)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7400302511740519083/posts/default/1315030062769480005'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7400302511740519083/posts/default/1315030062769480005'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://arcpoe.blogspot.com/2010/12/kobiecosc.html' title='Kobiecość...'/><author><name>Ikar Niepoprawny</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06691814352157127456</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='22' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/-0VMpVf1g53E/Tq6AHomwa7I/AAAAAAAABLw/EAsHFQgx70A/s220/1_c.jpg'/></author><thr:total>4</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7400302511740519083.post-5504621954943438224</id><published>2010-11-30T00:27:00.002+01:00</published><updated>2010-11-30T00:27:28.640+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='piosenka'/><title type='text'>Vintage - Smutny</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;object height="385" width="480"&gt;&lt;param name="movie" value="http://www.youtube.com/v/lfIr8Z_pDec?fs=1&amp;amp;hl=pl_PL"&gt;&lt;/param&gt;&lt;param name="allowFullScreen" value="true"&gt;&lt;/param&gt;&lt;param name="allowscriptaccess" value="always"&gt;&lt;/param&gt;&lt;embed src="http://www.youtube.com/v/lfIr8Z_pDec?fs=1&amp;amp;hl=pl_PL" type="application/x-shockwave-flash" allowscriptaccess="always" allowfullscreen="true" width="480" height="385"&gt;&lt;/embed&gt;&lt;/object&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7400302511740519083-5504621954943438224?l=arcpoe.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://arcpoe.blogspot.com/feeds/5504621954943438224/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=7400302511740519083&amp;postID=5504621954943438224' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7400302511740519083/posts/default/5504621954943438224'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7400302511740519083/posts/default/5504621954943438224'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://arcpoe.blogspot.com/2010/11/vintage-smutny.html' title='Vintage - Smutny'/><author><name>Ikar Niepoprawny</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06691814352157127456</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='22' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/-0VMpVf1g53E/Tq6AHomwa7I/AAAAAAAABLw/EAsHFQgx70A/s220/1_c.jpg'/></author><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7400302511740519083.post-7892239439096121005</id><published>2010-10-16T14:41:00.001+02:00</published><updated>2010-10-16T14:43:04.522+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='proza życia'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Ku Dobru'/><title type='text'>Jesień Ludzi Gór</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp; Trochę żałował, że wybrał się na szlak w taką pogodę. Mleczne niebo i mgła mocno ograniczająca widoczność niestety nie pomagały. Szedł powoli, nigdzie się nie spieszył. Co jakiś czas robił krótki postój, by wysypać z lichych na wędrówki butów piasek i kamyczki. Robił to za każdym razem z szerokim uśmiechem, śmiejąc się z siebie, że taki kiepski z niego turysta. Ciężkie, zupełnie schodzone glany nie nadawały się zbytnio na długie szlaki, do których Mundo już przywykł i polubił. Nie zdawał sobie sprawy z tego, że takich ludzi bez stałego dachu nad głową kręci się w przełęczach całkiem niemało i że niedzielni turyści mówią o nich "górscy żebracy". Bo to w schroniskach dosiadują się do uczciwych ludzi, co to przez cały rok zarabiają ciężko pieniądze... ciężko albo za pomocą przekrętów, dziarsko zagadują, ci co mają gitarę naprzykrzają się pretensjonalnymi śpiewkami, o których prawie już zapomniano... rzekomo. Potem proszą o coś do jedzenia, albo jakiś grosz. Studenci, którym w głowie jeno się nawalić, a w nocy wychędożyć przyrównują ich do slumsowych cyganów. Inne mieszczuchy, którzy i tak nie wiadomo po co w góry przybyli, a łażą po Trzech Koronach, Rawkach, czy Giewontach w adidasach lub sandałach, albo szykownych bucikach na koturnie traktują ich jak wyrzutków społeczeństwa. Jednak nikogo to nie obchodzi, bo zapytasz człowieka szlaku o jego historię, życiorys, a on odpowie z uśmiechem "musiałbym liczyć wszystkie przełęcze, doliny i ścieżki które mam za sobą, a szkoda na to głowy". Inaczej zaś mają się sprawy, kiedy jakaś turyścina fajtłapa zagubi się na szlaku i o zmroku strzyga przyciśnie jej pierś. Jak chwali wnet świeckie dobra, kiedy wsparty o kij zza zakrętu pojawi się odludek, społeczeństwa margines i górski cygan. Nie raz jakiś najdus chwali nawet Boga i z pełnymi gaciami wonnego strachu poprosi o wskazówkę. Taki Mundo uwielbia strach w oczach turysty, roześmieje się w duchu. Ale pomoże, a jakże! Dopiero gdy do schroniska zbliżą się, bądź gdzieś do cywilizacji, co bliższy człowiekowi najdus zmierzy wzrokiem człowieka gór, a zauważywszy mizerny strój, znoszony but, czy włosy tłuste zapyta "a ty tak po tych górach łazisz całymi dniami? Skąd ty jesteś?". Mundo odpowie "stąd jestem, ale nie powiem więcej, bo czuję, że taka baja o niespokojnych wędrowcach zanudziłaby cię na śmierć". Obcy marszczą brwi, wzruszają ramionami i odchodzą. I każdy włóczęga by powiedział coś podobnego, co Mundo. Bo nie miewają z reguły nic. Tylko jeden język, jedno serce i upychają to serce w każdy możliwy luz. Ot, tak.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7400302511740519083-7892239439096121005?l=arcpoe.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://arcpoe.blogspot.com/feeds/7892239439096121005/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=7400302511740519083&amp;postID=7892239439096121005' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7400302511740519083/posts/default/7892239439096121005'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7400302511740519083/posts/default/7892239439096121005'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://arcpoe.blogspot.com/2010/10/jesien-ludzi-gor.html' title='Jesień Ludzi Gór'/><author><name>Ikar Niepoprawny</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06691814352157127456</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='22' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/-0VMpVf1g53E/Tq6AHomwa7I/AAAAAAAABLw/EAsHFQgx70A/s220/1_c.jpg'/></author><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7400302511740519083.post-8103900412770100212</id><published>2010-09-22T16:28:00.000+02:00</published><updated>2010-09-22T16:28:09.991+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='od rzeczy do rzeczy'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='piosenka'/><title type='text'>Trzy słowa za daleko</title><content type='html'>&lt;span style="font-size: small;"&gt;Może nam brakuje siebie, &lt;br /&gt;Może tego wina smak, &lt;br /&gt;Może twoich oczu turkus, &lt;br /&gt;Może nie wiem jak, chyba tak &lt;br /&gt;Może kiedyś cię rozbawię,&lt;br /&gt;Może dasz mi jakiś znak,&lt;br /&gt;Może zmoczysz usta w kawie,&lt;br /&gt;Może cały świat mówi tak&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Tylko to że ciebie nie ma, tylko to że jesteś snem, tylko to że muszę odejść,&lt;/span&gt; &lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;br /&gt;tylko to, że nie ma mnie…&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Może kiedyś cię zawołam,&lt;/span&gt; &lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;br /&gt;Może przyjdzie taki dzień, &lt;br /&gt;Rozwiniemy żagle w łodzi,&lt;br /&gt;Odpłyniemy stąd, odnajdziemy się,&lt;br /&gt;Może znów do siebie mówię, &lt;br /&gt;Może ja to już nie ja,&lt;br /&gt;Może jestem romantykiem, &lt;br /&gt;Może cały świat mówi tak&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;span style="font-size: x-small;"&gt;K. Łebski&lt;/span&gt; &lt;/span&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7400302511740519083-8103900412770100212?l=arcpoe.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://arcpoe.blogspot.com/feeds/8103900412770100212/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=7400302511740519083&amp;postID=8103900412770100212' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7400302511740519083/posts/default/8103900412770100212'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7400302511740519083/posts/default/8103900412770100212'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://arcpoe.blogspot.com/2010/09/trzy-sowa-za-daleko.html' title='Trzy słowa za daleko'/><author><name>Ikar Niepoprawny</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06691814352157127456</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='22' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/-0VMpVf1g53E/Tq6AHomwa7I/AAAAAAAABLw/EAsHFQgx70A/s220/1_c.jpg'/></author><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7400302511740519083.post-8437787333297687832</id><published>2010-09-10T17:58:00.001+02:00</published><updated>2010-09-10T17:59:00.353+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='proza życia'/><title type='text'>Artysta i nieśmiertelny    (cz. 2)</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp; Konrad ledwie uchylił oczy, jakby powieki miał z ołowiu. Bardzo ciężko przełknął ślinę, chciał coś powiedzieć, ale z jego ust wydobył się jedynie wątły pomruk. Kiedy wreszcie udało mu się otworzyć oczy i ruszyć głowę, zobaczył stojącą nad nim kobietę w białym fartuchu. Z ledwością pozbierał świadomość, by stwierdzić, że znajduje się w szpitalu.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp; Natychmiast jednak stracił ją ponownie. Spowodowała to próba ustalenia dlaczego tu się znajduje. W chwili, kiedy chciał wrócić do przeszłości, stracił przytomność. Otwarły się drzwi sali i do środka wszedł doktor. Spojrzał na monitor kardiologiczny.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp; - Wybudza się. - Rzekł z ulgą.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp; - Na moment otworzył oczy. - Dodała pielęgniarka. Przyjrzała się uważnie twarzy Konrada.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp; - Powiedział coś?&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp; - Próbował, ale nie dał rady.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp; - Wytężył mózg. Chciał spytać, gdzie jest i stracił znów przytomność. To dobrze. Znaczy, że wraca na dobre. Kiedy się obudzi i będzie w stanie nawiązać kontakt, proszę mnie wezwać.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp; - Dobrze doktorze.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp; Lekarz wyszedł, a pielęgniarka usiadła na krześle przy łóżku. Wciąż obserwowała twarz Konrada. Uśmiechała się.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp; Za pół godziny ponownie otworzył, tym razem już szeroko oczy. Spojrzał pytająco na kobietę.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp; - Proszę na razie nic nie mówić. - Powiedziała pospiesznie pielęgniarka, łapiąc artystę za rękę. - Zaraz przyjdzie pana lekarz prowadzący.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp; Wybiegła na korytarz, by zawołać lekarza. Kiedy wszedł do sali, Konrad próbował się podnieść.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp; - O nie, nie, nie... - zaprzeczył stanowczo doktor powstrzymując chorego od próby wstania. - Jest pan po śpiączce farmakologicznej. Dojście do formy wymaga czasu. Zadam teraz kilka pytań. Proszę nie mówić, tylko kiwać głową.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp; Konrad zacisnął zęby i przymknął oczy.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp; - Bolą pana kości? - Zapytał lekarz. Artysta skinął głową. - Głowa? - Tym razem zaprzeczył. - Może pan ruszać nogami? - Potwierdził. - Proszę spróbować... w porządku. Dalej. Pamięta pan, co się wydarzyło? - Konrad wyglądał jakby usilnie próbował sobie przypomnieć. - Dobrze. Dziękuję. Na razie wystarczy.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp; Doktor siadł na łóżku obok. Odetchnął głęboko i zaczął mówić.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp; - Jechał pan pociągiem z P. do U. Mniej więcej w połowie trasy pana pociąg zderzył się z nadjeżdżającym znad przeciwka składem towarowym. Na całe szczęście... o ile w ogóle można tak powiedzieć, znajdował się pan w trzecim wagonie. Gdyby był pan w pierwszym... no. Właściwie już by pana nie było. Nie byłoby czego zbierać. Pierwszy wagon po zderzeniu praktycznie przestał istnieć. Został zmiażdżony. Miał pan pękniętą czaszkę, silny wstrząs mózgu, złamane obie ręce i mocno poturbowane nogi. O licznych zadrapaniach i skaleczeniach nie wspomnę. Stan był nie do końca wiadomy, wprowadziliśmy więc pana w śpiączkę farmakologiczną na okres tygodnia. Teraz już wszystko jest w porządku, powoli wraca pan do zdrowia. Oczywiście minie jeszcze trochę czasu nim pan znów stanie na nogi, my zapewnimy rehabilitację. Próbowaliśmy się skontaktować z kimś z rodziny, ale niestety nie mogliśmy nikogo odnaleźć.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp; Konradowi napłynęły łzy do oczu. Otworzył usta i niespodziewanie wyjąkał jedno słowo, bardzo słabym półszeptem.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp; - Gitara...&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp; - Proszę się nie martwić. - Lekarz uśmiechnął się serdecznie. - Instrument miał więcej szczęścia od pana, nic mu nie jest. Dobrze, że pan nosi go w tej trumnie. W porządku. Już pana nie męczę. Proszę spokojnie leżeć i odpoczywać. Pielęgniarka będzie do co jakiś czas zaglądała.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp; Artysta w podziękowaniu skinął głową, po czym zamknął oczy i niemal od razu zasnął. Przez kilkanaście kolejnych nocy śnił mu się jeden, ten sam obraz. Morskie fale i piękna nieznajoma w białej sukni.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp; Po dwóch miesiącach Konrad wyszedł ze szpitala. Świat okrywały płomienne dywany jesieni, co zdawało się zadziwiające, ponieważ artysta przywykł do obrazu ze snu, w którym przecież wiosna zbliżała się wielkimi krokami. W portfelu, w wewnętrznej kieszeni kurtki znalazł ostatnie dwieście złotych.&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;i&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp; Próbowaliśmy się skontaktować z kimś z rodziny...&lt;/i&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;i&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp; &lt;/i&gt;Postanowił wrócić na jakiś czas do domu, choć przez chwilę pobyć z ojcem, a potem ruszyć na utęsknione południe, w góry, gdzie o tej porze roku harmonie barw nastrajają, jak nic innego. Szybko wymazał z pamięci długi, zapowiadający tragedię pisk kolejowych hamulców i udał się na dworzec główny. Tam wsiadł w ciemno-brązowy pociąg i pojechał, gdzie zamierzył.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;i&gt; &amp;nbsp; &lt;/i&gt;Przez cały czas spędzony w szpitalu, prawda o tym co się stało i co mogło stać się gorszego docierała doń powoli i odmieniała dotąd dzikie i niespokojne artystyczne serce. Dziękował Bogu za to, że żyje, że może grać dalej na swojej najwierniejszej gitarze. Może pisać i rozumieć świat tak, jak rozumiał go do tej pory. Czuł się prawdziwie wolny. Choć ubogi, bez stałego adresu, dachu nad głową, inny od bezbarwnych ludzi i betonowych zjaw, był szczęśliwy. Był sobą. Był po prostu nieśmiertelny. Bo najważniejsze i największe bogactwo posiadał tam... pod koszulą. W piersi. To serce i dusza.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: right;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: right;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;i&gt;Chwała temu, co bez gniewu idzie&lt;/i&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: right;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;i&gt;Poprzez śniegi, deszcze, blaski, cienie&lt;/i&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: right;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;i&gt;W piersi pod koszulą, całe jego mienie&lt;/i&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: right;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;i&gt;Gloria, gloria!&lt;/i&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: right;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;Edward Stachura&lt;i&gt;&lt;br /&gt;&lt;/i&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7400302511740519083-8437787333297687832?l=arcpoe.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://arcpoe.blogspot.com/feeds/8437787333297687832/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=7400302511740519083&amp;postID=8437787333297687832' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7400302511740519083/posts/default/8437787333297687832'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7400302511740519083/posts/default/8437787333297687832'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://arcpoe.blogspot.com/2010/09/artysta-i-niesmiertelny-cz-2.html' title='Artysta i nieśmiertelny    (cz. 2)'/><author><name>Ikar Niepoprawny</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06691814352157127456</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='22' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/-0VMpVf1g53E/Tq6AHomwa7I/AAAAAAAABLw/EAsHFQgx70A/s220/1_c.jpg'/></author><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7400302511740519083.post-7867958507440623250</id><published>2010-08-27T16:48:00.002+02:00</published><updated>2010-08-27T19:09:22.607+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='proza życia'/><title type='text'>Artysta i nieśmiertelny    (cz. 1)</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp; Wiały marcowe wiatry. I prowokowały morze. Nie umiało być spokojne na początek przedwiośnia. Uderzało falami w podlizany brzeg plaży. Kryło wiele zimowych tajemnic i snów. Lody się rozpłynęły, więc wzburzone chciało wiele wykrzyczeć. Natomiast zupełnie obojętne było wobec smukłej panny w białej sukni. Resztki fal zaledwie muskały jej bose stopy. Ona otulała się rękami. Przez zamknięte oczy podziwiała najcenniejsze wspomnienia. Lekko uśmiechnięta. Ani nie zadrżała z chłodu. Znajdowała się blisko czegoś, w co nie wierzyła. Pewnie dlatego tak naiwnie zadała to pytanie:&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp; - Jak mnie znalazłeś?&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&amp;nbsp; - Jeżeli to przeznaczenie, to nie wiem. - Odpowiedział On, stojący kilka kroków za nią. - A jeżeli to wyłącznie moja determinacja, to znaczy, że... to przeznaczenie.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp; Odpowiedź ją niejako rozbawiła. Trudna i niejasna. Zupełnie jak słowa na tamtej serwetce w kantynie. Pobiegła z głośnym śmiechem na ustach, by wpaść w Jego ramiona. Chciał ją chwycić, ale brakło dłoni. Morska fala natychmiast urosła demonicznie uderzając Go w twarz. Rozpływały się Jego wzrok i świadomość. Za ścianą spływającej po twarzy wody widniały dwie postacie. Coś mówiły.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp; &lt;i&gt;Konrad!&lt;/i&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;i&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp; &lt;/i&gt;I szum. &lt;i&gt;Panie Pawłowski!&lt;/i&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;i&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp; &lt;/i&gt;Pisk hamującego pociągu. &lt;i&gt;Jezu... co to za sen?&lt;/i&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;i&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp; &lt;/i&gt;W ciszy manipulującej echem, tylko Jej słowa. W jakimś obcym języku.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;i&gt; &lt;/i&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;i&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&lt;/i&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;i&gt;&amp;nbsp;&lt;/i&gt; * * *&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp; Tomasz Kujawski był doświadczonym maszynistą państwowych kolei. Całą karierę prowadził lokomotywy pociągów towarowych. Często zdarzało mu się nawet pracować w nadgodzinach. Dla wyższych zarobków i po części dlatego, że nie miał gdzie po trasie wracać. Zdarzało mu się także przedłużać swój czas pracy nielegalnie. Tak jak tamtej nocy.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp; Miał za sobą dwadzieścia pięć godzin pracy. Na poprzedniej stacji docelowej, winien był zdać dokumentację objęcia pierwszej lokomotywy, czego nie uczynił. I tak wraz ze swym pomocnikiem, Jerzym Raczkowskim czekali teraz na doczepienie składu piętnastu pustych węglarek.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp; Maszynista patrzył jak zahipnotyzowany na semafor, na którym wciąż widniał sygnał "stój". Minął kwadrans i lokomotywa ET-22 była już złączona ze składem. Noc jawiła się mglista i chłodna. Kujawskiemu oczy zamknęły się same. Był jednak świadomy i szybko się wzdrygnął, wciągając głęboko powietrze przez nos. Rzucił okiem na sygnalizator, po czym pociągnął za nastawnik. Kilkuset tonowy skład ruszył.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp; Na semaforze jednak sygnał się nie zmienił...&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp; Pociąg towarowy rozpędzony do prędkości pięćdziesięciu kilometrów na godzinę sunął przez mrok w stronę U. Po już dziesiątym przyciśnięciu czuwaka (urządzenia sprawdzającego czujność maszynisty, na które brak reakcji powoduje natychmiastowe hamowanie lokomotywy), Kujawski ujrzał przebijające się przez mgłę dwa światełka. Przetarł oczy w raptownym przerażeniu. Wtedy do głównego kokpitu wszedł Raczkowski. Widząc bladą twarz maszynisty nie reagującego na następny znak czuwaka, szybko uderzył w guzik.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp; - Jurek... - wyjąkał Kujawski. - Co to do cholery jest?!&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp; Raczkowski spojrzał w szybę i zamarł. Teraz już obaj wiedzieli, że na przeciw nim sunie inny pociąg. Elektrowóz prowadzący skład pasażerski wył, rąbił a ten dźwięk, wydający się teraz odgłosem z piekieł narastał z każdą sekundą.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp; - Kurwa, jakieś dwieście metrów... - powiedział maszynista chwytając rączkę hamulca. - nie da rady... Jurek spierdalaj do tyłu, ratuj się! RATUJ SIĘ!&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp; - A pan?!&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp; Pociąg pośpieszny do P. był już zaledwie siedemdziesiąt metrów przed nimi.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp; - To nie ma sensu... NIEEEE!!!&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp; Obaj rzucili się w tył kokpitu, do wąskiego korytarza lokomotywy najbardziej odpornego na zgniatanie. Ale było już za późno...&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;C.D.N.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7400302511740519083-7867958507440623250?l=arcpoe.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://arcpoe.blogspot.com/feeds/7867958507440623250/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=7400302511740519083&amp;postID=7867958507440623250' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7400302511740519083/posts/default/7867958507440623250'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7400302511740519083/posts/default/7867958507440623250'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://arcpoe.blogspot.com/2010/08/artysta-i-niesmiertelny-cz-1.html' title='Artysta i nieśmiertelny    (cz. 1)'/><author><name>Ikar Niepoprawny</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06691814352157127456</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='22' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/-0VMpVf1g53E/Tq6AHomwa7I/AAAAAAAABLw/EAsHFQgx70A/s220/1_c.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7400302511740519083.post-1182124113601464040</id><published>2010-08-23T19:54:00.001+02:00</published><updated>2010-08-23T19:55:49.244+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='proza życia'/><title type='text'>Artysta i Nomad     (ciąg dalszy)</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp; Konrad powoli ruszył w stronę ruchomych schodów peronu, które nigdy w istocie nie były ruchome i po chwili dokładnie stamtąd wyłoniła się postać w dżinsowej kurtce, z papierosem w ustach, głębią mroku w oczach i łojem we włosach. Miro.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp; - Pociąg się nie spóźnił, jak widzę... - mruknął wyciągając na powitanie dłoń.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp; - Pokój Mirko! - Artysta skrzywił usta w skąpym uśmiechu.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp; - A gdzie tam...&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp; - Wojna?&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp; - Ta... wojna wciąż ta sama i o to samo. Od tego dnia, w którym pękło niebo. Zeszły zjawy i urządziły nam niebyt. Te mechaniczne potwory... i tyle szarości ponad nami.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp; Przeszli tunelem pod peronami do hali głównej dworca.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp; - Dobrze, że przewidziałeś mój przyjazd. W zasadzie mam co opowiadać, z nadzieją, że przy okazji odpowiem sobie na pewne pytania, które zalęgły mi się we łbie. Aż mam zawroty. - Konrad ciężko westchnął i rozejrzał się po dworcu. - Dalej żyjesz na waleta?&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp; - A jak! - Miro wzruszył ramionami. - Tak najlepiej. Nie wyobrażam sobie osiąść na jednej mieliźnie. Jestem urodzonym Nomadem.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp; - Rzeczywiście. Wiesz co? Siądźmy tu w dworcowej spelunce.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp; - Blisko do kolejnego pociągu?&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp; - Jakbyś zgadł stary. Jakbyś zgadł.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp; Bar rzeczywiście przypominał coś z minionej czerwonej epoki. Jego wnętrze nie różniło się od hali głównej prawie pod żadnym względem. Matowa podłoga o barwie popiołu, ściany wyłożone tanią ceramiką, a plastikowe stoliki i krzesła, jakby miały za zadanie bezwzględnie odstraszać podróżnych.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp; Panowie siedli przy stoliku w kącie pomieszczenia, daleko od drzwi, za to z widokiem przez brudną firankę na rampę pierwszego peronu. Krzątająca się jak mucha w smole kelnerka najwyraźniej nie miała zwyczaju podchodzić po zamówienie, więc Miro machnął w jej stronę znacząco ręką. Kobiecina prychnęła, zaburczała coś pod nosem i wreszcie podeszła do Nomada.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp; - Panno miła... - zerknął kątem oka na palce kelnerki - ... zrobi się nam po zapiekance... pani nie notuje? A zapamięta? No to git. Tak... więc po zapiekance, do popicia warki razy dwie, jak wciągniemy zapiekanki, to panna tu rzuci okiem i zapoda po szarloteczce i dwie siekiery... to znaczy się wiesz... wie panna, chodzi mi o kawy mocne. No. Tak. Hehe nie, szlachtować nikogo nie będziemy. Co nie Konrad?&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp; - Skąd cię wykopali, Miro... - artysta pokręcił głową.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp; Stara panna znów coś zaburczała i ruszyła w stronę okienka kuchennego.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp; - Marlboraska? - Zaproponował Nomad.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp; - A chętnie. Gawędy lubią dym.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp; - Ano. A żeś miał akcję z tamtą barmanką... stary! Ja bym to inaczej roze...&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp; - OK Mirko. Wiem, że cierpisz na cholerny profetyzm. - Konrad uniósł się znacznie.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp; - To dar... - mruknął poważnie tamten.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp; - Taaa... dar. Skąd? Z Czernobyla? A może przespałeś się z cyganką?&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp; - Nie kpij, wiesz w czym rzecz.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp; - I dlatego lepiej zamknij się i ogranicz DAR do czytania z ruchu moich warg.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp; Minął nie cały kwadrans, nim kelnerka podała piwa i zapiekanki. Przez chwilę obaj zajęci jedzeniem nie mówili nic. W końcu po zjedzeniu swej porcji, pierwszy odezwał się Konrad.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp; - Bracie. Trochę gubi mnie to mobilne życie. Kręci się wokół jednego pociągu, miejsca, lawiruje przy kolejnym. I wszędzie taki sam bezmiar chłamu.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp; - Cóż. I tak jeździsz już mniej. - Powiedział Miro zapalając kolejnego papierosa.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp; - A jednak w dalszym ciągu mnie to przytłacza. Może tak dać temu spokój? Pojawiam się to tu, to tam i widzę ciągle te same twarze. Te same maski i kostiumy. - Mówił Konrad z oczyma przymkniętymi, podparty jakby z wielkiego zmęczenia.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp; - A sztuka? Twoja wewnętrzna misja?&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp; - Może przeginam? Zwyczajnie biorę się za to od dupy strony... za przeproszeniem. Czy sztuka potrzebuje mojego manifestu? Wiesz ilu nawet oczywistych artystów patrzy na mnie jak na oszołoma?&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp; - Wiem co cię gryzie. Twoje podejście Konradzie jest bardzo dobre. Ale świat się zmienia. Chcesz pokazać tym tam szarym: "o, cholery jedne, patrzta! Tyle ode mnie! Tak to powinno wyglądać! Ja tu wam opowiadam, scenę przeżywam! A wy? Malujeta włosy, mordy obklejata pudrem!". Teraz trzeba się przebrać.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp; - I zatańczyć na łyżwach, tak? - Uśmiechnął się ironicznie Konrad. - Widzisz? Nawet ty nie zauważyłeś, kiedy przeszedłeś z sacrum do profanum. Mam na myśli teraz, te słowa, które powiedziałeś przed chwilą. Widzisz Mirko, wolę być nagi niż przebrany za antagonistę. Świat się zmienia, masz rację. A ja bym wciąż protegował pokazanie sztuki, jak choćby Szymanowicz, o którym nikt prawie nie pamięta. Stachura, kiedy mu Pietrzak Jan załatwił występ w telewizji naszej, który z resztą od strony kierownictwa wywołał oburzenie i kontrowersje. Chociażby Belon. Ale to właśnie nie te czasy.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp; - Inny target.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp; - Obrzydliwe słowo.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp; Minął kolejny kwadrans. Potem godzina. I kolejna godzina.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp; - Czyli... - Miro odstawił czwarty już pusty kufel - ...lepiej odejść na zawsze, niż pozwolić się ujarzmić?&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp; - Tak, towarzyszu. - Westchnął artysta. - Ale odejść w mniemaniu tych tam w górze. Przed nimi złożyć broń. Nie przed sobą samym. Niech tam oni pluskają w tym swym bagienku.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp; - Czyli...?&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp; - Prawdziwą sztukę zawsze nosisz tu. - Artysta popukał się w lewą stronę klatki piersiowej. - Nie potrzeba wielkich czynów, by ją manifestować. Kto ma ją ode mnie poznać, ten pozna. Kto ma MNIE poznać, ten pozna. Choćby w ostatnim zwątpieniu w istnienie nas. Że takich jak my, nie pozostało wielu.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp; - Kogo?&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp; - Nas.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp; - Czyli nie przestajesz grać?&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp; - To byłby najgorszy błąd w moim życiu.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp; - Rozumiem. Widzę...&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp; - Prosiłem o coś!&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp; - No tak. Wybacz. Więc... co dalej?&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp; - Pojeździmy, zobaczymy. - Konrad uśmiechnął się i spojrzał na wyświetlacz telefonu, aby sprawdzić godzinę. - Zobaczymy co tam grają na tablicy odjazdów. Zasiedzieliśmy się. Może pojedziemy przez jakiś czas razem?&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp; - Razem? - Zaśmiał się Nomad. - Więc może innym razem. Moja włóczęga, choć przy twojej bardzo płytka i banalna, ma swój cel gdzie indziej.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp; - Moja ta będzie ostatnią na długi czas. Zamierzam wrócić niebawem do domu. I rozejrzeć się za pracą. By mieć na kolejne bilety.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp; Pasażer na hali dworca ścielił się gęsto. Na tablicy odjazdów grało kilka pośpiesznych i dwa osobowe pociągi. Konrad uśmiechnął się, pełną piersią odetchnął i ruszył w stronę peronu trzeciego, skąd miał odejść pociąg do P. To długa trasa. Miro odprowadzał go wzrokiem wśród tłumu zjaw, jeszcze na koniec go zatrzymując.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp; - Wiesz, że mógłbym do tej barmanki jakoś dotrzeć i może tak... - puścił oko.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp; - Może nie. - rzucił artysta przez ramię.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp; - Pamięć wzrokowa jest bardzo zwiewna Konradzie.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp; - Tym lepiej.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp; - Sam sobie szukasz powodów do dołka. To żaden problem ją odnaleźć.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp; - Zapomnij.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp; - Nosz kurwa! Wiecznie mi odmawiasz!&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp; Artysta powoli się odwrócił i lekko uśmiechnął. Wzruszył ramionami.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp; - Lepiej do tego przywyknij.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp; Uszedł kilka kroków i zaraz ponownie spojrzał w tył, tym razem z miną kogoś śmiertelnie zaciekawionego.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp; - A właściwie... z czego ty żyjesz? Z czego żyje Nomad?&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp; - Domyśl się kurwa. - Warknął Miro już pospiesznie malejąc w kierunku bramy dworca.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp; Konrad wybuchnął śmiechem. Jedna chwila. Sekunda. Przed sobą zobaczył nagle liche widmo jednego z najcenniejszych wspomnień. Westchnął ciężko zupełnie nie rozumiejąc siebie. Także ani jednego słowa, które kilkadziesiąt minut wcześniej kierował do Mira. Zarzucił śpiącą gitarę na plecy i tym razem już bez oglądania się za siebie, ruszył na peron.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7400302511740519083-1182124113601464040?l=arcpoe.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://arcpoe.blogspot.com/feeds/1182124113601464040/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=7400302511740519083&amp;postID=1182124113601464040' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7400302511740519083/posts/default/1182124113601464040'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7400302511740519083/posts/default/1182124113601464040'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://arcpoe.blogspot.com/2010/08/artysta-i-nomad-ciag-dalszy.html' title='Artysta i Nomad     (ciąg dalszy)'/><author><name>Ikar Niepoprawny</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06691814352157127456</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='22' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/-0VMpVf1g53E/Tq6AHomwa7I/AAAAAAAABLw/EAsHFQgx70A/s220/1_c.jpg'/></author><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7400302511740519083.post-5807079028925164957</id><published>2010-08-17T00:28:00.001+02:00</published><updated>2010-08-23T19:55:17.071+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='proza życia'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='kreatywnie'/><title type='text'>Artysta i Nomad</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: x-small;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-size: x-small;"&gt;Zapewne stali bywalcy pamiętają strzępy mojej prozy, której bohaterem był młody artysta - Konrad, który przemierzał kraj z gitarą i piórem, wyławiając indywidualne dusze, niczym perły i bratając się z nimi. Bądź, co bądź znów odnalazłem Konrada. Usiedliśmy przy stoliku, przy butelce tequilli on opowiadał mi kolejne urywki ze swego niesamowitego życia, a ja je opisywałem. Spiszę je tutaj, nie wszystko jednak. Karty w zeszycie nie są jeszcze do końca zapisane, ale istniejąca część umieszczona w nokturnach będzie motywacją i inspiracją do dokończenia opowieści.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;span style="font-size: x-small;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: x-small;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp; Pociąg nocny, posępny i niewygodny wiózł Konrada poprzez osiadły gęsto mrok świata. W niewielkiej przestrzeni przedziału unosiły się w papierosowym dymie szepczące niepokojąco myśli. Ich zgiełk wprowadzał Konrada w niemal półsenny trans, ale jednocześnie przytłaczał. Nieuporządkowane, dość świeże wspomnienia, ich cienie pozwalały się oglądać pod przymkniętymi powiekami. A były w nich ruchy, spojrzenia barmanki, której artysta miał już nigdy nie spotkać.&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: x-small;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp; Równy, rytmiczny stukot wagonów synchronizował się z refleksami świateł z zewnątrz, z rozpędzonego świata. Twarz Konrada podparta o dłoń na przemian jaśniała i ciemniała. I tak wreszcie pociąg zawiózł go w sen. Kiedy znów otworzył oczy, za pokrytą licznymi kropelkami szybą czaił się blady świt. Zza lustra widocznego w oddali jeziora wschodziło słońce, promieniami zdobiąc potwory futurystycznej technologii - olbrzymie satelity przypominające balony, z tym że zamiast koszy, posiadały tajemnicze urządzenia absorbujące grawitację. Konrad zadrżał z zimna. Zamknął natychmiast okno, po czym spojrzał na wyświetlacz telefonu komórkowego, by sprawdzić godzinę. Mimochodem w rogu ekranika zauważył ikonkę koperty. Nowa wiadomość tekstowa. Jej treść brzmiała następująco:&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;span style="font-size: x-small;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt; &lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: left;"&gt;&lt;span style="font-size: x-small;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt; &lt;i&gt;Cześć Konrad! Śniło mi się,&lt;/i&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: left;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;i&gt;że jedziesz pociągiem do U.&lt;/i&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: left;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;i&gt; Moje sny nie kłamią, a ten oznacza,&lt;/i&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: left;"&gt;&lt;i&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;że musimy wreszcie pogadać. Bóg jeden&lt;/span&gt;&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: left;"&gt;&lt;i&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;wie, kiedy wrócisz do domu. Bedę czekał&lt;/span&gt;&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: left;"&gt;&lt;span style="font-size: x-small;"&gt;&lt;i&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;na dworcu w U.&lt;/span&gt;&lt;/i&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: left;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: x-small;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp; Autorem wiadomości był Miro. Jeden ze słownych towarzyszy Konrada. Więcej niż kumpel, dużo mniej niż przyjaciel. W U. pociąg miał być niebawem już, artysta więc wstał z siedzenia, ściągnął z półki bagażowej swoją gitarę, po czym udał się na korytarz. Nieliczni pasażerowie, w większości jak zauważył Konrad, w szarych, betonowych, także niewidocznych, czy niewyraźnych twarzach również przygotowywali się do wysiadki.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: x-small;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp; Minęło może dziesięć minut i pociąg zwolnił, wjeżdżając w już nie zielone, a sine, popielate, tętniące sztucznym życiem pola. Ujarzmione postępem świata, ze wszczepioną pracowitością poruszały się po nim mdłe postacie jak zjawy próżne trącane w niebyt. Świat zwykł ich nazywać robotnikami. Cienie kominów porozrzucały noc w asfaltowe pola, a ich kłębiące się dymy dolewały ustawicznie szarości do całunów bezkształtnych chmur. Dalej z monumentalnych magazynów wyjeżdżały w taki świat pancerne pojazdy, masywne transportery kierowane przez owe próżne zjawy, zdać się może wierne nad wyraz tym technokratycznym świątyniom i ich demonom.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: x-small;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp; Głos znużonej kobiety przebijał się zza zasłony jęków hamującego pociągu, by ostatecznie do uszu wszystkich pasażerów mogła dotrzeć końcowa część komunikatu - "pociąg skończył bieg". I wreszcie kupa złomu utrzymywana przez koleje państwowe zatrzymała się i silniki umilkły na dobre. Powiew chłodnego wiatru huknął w lewe ucho Konrada na powitanie, a zawtórował mu grzmot z pobliskiej fabryki. Bezbarwni ludzie rozpłynęli się w powietrzu, pozostała tylko para zakochanych tuląca się na drugim końcu peronu, rozwlekając powitanie w nieskończoność i topiąc się w płynach ustrojowych.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: x-small;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp; Po brudnej, zapewne przynajmniej rok nie sprzątanej rampie walała się pierwsza i ostatnia strona jakiejś pomiętej, ubrudzonej czymś brązowym jutrzejszej gazety, a pod jedyną nie zdemolowaną ławką kimał zakapiorny anioł. Od czasu do czasu zadrżało mu czarne skrzydło.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: left;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: left;"&gt;&lt;span style="font-size: x-small;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;C.D.N.&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;i&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt; &lt;/span&gt;&lt;/i&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7400302511740519083-5807079028925164957?l=arcpoe.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://arcpoe.blogspot.com/feeds/5807079028925164957/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=7400302511740519083&amp;postID=5807079028925164957' title='Komentarze (10)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7400302511740519083/posts/default/5807079028925164957'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7400302511740519083/posts/default/5807079028925164957'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://arcpoe.blogspot.com/2010/08/artysta-i.html' title='Artysta i Nomad'/><author><name>Ikar Niepoprawny</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06691814352157127456</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='22' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/-0VMpVf1g53E/Tq6AHomwa7I/AAAAAAAABLw/EAsHFQgx70A/s220/1_c.jpg'/></author><thr:total>10</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7400302511740519083.post-5273228475621348058</id><published>2010-08-11T20:13:00.001+02:00</published><updated>2010-08-11T20:13:23.814+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='proza życia'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='od rzeczy do rzeczy'/><title type='text'>Detox a love</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Wypłukać, oczyścić się z dobra tak łatwo przychodzi. Gorzej, kiedy konieczny jest detoks. Detoks z góry kojarzy się z czymś negatywnym. Detoksykuje się narkomanów, alkoholików i inne uzależnienia od przeróżnych brudnych materii. A ktoś może słyszał o odwyku od toksycznej miłości? Miłości... (powiedzmy, zgoła pojęcie uogólnia dziś czterdziestoletni związek z poimprezowym seksem). Tego tak się nie określa, bo stereotypy uczą inaczej, a ich oddziaływanie jest olbrzymie. Jednak kogo one obchodzą, jeśli osiąga się dokładnie ten sam cel? Pozbyć się. Czegoś. Kogoś. Czegoś do kogoś.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Detoksykacja - (z ang. detoxification: usuwanie toksyn) – potoczna nazwa sposobu leczenia uzależnień, polegającego na nagłym odstawieniu substancji, od której dana osoba jest uzależniona, połączonym z terapią farmakologiczną i/lub psychologiczną. Seria zabiegów bolesnych, fala uderzeniowa zmasowanej realnej rzeczywistości na umysł pacjenta. Groźne dla przypadłości antyciała bezkompromisowo niszczą dotychczasowe perspektywy. Plany i marzenia. Detoksykacja powoduje permanentne pozbycie się substancji szkodliwych. Jej inicjacja bywa gwałtowna, ale po dłuższej chwili spokoju. Jakby przyzwolenia na "ostatni raz". Choć potem jest wyłącznie zadra bólu, etap końcowy prawdopodobnie sprawi uczucie ulgi. Trakt kuracji daje czas na obiektywną refleksję, a ona nie raz sprowadza myślenie i punkt widzenia do faktycznie prawidłowego rozumowania.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Tyle, że... choć brud wypłukany, nie raz dają się odczuć jego śladowe pozostałości. Ten cierpko-słodkawy smak w ustach. Nie raz tym syfem człowiekowi się odbije. W nozdrzach uniosą się resztki zapachu. Nieco już bezbarwnego. Ale jednak. A kiedy kuracjusz zamknie oczy, nie zdarta pamięć wzrokowa rzuci migawkę innych oczu. Pięknych, acz płonących żałością i jednocześnie pragnących się jak najprędzej zapomnieć. Jak obrazek ze śmiercią w bikini.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Pozostaną jak popiół. Niedopalony. Ale jedno jest pewne. Nigdy już nie będzie się takim, jak wcześniej. Od zmienionych zmysłów począwszy, na nowych przypadłościach skończywszy. Również nie koniecznie zdrowych. Obudzi się znów liryka głębszych uczuć. Ale będą w innych tonacjach. Będą miały dusze nokturnów. Będą mroczniejsze.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Resztki wypuszczonego z ust dymu zawoalowały gdzieś ponad.&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7400302511740519083-5273228475621348058?l=arcpoe.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://arcpoe.blogspot.com/feeds/5273228475621348058/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=7400302511740519083&amp;postID=5273228475621348058' title='Komentarze (4)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7400302511740519083/posts/default/5273228475621348058'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7400302511740519083/posts/default/5273228475621348058'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://arcpoe.blogspot.com/2010/08/detox-love.html' title='Detox a love'/><author><name>Ikar Niepoprawny</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06691814352157127456</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='22' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/-0VMpVf1g53E/Tq6AHomwa7I/AAAAAAAABLw/EAsHFQgx70A/s220/1_c.jpg'/></author><thr:total>4</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7400302511740519083.post-8428641587962317790</id><published>2010-07-09T00:00:00.002+02:00</published><updated>2010-07-09T00:01:30.225+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='muzyka'/><title type='text'>John Mayer</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Do grona najważniejszych w moim życiu muzyków skrzętnie i powoli przekrada się John Clayton Mayer. Amerykanin komponuje już od wielu lat. Jego pierwszy album ukazał się w 1999 roku. Obecnie jest uważany za jednego z najlepszych światowych gitarzystów. W jego grze usłyszymy w pływy Erica Claptona, czy Steviego Ray Vaughana. Ma na koncie występ u boku Chrisa Bottiego, Claptona i B.B. Kinga. Dla siebie odkryłem go nie cały rok temu na blogu Rafała Nosala, po czym przez dobę katowałem utwór "Slow Dancing In A Burning Room". A co gra? Coś obok bluesa, popu, folku... po prostu gra swoje. Niesamowity talent i niepowtarzalne brzmienie warte są odkrycia. Oto moje ulubione numery Johna.&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;object height="295" style="background-image: url(http://i1.ytimg.com/vi/dZHnVvy_Hxg/hqdefault.jpg);" width="480"&gt;&lt;param name="movie" value="http://www.youtube.com/v/dZHnVvy_Hxg&amp;amp;hl=pl_PL&amp;amp;fs=1"&gt;&lt;param name="allowFullScreen" value="true"&gt;&lt;param name="allowscriptaccess" value="always"&gt;&lt;embed src="http://www.youtube.com/v/dZHnVvy_Hxg&amp;amp;hl=pl_PL&amp;amp;fs=1" width="480" height="295" allowscriptaccess="never" allowfullscreen="true" wmode="transparent" type="application/x-shockwave-flash"&gt;&lt;/embed&gt;&lt;/object&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;object height="295" style="background-image: url(http://i4.ytimg.com/vi/32GZ3suxRn4/hqdefault.jpg);" width="480"&gt;&lt;param name="movie" value="http://www.youtube.com/v/32GZ3suxRn4&amp;amp;hl=pl_PL&amp;amp;fs=1"&gt;&lt;param name="allowFullScreen" value="true"&gt;&lt;param name="allowscriptaccess" value="always"&gt;&lt;embed src="http://www.youtube.com/v/32GZ3suxRn4&amp;amp;hl=pl_PL&amp;amp;fs=1" width="480" height="295" allowscriptaccess="never" allowfullscreen="true" wmode="transparent" type="application/x-shockwave-flash"&gt;&lt;/embed&gt;&lt;/object&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;object height="295" style="background-image: url(http://i4.ytimg.com/vi/oG7ltZ4dg2A/hqdefault.jpg);" width="480"&gt;&lt;param name="movie" value="http://www.youtube.com/v/oG7ltZ4dg2A&amp;amp;hl=pl_PL&amp;amp;fs=1"&gt;&lt;param name="allowFullScreen" value="true"&gt;&lt;param name="allowscriptaccess" value="always"&gt;&lt;embed src="http://www.youtube.com/v/oG7ltZ4dg2A&amp;amp;hl=pl_PL&amp;amp;fs=1" width="480" height="295" allowscriptaccess="never" allowfullscreen="true" wmode="transparent" type="application/x-shockwave-flash"&gt;&lt;/embed&gt;&lt;/object&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7400302511740519083-8428641587962317790?l=arcpoe.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://arcpoe.blogspot.com/feeds/8428641587962317790/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=7400302511740519083&amp;postID=8428641587962317790' title='Komentarze (5)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7400302511740519083/posts/default/8428641587962317790'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7400302511740519083/posts/default/8428641587962317790'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://arcpoe.blogspot.com/2010/07/john-mayer.html' title='John Mayer'/><author><name>Ikar Niepoprawny</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06691814352157127456</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='22' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/-0VMpVf1g53E/Tq6AHomwa7I/AAAAAAAABLw/EAsHFQgx70A/s220/1_c.jpg'/></author><thr:total>5</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7400302511740519083.post-4325663917977814103</id><published>2010-07-07T23:55:00.001+02:00</published><updated>2010-07-07T23:55:26.016+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='życie'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='J. Rybowicz'/><title type='text'>Świadomość</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Widzieć, że zbliża się ta ostatnia granica szybciej, niż najszybsza prędkość - prędkość światła. I nie wpaść w panikę (zwariować) spoglądając na pokos dni zmarnowanych. Ale czy zmarnowanych, tak jakby tu cokolwiek mogło być korzyścią na dłużej, niż spełnienie... Wiedzieć o tym na pewno, czuć to boleśnie (najgorsze są świty).&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;A mimo to wstać normalnie o piątej trzydzieści, umyć twarz, zęby i ręce. Zapalić papierosa, popić go mocną herbatą, wziąć śniadanie, zamknąć drzwi na klucz. Pójść jak co dzień do pracy, tam przebrać się w wilgotny ferszalunek, włączyć maszynę i pracować (a czas nieubłaganie okrada nas z życia) to, to jest naprawdę heroizm...&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;I jedyne wyjście!&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-size: x-small;"&gt;Jan Rybowicz, Świadomość&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7400302511740519083-4325663917977814103?l=arcpoe.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://arcpoe.blogspot.com/feeds/4325663917977814103/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=7400302511740519083&amp;postID=4325663917977814103' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7400302511740519083/posts/default/4325663917977814103'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7400302511740519083/posts/default/4325663917977814103'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://arcpoe.blogspot.com/2010/07/swiadomosc.html' title='Świadomość'/><author><name>Ikar Niepoprawny</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06691814352157127456</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='22' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/-0VMpVf1g53E/Tq6AHomwa7I/AAAAAAAABLw/EAsHFQgx70A/s220/1_c.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7400302511740519083.post-6173726940350462814</id><published>2010-07-06T00:53:00.001+02:00</published><updated>2010-07-06T00:53:13.756+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='od rzeczy do rzeczy'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='życie'/><title type='text'>Noli me tangere</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/_J5-bTsCqjnE/TDJgW72XsnI/AAAAAAAABCY/EwfhG6rj7rw/s1600/darks.jpg" imageanchor="1" style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em; text-align: justify;"&gt;&lt;img border="0" height="200" src="http://3.bp.blogspot.com/_J5-bTsCqjnE/TDJgW72XsnI/AAAAAAAABCY/EwfhG6rj7rw/s200/darks.jpg" width="132" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Życie niestety. Jest jakie jest. A nie jakie być powinno. I to zatraca ludzi każdego dnia. Czuję się cholernie zmęczony snuciem filozofii swojej egzystencji. Niebo nade mną wciąż się zmienia. Świat się zmienia. I tyle. Po cholerę mam sobie utrudniać życie filozofia, czy teologią. Wiem, co widzę, to mi wystarcza. Wiem, co czuję i nic mi więcej nie potrzeba. Piszę o tym, co we mnie i mało mnie obchodzi co na to jakaś energia wszechświata. Z Bogiem mam układ. Wierzymy w siebie. Nic od Niego nie oczekuję. O nic nie obwiniam. Czasem jedynie przepraszam za znieczulicę jaka mnie ogarnia i że w swej wierze nie widzę głębi. I za to, że ani trochę mi to nie przeszkadza. Dlaczego więc przepraszam? Im dłużej okłamujesz się, coś sobie wmawiasz, że tak trzeba, w końcu zaczynasz tak robić i w to wierzyć. Tak właśnie jest. Pewna grupa ludzi... a konkretnie założenie i doktryna tej grupy, nie sami ludzie, zjebała mi kilka lat życia. Przez te lata nie mogłem być do końca sobą. Musiałem być kimś innym. Wbrew sobie. dlatego cieszy mnie wolność, którą mam od trzech miesięcy. Mam pracę, stać mnie na pewne rzeczy, na spełnianie powolne niektórych marzeń. I tylko niektórych niestety. Bo pewnych rzeczy nie kupisz, a jednak trzeba ich szukać. I źle bez nich, nawet kiedy portfel jest gruby. To wartości. O których śnię. Przez ostatni miesiąc miałem piękne sny. Ale sny naprawdę lubią zmieniać się w koszmary. Gdy tylko odwrócisz wzrok.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Mam swoją drogę. Będę nią szedł. Nie zatrzymuj mnie.&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7400302511740519083-6173726940350462814?l=arcpoe.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://arcpoe.blogspot.com/feeds/6173726940350462814/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=7400302511740519083&amp;postID=6173726940350462814' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7400302511740519083/posts/default/6173726940350462814'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7400302511740519083/posts/default/6173726940350462814'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://arcpoe.blogspot.com/2010/07/noli-me-tangere.html' title='Noli me tangere'/><author><name>Ikar Niepoprawny</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06691814352157127456</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='22' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/-0VMpVf1g53E/Tq6AHomwa7I/AAAAAAAABLw/EAsHFQgx70A/s220/1_c.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/_J5-bTsCqjnE/TDJgW72XsnI/AAAAAAAABCY/EwfhG6rj7rw/s72-c/darks.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7400302511740519083.post-6642805070518142779</id><published>2010-07-03T20:31:00.000+02:00</published><updated>2010-07-03T20:31:35.107+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='od rzeczy do rzeczy'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='życie'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='J. Rybowicz'/><title type='text'>I przyszedł szatan...</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp; I przyszedł szatan, i przyniósł pół litra sześćdziesięcio procentowej, eksportowej śliwowicy i powiedział:&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp; - Dawaj kieliszki, napijemy się!&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp; - Nie! - powiedziałem. - Nie, nie i jeszcze raz nie!&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp; - Dlaczego? - zdziwił się niezmiernie. - dlaczego by nie? Nie widzę przeszkód!&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp; Palcami prawej ręki postukałem się kilkakrotnie w lewą stronę klatki piersiowej i wyjaśniłem:&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp; - Już nie to zdrowie... Pompka nawala! Maszynka nawala, coś z ciśnieniem... Wypiję kieliszek wódki, dwa, a potem nie śpię całą noc!&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp; - Cha, cha, cha, cha, cha! - roześmiał się szatan. - Kieliszek, dwa... przedrzeźniał mnie. - To za mało! Trzeba wypić przynajmniej pół litra na łeb, wtedy śpisz jak zabity!&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp; - Nie! - kręciłem głową i przyglądałem się, jak on odkręca metalową zakrętkę butelki. - Nie... - kręciłem głową, a on buszował w moim kredensie w poszukiwaniu tych przeklętych kieliszków, które w końcu znalazł, choć wcale mu nie podpowiadałem, gdzie są.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp; - Ale tylko jednego! - zastrzegałem się, kiedy już nalał.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp; - Pewnie, że jednego - uspokajał mnie. - Jakoś przecież trzeba zacząć.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp; - Drugiego już nie będzie! - powiedziałem po wypiciu.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp; On też wypił. Otarł palcami usta, poczęstował mnie papierosem, sam też zapalił.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp; - To się tylko tak mówi! - powiedział i polał. - Prost! - wzniósł jakiś nie znany mi toast. Wypiliśmy.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp; - Lepiej ci? - zapytał.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp; - Trochę... - przyznałem się pokornie.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp; - Po trzecim będzie jeszcze lepiej! - powiedział. - A po czwartym będziesz prawie szczęśliwy - dodał.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp; - Cholerny alkohol! (...)&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-size: small;"&gt;(Jan Rybowicz, "I przyszedł szatan" ze zbioru "Wiocha Chodaków")&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Pusty, poklatkowy pogłos po ostatnich dwóch słowach Janusza Fiszbacha, jakby ucięty nagle film. Możecie sobie wyobrazić jak to się skończyło. Szatan przychodził do niego wiele razy.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Nie ważne, czym kusi szatan. Czy to alkohol, czy narkotyki, manna z nieba, słowa Biblii, czy lodowate spojrzenie, jakim spoglądasz na rodzoną matkę. Zawsze zacznie od drobiazgu "pewnie, że jednego". To kolejny atak na froncie, w którym ludzie się zmagają od utracenia raju. A twoje "tylko jednego" kapituluje cię. Na każdym możliwym polu.&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7400302511740519083-6642805070518142779?l=arcpoe.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://arcpoe.blogspot.com/feeds/6642805070518142779/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=7400302511740519083&amp;postID=6642805070518142779' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7400302511740519083/posts/default/6642805070518142779'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7400302511740519083/posts/default/6642805070518142779'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://arcpoe.blogspot.com/2010/07/i-przyszed-szatan.html' title='I przyszedł szatan...'/><author><name>Ikar Niepoprawny</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06691814352157127456</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='22' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/-0VMpVf1g53E/Tq6AHomwa7I/AAAAAAAABLw/EAsHFQgx70A/s220/1_c.jpg'/></author><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7400302511740519083.post-1712507750520658260</id><published>2010-06-17T12:55:00.003+02:00</published><updated>2010-06-17T12:58:27.939+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='od rzeczy do rzeczy'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='piosenka'/><title type='text'>To ja</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="-webkit-border-horizontal-spacing: 2px; -webkit-border-vertical-spacing: 2px; color: #cccccc;"&gt;W końcu powiem ci co myślę,&amp;nbsp;tak prosto w twarz.&amp;nbsp;Kiedy cię widzę,&amp;nbsp;to się wstydzę,&amp;nbsp;że ciągle nosi ciebie świat.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="-webkit-border-horizontal-spacing: 2px; -webkit-border-vertical-spacing: 2px;"&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="color: #cccccc;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: inherit;"&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="color: #cccccc;"&gt;I wiedz, że&amp;nbsp;teraz znam,&amp;nbsp;znam każdą odpowiedź.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="color: #cccccc;"&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;No powiedz coś -&amp;nbsp;na wszystko,&amp;nbsp;na wszystko&amp;nbsp;mam odpowiedź ostrą. Nie uciekniesz teraz mi. Zakrywasz twarz przed ciosem,&amp;nbsp;robisz milion głupich min. Poczekaj, poczekaj no&amp;nbsp;już ja cię urządzę.&amp;nbsp;Powtarzasz to&amp;nbsp;-&amp;nbsp;to wszystko co robię.&amp;nbsp;Już mam cię dość,&amp;nbsp;tych oczu pustych.&amp;nbsp;&amp;nbsp;Poczekaj zaraz zbiję lustro - tak tak!&lt;/div&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="-webkit-border-horizontal-spacing: 2px; -webkit-border-vertical-spacing: 2px; color: #cccccc;"&gt;Tam w lustrze&amp;nbsp;to niestety ja&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="-webkit-border-horizontal-spacing: 2px; -webkit-border-vertical-spacing: 2px;"&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="color: #cccccc;"&gt;tak tak - ten sam!&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: inherit;"&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="color: #cccccc;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="color: #cccccc;"&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Dopiero teraz&amp;nbsp;gdy nie słyszy nikt&amp;nbsp;(bądź spokojny - w domu jesteś sam).&amp;nbsp;Do wanny wlałeś ciepłą wodę&amp;nbsp;i ogłaszasz w lustrze,&amp;nbsp;że chcesz zmienić świat.&amp;nbsp;Ja wiem że trochę się starasz&amp;nbsp;lecz powiedz mi ile przed&amp;nbsp;lustrem spędziłeś dni?&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Tak tak - tam w lustrze&amp;nbsp;to niestety ja&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;tak tak - ten sam!&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Już nawet ja,&amp;nbsp;ja ci nie wierzę.&amp;nbsp;Uspokój się,&amp;nbsp;schowaj ten język.&amp;nbsp;No dobrze - wiem,&amp;nbsp;że się starałeś.&amp;nbsp;Uspokój się.&amp;nbsp;Wczoraj nie spałeś.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7400302511740519083-1712507750520658260?l=arcpoe.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://arcpoe.blogspot.com/feeds/1712507750520658260/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=7400302511740519083&amp;postID=1712507750520658260' title='Komentarze (4)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7400302511740519083/posts/default/1712507750520658260'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7400302511740519083/posts/default/1712507750520658260'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://arcpoe.blogspot.com/2010/06/to-ja.html' title='To ja'/><author><name>Ikar Niepoprawny</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06691814352157127456</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='22' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/-0VMpVf1g53E/Tq6AHomwa7I/AAAAAAAABLw/EAsHFQgx70A/s220/1_c.jpg'/></author><thr:total>4</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7400302511740519083.post-7298986778982810680</id><published>2010-06-13T22:43:00.000+02:00</published><updated>2010-06-13T22:43:01.373+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Ona'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='poezja'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='J. Rybowicz'/><title type='text'>Spokój</title><content type='html'>Wiem,&lt;br /&gt;Spłynie na nas ten&lt;br /&gt;narkotyczny spokój,&lt;br /&gt;błękitny.&lt;br /&gt;Będziemy chodzić w nim&lt;br /&gt;jak zakochani&lt;br /&gt;zaczadzeni miłością,&lt;br /&gt;z wilgotnie rozświetlonymi oczami...&lt;br /&gt;Będziemy zachwycać się tym wszystkim,&lt;br /&gt;co dotychczas paraliżowało nam ruchy:&lt;br /&gt;zasuszonym kwiatem w Biblii,&lt;br /&gt;wyblakłymi fotografiami,&lt;br /&gt;nagrobkami najbliższych o barwie popiołu,&lt;br /&gt;osuwającym się czasem...&lt;br /&gt;I z pogodnym uśmiechem&lt;br /&gt;przekroczymy spokojnie&lt;br /&gt;tę granicę,&lt;br /&gt;za którą jest&lt;br /&gt;owa wytęskniona Kraina&lt;br /&gt;tak soczyście kolorowa&lt;br /&gt;jak filmy amerykańskie w technikolorze;&lt;br /&gt;ten raj, ten eden,&lt;br /&gt;to inne życie.&lt;br /&gt;Życie!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jan Rybowicz&lt;br /&gt;____________________&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Zawsze taki wygadany w kwestiach swych uczuć. Wymowny, słownie zaradny. Ja, prowadzący własny styl wypowiedzi, zachwycający się naiwnie najprostszymi rzeczami. Dziś w ogromie szczęścia zrozumiałem, że moje własne słowa to za mało. I sięgnąłem po ten nieśmiertelny kawałek poezji Jana Rybowicza z lekkim wyrzutem sumienia, bo mam dziś to, na co biedaczyna czekał całe życie, i się nie doczekał. Pozostaje mi tylko mieć nadzieję, że te "jaśkowe banki mydlane" poeta zostawił, aby co szczęśliwsi mogli się nimi wyrażać.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;I brakło mi podszytych wiatrem słów.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;No bo się zakochałem...&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7400302511740519083-7298986778982810680?l=arcpoe.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://arcpoe.blogspot.com/feeds/7298986778982810680/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=7400302511740519083&amp;postID=7298986778982810680' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7400302511740519083/posts/default/7298986778982810680'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7400302511740519083/posts/default/7298986778982810680'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://arcpoe.blogspot.com/2010/06/spokoj.html' title='Spokój'/><author><name>Ikar Niepoprawny</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06691814352157127456</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='22' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/-0VMpVf1g53E/Tq6AHomwa7I/AAAAAAAABLw/EAsHFQgx70A/s220/1_c.jpg'/></author><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7400302511740519083.post-7817534071470280584</id><published>2010-06-09T11:46:00.000+02:00</published><updated>2010-06-09T11:46:04.274+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='piosenka'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Ku Dobru'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='świat'/><title type='text'>Dziwny jest ten świat..</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;object height="344" style="background-image: url(http://i4.ytimg.com/vi/gzACDJCfQvs/hqdefault.jpg);" width="425"&gt;&lt;param name="movie" value="http://www.youtube.com/v/gzACDJCfQvs&amp;amp;hl=pl_PL&amp;amp;fs=1"&gt;&lt;param name="allowFullScreen" value="true"&gt;&lt;param name="allowscriptaccess" value="always"&gt;&lt;embed src="http://www.youtube.com/v/gzACDJCfQvs&amp;amp;hl=pl_PL&amp;amp;fs=1" width="425" height="344" allowscriptaccess="never" allowfullscreen="true" wmode="transparent" type="application/x-shockwave-flash"&gt;&lt;/embed&gt;&lt;/object&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: inherit;"&gt;Dziwny jest ten świat,&lt;br /&gt;gdzie jeszcze wciąż&lt;br /&gt;mieści się wiele zła.&lt;br /&gt;I dziwne jest to,&lt;br /&gt;że od tylu lat&lt;br /&gt;człowiekiem gardzi człowiek.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dziwny ten świat,&lt;br /&gt;świat ludzkich spraw,&lt;br /&gt;czasem aż wstyd przyznać się.&lt;br /&gt;A jednak często jest,&lt;br /&gt;że ktoś słowem złym&lt;br /&gt;zabija tak, jak nożem.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Lecz ludzi dobrej woli jest więcej&lt;br /&gt;i mocno wierzę w to,&lt;br /&gt;że ten świat&lt;br /&gt;nie zginie nigdy dzięki nim.&lt;br /&gt;Nie! Nie! Nie!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Przyszedł już czas,&lt;br /&gt;najwyższy czas,&lt;br /&gt;nienawiść zniszczyć w sobie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Lecz ludzi dobrej woli jest więcej&lt;br /&gt;i mocno wierzę w to,&lt;br /&gt;że ten świat&lt;br /&gt;nie zginie nigdy dzięki nim.&lt;br /&gt;Nie! Nie! Nie!&lt;br /&gt;Przyszedł już czas,&lt;br /&gt;najwyższy czas,&lt;br /&gt;nienawiść zniszczyć w sobie.&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7400302511740519083-7817534071470280584?l=arcpoe.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://arcpoe.blogspot.com/feeds/7817534071470280584/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=7400302511740519083&amp;postID=7817534071470280584' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7400302511740519083/posts/default/7817534071470280584'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7400302511740519083/posts/default/7817534071470280584'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://arcpoe.blogspot.com/2010/06/dziwny-jest-ten-swiat.html' title='Dziwny jest ten świat..'/><author><name>Ikar Niepoprawny</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06691814352157127456</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='22' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/-0VMpVf1g53E/Tq6AHomwa7I/AAAAAAAABLw/EAsHFQgx70A/s220/1_c.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7400302511740519083.post-7779134348984515347</id><published>2010-06-04T22:48:00.000+02:00</published><updated>2010-06-04T22:48:15.959+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='od rzeczy do rzeczy'/><title type='text'>Tak...</title><content type='html'>Jak Waszym zdaniem zachowuje się zakochany mężczyzna?&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7400302511740519083-7779134348984515347?l=arcpoe.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://arcpoe.blogspot.com/feeds/7779134348984515347/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=7400302511740519083&amp;postID=7779134348984515347' title='Komentarze (4)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7400302511740519083/posts/default/7779134348984515347'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7400302511740519083/posts/default/7779134348984515347'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://arcpoe.blogspot.com/2010/06/tak.html' title='Tak...'/><author><name>Ikar Niepoprawny</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06691814352157127456</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='22' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/-0VMpVf1g53E/Tq6AHomwa7I/AAAAAAAABLw/EAsHFQgx70A/s220/1_c.jpg'/></author><thr:total>4</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7400302511740519083.post-9175604910915140458</id><published>2010-04-30T10:43:00.000+02:00</published><updated>2010-04-30T10:43:35.386+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='od rzeczy do rzeczy'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='refleksyjnie'/><title type='text'>Niespokojni wędrowcy</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Do jakiś czas temu zaprezentowanych przeze mnie narkotyków i narkomanii Jana Rybowicza, dodałbym narkotyk wędrowania. Nie dawno odnalazłem w sobie obecność tego narkotyku. Gdzieś bym ciągle łaził, szukał, robił zdjęcia, nie mając do końca jasno określonego celu wędrówki. Byle zatoczyć koło, wrócić, odpocząć i wkrótce znów zebrać się w sobie i ruszyć gdzieś do przodu. Odkąd pewne rzeczy zmieniły się w moim życiu, to począwszy od znalezienia wreszcie stałej pracy, inaczej zacząłem spoglądać na pewne rzeczy. Inaczej traktuję czas, spoglądam na otaczającą mnie rzeczywistość i inaczej pojmuję pewne sprawy. Może to wejście w nowy etap dorosłości?&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Wędrówka. Ostatnio bliska jest mi postać Aragorna (choć we "Władcy" raczej odnajdywałem siebie w Faramirze), który przez istoty najmniej uświadomione o jego prawdziwym pochodzeniu i powołaniu, nazwany był Obieżyświatem, czyli mniemam iż kimś, kto krąży po świecie i obserwuje. Toteż i dla mnie czas wznieść się ponad szarość monotonnej codzienności i zacząć robić coś, co inni niekoniecznie zrozumieją prawidłowo. Albo wcale. I dobrze.&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7400302511740519083-9175604910915140458?l=arcpoe.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://arcpoe.blogspot.com/feeds/9175604910915140458/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=7400302511740519083&amp;postID=9175604910915140458' title='Komentarze (3)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7400302511740519083/posts/default/9175604910915140458'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7400302511740519083/posts/default/9175604910915140458'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://arcpoe.blogspot.com/2010/04/niespokojni-wedrowcy.html' title='Niespokojni wędrowcy'/><author><name>Ikar Niepoprawny</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06691814352157127456</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='22' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/-0VMpVf1g53E/Tq6AHomwa7I/AAAAAAAABLw/EAsHFQgx70A/s220/1_c.jpg'/></author><thr:total>3</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7400302511740519083.post-192168110449265961</id><published>2010-01-12T22:04:00.000+01:00</published><updated>2010-01-12T22:04:58.520+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='od rzeczy do rzeczy'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='muzyka'/><title type='text'>Poruszony</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Dawno tak nie zachwyciłem się muzyką czystą, krystaliczną i bogatą, niemal mistyczną, jaką zaserwował mi w sumie nie taki nowy już album jednego z najcharakterystyczniejszych współczesnych trębaczy jazzowych, Chrisa Bottiego, pod tytułem "Italia". Jestem straszliwie wybredny, zwłaszcza jeśli chodzi o jazz... ale nie o gatunku chciałbym powiedzieć, ale o samej muzyce, która okazała się poruszającym aż do głębi dźwiękowym spektaklem. To budzi refleksje, dotyka najwrażliwszych części duszy i trafia, nie męcząc przymusem wielokrotnego wsłuchiwania się. To proste, to zrozumiałe, to piękne! Na płycie znajduje się kilka znanych każdemu koneserowi dobrej kompozycji, ale odpowiednio zinterpretowanych i opowiedzianych przez geniusz Bottiego. Przykład? Przepiękny utwór Ennio Morricone z filmu "Misja". Motywu granego pierwotnie na oboju chyba nikomu nie trzeba przedstawiać. Gitara klasyczna i delikatne frazy trąbki, do których dołącza orkiestra to po prostu perełka. Nie będę recenzował całej płyty, po prostu nie jestem kompetentny, czy jak kto woli - niegodny. To po prostu jest piękne. Bardzo miło usłyszeć coś dotkliwie innego, niż to co serwują komercyjne media. I jeszcze jedno. Coraz bardziej wierzę, że prawdziwi artyści istnieją nawet dzisiaj i istnieć będą zawsze!&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;object height="344" width="425"&gt;&lt;param name="movie" value="http://www.youtube.com/v/z_-d7TGCFtA&amp;hl=pl_PL&amp;fs=1&amp;"&gt;&lt;/param&gt;&lt;param name="allowFullScreen" value="true"&gt;&lt;/param&gt;&lt;param name="allowscriptaccess" value="always"&gt;&lt;/param&gt;&lt;embed src="http://www.youtube.com/v/z_-d7TGCFtA&amp;hl=pl_PL&amp;fs=1&amp;" type="application/x-shockwave-flash" allowscriptaccess="always" allowfullscreen="true" width="425" height="344"&gt;&lt;/embed&gt;&lt;/object&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7400302511740519083-192168110449265961?l=arcpoe.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://arcpoe.blogspot.com/feeds/192168110449265961/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=7400302511740519083&amp;postID=192168110449265961' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7400302511740519083/posts/default/192168110449265961'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7400302511740519083/posts/default/192168110449265961'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://arcpoe.blogspot.com/2010/01/poruszony.html' title='Poruszony'/><author><name>Ikar Niepoprawny</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06691814352157127456</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='22' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/-0VMpVf1g53E/Tq6AHomwa7I/AAAAAAAABLw/EAsHFQgx70A/s220/1_c.jpg'/></author><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7400302511740519083.post-7013767279383519663</id><published>2010-01-08T11:56:00.000+01:00</published><updated>2010-01-08T11:56:30.150+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='fotografia'/><title type='text'>Lot Ikara</title><content type='html'>Zapraszam Cię &lt;a href="http://lotikara.blogspot.com/"&gt;tam&lt;/a&gt;. To moje nowe miejsce. Za pomocą migawek i dobranych słów, będę starał się powiedzieć coś ponad codziennym mocowaniem się i łamaniem przy stole. Czasem może nic mówić nie będę, a dam jedynie założyć Ci moje okulary.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://lotikara.blogspot.com/"&gt;Wchodź&lt;/a&gt; w każdej wolnej chwili.&lt;br /&gt;&lt;img height="24" hidden="true" id="myFxSearchImg" src="data:image/png;base64,iVBORw0KGgoAAAANSUhEUgAAABgAAAAYCAYAAADgdz34AAADsElEQVR4nK2VTW9VVRSGn33OPgWpYLARbKWhQlCHTogoSkjEkQwclEQcNJEwlfgD/AM6NBo1xjhx5LyJ0cYEDHGkJqhtBGKUpm3SFii3vb2956wPB/t+9raEgSs52fuus89613rftdcNH8/c9q9++oe/Vzb5P+3McyNcfm2CcPj9af9w6gwjTwzvethx3Bx3x8xwd1wNM8dMcTNUHTfFLPnX6nVmZpeIYwf3cWD/PhbrvlPkblAzVFurKS6GmmGqqComaS+qmBoTI0Ncu3mXuGvWnrJ+ZSxweDgnkHf8ndVTdbiT3M7cQp2Z31dRTecHAfqydp4ejhwazh6Zezfnu98E1WIQwB3crEuJ2Y45PBTAQUVR9X4At66AppoEVO1Q8sgAOKJJjw6Am6OquDmvHskZ3R87gW+vlHz98zpmiqphkkRVbQtsfPTOC30lJKFbFTgp83bWh7Zx/uX1B6w3hI3NkkZTqEpBRDBRzG2AQHcwcYwEkOGkTERREbLQ/8HxJwuW7zdYrzfZ2iopy4qqEspKaDYravVm33k1R91Q69FA1VBRzFIVvXbx5AgXT44A8MWP81yfu0utIR2aVK3vfCnGrcUNxp8a7gKYKiLCvY2SUvo/aNtnM3e49ucK9S3p0aDdaT0UAVsKi2tVi6IWwNL9JvdqTdihaz79/l+u/rHMxmaJVMLkS2OoKKLWacdeE3IsSxctc2D5Qcl6vUlVVgNt+fkPPcFFmTw1xruvT7SCd7nuVhDQvECzJH90h0azRKoKFRkAmP5lKTWAGRdefoZL554FQNUxB92WvYeA5UN4PtSqwB2phKqsqMpBgAunRhFR3j49zuU3jnX8k6fHEQKXzh1jbmGDuYU6s4t1rt6socUeLLZHhYO2AHSHmzt19ihTZ48O8Hzl/AmunD/BjTvrvPfNX3hWsNpwJCvwYm+ngug4UilSCSq6k8YPtxDwfA+WRawIWFbgscDiULcCEaWqBFOlrLazurupOSHLqGnEKJAY8TwBEHumqUirAjNm52vEPPRV4p01XXMPAQhUBjcWm9QZwijwokgAeYHlHYA06KR1cT6ZvoV56pDUJQEjw0KeaMgj1hPEY4vz2A4eW0/e1qA7KtQdsxTYAG0H3iG4xyK1Y+xm7XmEPOJZDiENzLi2WZHngeOjj2Pe+sMg4GRYyLAsx7ME4FnsyTD9pr0PEc8zPGRAwKXBkYOPEd96cZRvf11g9MDe7e3R4Z4Q+vyEnn3P4t0XzK/W+ODN5/kPfRLewAJVEQ0AAAAASUVORK5CYII%3D" style="border: medium none; display: none; opacity: 0.6; position: absolute; z-index: 2147483647;" width="24" /&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7400302511740519083-7013767279383519663?l=arcpoe.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://arcpoe.blogspot.com/feeds/7013767279383519663/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=7400302511740519083&amp;postID=7013767279383519663' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7400302511740519083/posts/default/7013767279383519663'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7400302511740519083/posts/default/7013767279383519663'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://arcpoe.blogspot.com/2010/01/lot-ikara.html' title='Lot Ikara'/><author><name>Ikar Niepoprawny</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06691814352157127456</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='22' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/-0VMpVf1g53E/Tq6AHomwa7I/AAAAAAAABLw/EAsHFQgx70A/s220/1_c.jpg'/></author><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7400302511740519083.post-5055792710917709114</id><published>2010-01-02T18:58:00.000+01:00</published><updated>2010-01-02T18:58:09.505+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='piosenka'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='poezja'/><title type='text'>Śniadanie z Bogiem...</title><content type='html'>&lt;object height="344" width="425"&gt;&lt;param name="movie" value="http://www.youtube.com/v/El7nz28ylPo&amp;hl=pl_PL&amp;fs=1&amp;"&gt;&lt;/param&gt;&lt;param name="allowFullScreen" value="true"&gt;&lt;/param&gt;&lt;param name="allowscriptaccess" value="always"&gt;&lt;/param&gt;&lt;embed src="http://www.youtube.com/v/El7nz28ylPo&amp;hl=pl_PL&amp;fs=1&amp;" type="application/x-shockwave-flash" allowscriptaccess="always" allowfullscreen="true" width="425" height="344"&gt;&lt;/embed&gt;&lt;/object&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;"Nie leje łez na mroku próg... potężny jest mój Bóg"&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7400302511740519083-5055792710917709114?l=arcpoe.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://arcpoe.blogspot.com/feeds/5055792710917709114/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=7400302511740519083&amp;postID=5055792710917709114' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7400302511740519083/posts/default/5055792710917709114'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7400302511740519083/posts/default/5055792710917709114'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://arcpoe.blogspot.com/2010/01/sniadanie-z-bogiem.html' title='Śniadanie z Bogiem...'/><author><name>Ikar Niepoprawny</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06691814352157127456</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='22' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/-0VMpVf1g53E/Tq6AHomwa7I/AAAAAAAABLw/EAsHFQgx70A/s220/1_c.jpg'/></author><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7400302511740519083.post-122603234133114895</id><published>2009-12-03T22:55:00.002+01:00</published><updated>2009-12-03T23:03:31.870+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='od rzeczy do rzeczy'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='życie'/><title type='text'>Jak w  filmie</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Czy można jak w filmie odczuwać. Wznosić się i opadać w emocjach. Czy da się tak szybko rozwiązywać nawet najtrudniejsze sprawy. Czynić tak romantyczne gesty, jak bohaterowie. Czy film jest sztuką odciągania człowieka od problemów i pokazania jakiejś sielanki. I wbrew pozorom nie wykluczając nawet najtragiczniejszych dramatów. Jak znaleźć odwagę, by uratować świat. Czy skoro w tej chwili nie leci w naszą stronę asteroida wielkości Texasu, to świat nie jest zagrożony i nie zasługuje na prawdziwego bohatera. Czy warto naginać usposobienie, by zrozumieć humor American Pie, Strasznego Filmu, Niani Frani, czy jakiegoś innego seksualnie prowokującego i spłytczającego życie arcydzieła filmowego/serialowego. Czy umiesz cieszyć się sielanką i happy endem bohaterów Love Actually, podczas gdy masz w sobie pamięć dziwnego spojrzenia Twojej kobiety, która dostała skurczu podczas gdy pieprzył ją listonosz i przyłapałeś ich i musiałeś w ostateczności odwieźć cudownie połączonych kopulantów do szpitala. Czy współczujesz oszukanej Angelinie Jolie, której synek został uprowadzony i prawdopodobnie nie żyje, czy raczej martwisz się o syna, który onanizował się szarlotką zamiast być na lekcjach w szkole. A może ten obłęd jest twoim udziałem, bo zdałeś sobie sprawę, że scenarzysta to nie koniecznie pojebaniec nie znający życia i wymyślający durne scenariusze, by zmanipulować twoje emocje, a jedynie człowiek, który by zarobić grosz na chleb posuwa się do tak perfidnej ostentacji. A może zaczynasz myśleć tak jak w filmie się powinno myśleć.&amp;nbsp; Czy może już całkowicie żyjesz jak twój ulubiony filmowy bohater. Bo mimo, iż jego historia nawet przedstawiona w Egipcie, pochodzi z Hollywood. A tam znają życie jak nigdzie indziej na świecie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nie zapomniałem o pytajnikach. Jeszcze ktoś pomyślałby, że zadaję pytania i zaczął odpowiadać...&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7400302511740519083-122603234133114895?l=arcpoe.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://arcpoe.blogspot.com/feeds/122603234133114895/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=7400302511740519083&amp;postID=122603234133114895' title='Komentarze (7)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7400302511740519083/posts/default/122603234133114895'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7400302511740519083/posts/default/122603234133114895'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://arcpoe.blogspot.com/2009/12/jak-w-filmie.html' title='Jak w  filmie'/><author><name>Ikar Niepoprawny</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06691814352157127456</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='22' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/-0VMpVf1g53E/Tq6AHomwa7I/AAAAAAAABLw/EAsHFQgx70A/s220/1_c.jpg'/></author><thr:total>7</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7400302511740519083.post-3448957401153889729</id><published>2009-11-12T20:53:00.000+01:00</published><updated>2009-11-12T20:53:35.339+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='życie'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='wspomnienia'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='refleksyjnie'/><title type='text'>Tak blisko szczęścia</title><content type='html'>Mogłem być piosenkarzem, żeglującym dookoła świata. Hazardzistą, który wygrywa miliony i wydaje wszystko na dziewczyny. Mogłem być poetą, który chodzi po Księżycu, naukowcem, który może powiedzieć światu - Odkryłem coś nowego. Mogłem kochać jakąś księżniczkę, być tym, który zakończy wojnę. Kryminalistą, który pije szampana i nigdy nie może być schwytany.&lt;br /&gt;Lecz pomiędzy Twoimi książkami, pomiędzy Twoimi ubraniami, pomiędzy tym zgiełkiem i zamieszaniem, pozwoliłem temu odejść.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nie mogę się zatrzymać i złapać oddechu, a spójrz jak bliski jestem szczęścia. I nie zawrócę znów, bo moje serce zrozumiało, że... że jestem w domu.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7400302511740519083-3448957401153889729?l=arcpoe.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://arcpoe.blogspot.com/feeds/3448957401153889729/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=7400302511740519083&amp;postID=3448957401153889729' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7400302511740519083/posts/default/3448957401153889729'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7400302511740519083/posts/default/3448957401153889729'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://arcpoe.blogspot.com/2009/11/tak-blisko-szczescia.html' title='Tak blisko szczęścia'/><author><name>Ikar Niepoprawny</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06691814352157127456</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='22' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/-0VMpVf1g53E/Tq6AHomwa7I/AAAAAAAABLw/EAsHFQgx70A/s220/1_c.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7400302511740519083.post-2496342417945810172</id><published>2009-10-29T11:58:00.002+01:00</published><updated>2009-11-06T10:25:57.883+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='poezja'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='J. Rybowicz'/><title type='text'>Narkotyki, narkomani, narkomanie...</title><content type='html'>Narkotyk głupoty,&lt;br /&gt;najpotworniejszy narkotyk głupoty,&lt;br /&gt;jakże upokarzająca bezsilność wobec głupoty&lt;br /&gt;a z nią - zła.&lt;br /&gt;Narkotyk dewocji,&lt;br /&gt;przesiąknięty kadzidłem&lt;br /&gt;narkotyk fanatyzmu,&lt;br /&gt;te lśniące oczy&lt;br /&gt;rozszerzone w przekonaniu&lt;br /&gt;jedynej prawdy,&lt;br /&gt;wyłączności...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Narkotyk władzy,&lt;br /&gt;narkotyk kultu jednostki,&lt;br /&gt;opium tyranii&lt;br /&gt;- okrutni narkomani&lt;br /&gt;odurzeni boskością...&lt;br /&gt;Narkotyki chemii, narkomani destylacji,&lt;br /&gt;alkoholizm, lekomania, uzależnienia,&lt;br /&gt;te skrzywienia, perwersje, warius...&lt;br /&gt;Narkotyk seksu, ta kobieca używka:&lt;br /&gt;Eros, Eros, Eros&lt;br /&gt;i wszystkie jego odbicia&lt;br /&gt;w krzywych zwierciadłach pożądania...&lt;br /&gt;Narkotyk nienawiści,&lt;br /&gt;wrząca plazma nienawiści&lt;br /&gt;niewidzialny laser&lt;br /&gt;spalający wszystko,&lt;br /&gt;wszystkich:&lt;br /&gt;nienawidzacego&lt;br /&gt;i jego ofiarę,&lt;br /&gt;spalający siebie...&lt;br /&gt;Narkomani zła,&lt;br /&gt;chore bestie zła,&lt;br /&gt;nienasycone gnomy&lt;br /&gt;pożerające piękno&lt;br /&gt;jak ciemność pochłania&lt;br /&gt;dopalający się ogień,&lt;br /&gt;ta wieczna fala mroku&lt;br /&gt;goniąca uciekające słońce:&lt;br /&gt;ciemne, zacięte twarze narkomanów zła,&lt;br /&gt;wąskie przymrużone oczy,&lt;br /&gt;zaciśnięte usta,&lt;br /&gt;przewrotne myśli...&lt;br /&gt;Bezsenni narkomani odwetu,&lt;br /&gt;zemsty,&lt;br /&gt;zastawiacze pułapek,&lt;br /&gt;o których nie pamiętają,&lt;br /&gt;ustawiacze setek, tysięcy zapadni,&lt;br /&gt;w które sami wpadają...&lt;br /&gt;Najkrócej działający narkotyk kłamstwa,&lt;br /&gt;najpowszechniejszy,&lt;br /&gt;niedoskonała proteza&lt;br /&gt;najgorszej prawdy,&lt;br /&gt;narkotyk przezroczysty jak tlen,&lt;br /&gt;dostępny jak tlen,&lt;br /&gt;jak tlen niezniszczalny...&lt;br /&gt;Narkotyk chciwości:&lt;br /&gt;więcej, więcej, więcej,&lt;br /&gt;narkomanii o wspólnym nazwisku; "Daj",&lt;br /&gt;uleczani przez śmierć...&lt;br /&gt;Lecz także najpiękniejszy narkotyk miłości.&lt;br /&gt;Narkotyk śmierci&lt;br /&gt;- ochładzający gorączkę życia,&lt;br /&gt;chłodny i lśniący jak szron...&lt;br /&gt;I narkotyk druku,&lt;br /&gt;pisania.&lt;br /&gt;Narkotyk ksiąg,&lt;br /&gt;silniejszy od miłości,&lt;br /&gt;najwierniejszy,&lt;br /&gt;dozgonny,&lt;br /&gt;nieszkodliwy narkotyk liter...&lt;br /&gt;narkotyk rozmów,&lt;br /&gt;gadania,&lt;br /&gt;które zatrzymuje czas,&lt;br /&gt;natchnieni narkomani gadulstwa...&lt;br /&gt;Narkotyk poznania,&lt;br /&gt;niebezpieczny i obosieczny&lt;br /&gt;narkotyk poznania,&lt;br /&gt;nienasyceni narkomani szukania,&lt;br /&gt;roztrzasania&lt;br /&gt;i docierania do sedna,&lt;br /&gt;które rozczarowuje...&lt;br /&gt;Narkotyk pracy,&lt;br /&gt;pozwalający zapomnieć narkotyk pracy,&lt;br /&gt;narkomanie pracy i roboty,&lt;br /&gt;usypiającej wrażliwości harówy,&lt;br /&gt;radosny narkotyk tworzenia&lt;br /&gt;i wariacki narkotyk&lt;br /&gt;przemieszczania bez celu materii...&lt;br /&gt;I narkotyk narkotyków - życie,&lt;br /&gt;i narkomani życia - my wszyscy,&lt;br /&gt;i wszystkie narkomanie...&lt;br /&gt;Narkotyk nienazwany&lt;br /&gt;i posiadający wszystkie nazwy,&lt;br /&gt;niewidzialny i będący wszędzie,&lt;br /&gt;obecny i poszukiwany,&lt;br /&gt;za darmo,&lt;br /&gt;kosztujący za dużo,&lt;br /&gt;nie wiadomo, co to,&lt;br /&gt;tu i tam,&lt;br /&gt;obok,&lt;br /&gt;tam gdzie nas nie ma&lt;br /&gt;i gdzie jesteśmy,&lt;br /&gt;i poezja,&lt;br /&gt;i brak poezji,&lt;br /&gt;religia i pogaństwo,&lt;br /&gt;obłęd,&lt;br /&gt;głód i przesyt,&lt;br /&gt;ucieczki,&lt;br /&gt;i powroty,&lt;br /&gt;i znów być tam,&lt;br /&gt;samobójstwa,&lt;br /&gt;walka i pokój,&lt;br /&gt;napięte sytuacje,&lt;br /&gt;bezruch,&lt;br /&gt;po prostu dzień i noc,&lt;br /&gt;tęsknota,&lt;br /&gt;wyłączenie się,&lt;br /&gt;nagłe i nieoczekiwane włączenie,&lt;br /&gt;radość,&lt;br /&gt;smutek,&lt;br /&gt;pogonie,&lt;br /&gt;perpetuum mobile światła&lt;br /&gt;bez którego wszechświat byłby tylko bagnem&lt;br /&gt;bez początku i końca,&lt;br /&gt;jeden jedyny świetlik tylko przez sekundę&lt;br /&gt;w całej wieczności,&lt;br /&gt;ciemności,&lt;br /&gt;czerni,&lt;br /&gt;mroku...&lt;br /&gt;Narkotyk życia,&lt;br /&gt;które łapiemy w garść&lt;br /&gt;a kiedy rozwieramy palce&lt;br /&gt;nie ma tam nic&lt;br /&gt;jakby było wodą,&lt;br /&gt;którą chcieliśmy zatrzymać i mieć,&lt;br /&gt;tarcie,&lt;br /&gt;łoskot kamiennej lawiny&lt;br /&gt;bedący muzyką Boga&lt;br /&gt;i uporządkowany&lt;br /&gt;ludzki hałas muzyki,&lt;br /&gt;geniusz Pendereckiego,&lt;br /&gt;słuch absolutny...&lt;br /&gt;Korodujący narkotyk życia,&lt;br /&gt;rdza pracująca cicho jak światło...&lt;br /&gt;A więc potem śmierć,&lt;br /&gt;narkotyk śmierci,&lt;br /&gt;narkotyk śmierci,&lt;br /&gt;o którym nic nie wiem,&lt;br /&gt;narkomani śmierci nic nie mówią,&lt;br /&gt;strzegą zazdrośnie tajemnicy,&lt;br /&gt;więc chyba także jest coś wart...&lt;br /&gt;I wszystkie inne narkotyki&lt;br /&gt;z tego wiersza&lt;br /&gt;i spoza niego - życie!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wiersz Jana Rybowicza godny zatrzymania się, pochylenia nad nim. A w ile narkomanii jesteś sam wplątany, człowieku?&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7400302511740519083-2496342417945810172?l=arcpoe.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://arcpoe.blogspot.com/feeds/2496342417945810172/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=7400302511740519083&amp;postID=2496342417945810172' title='Komentarze (7)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7400302511740519083/posts/default/2496342417945810172'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7400302511740519083/posts/default/2496342417945810172'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://arcpoe.blogspot.com/2009/10/narkotyki-narkomani-narkomanie.html' title='Narkotyki, narkomani, narkomanie...'/><author><name>Ikar Niepoprawny</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06691814352157127456</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='22' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/-0VMpVf1g53E/Tq6AHomwa7I/AAAAAAAABLw/EAsHFQgx70A/s220/1_c.jpg'/></author><thr:total>7</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7400302511740519083.post-3986259624734060717</id><published>2009-10-27T09:36:00.002+01:00</published><updated>2009-11-06T10:26:13.873+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='życie'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='poezja'/><title type='text'>Na urodziny</title><content type='html'>Na urodziny dostałem kopertę&lt;br /&gt;Pomyślałem z nadzieją, że może tam&lt;br /&gt;Dwie połówki czyjegoś złamanego serca...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nie.&lt;br /&gt;To tylko brudny banknot.&lt;br /&gt;Żadnego słowa.&lt;br /&gt;Kilka bezładnie rzuconych liter.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7400302511740519083-3986259624734060717?l=arcpoe.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://arcpoe.blogspot.com/feeds/3986259624734060717/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=7400302511740519083&amp;postID=3986259624734060717' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7400302511740519083/posts/default/3986259624734060717'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7400302511740519083/posts/default/3986259624734060717'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://arcpoe.blogspot.com/2009/10/na-urodziny.html' title='Na urodziny'/><author><name>Ikar Niepoprawny</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06691814352157127456</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='22' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/-0VMpVf1g53E/Tq6AHomwa7I/AAAAAAAABLw/EAsHFQgx70A/s220/1_c.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7400302511740519083.post-2706561207156265103</id><published>2009-10-25T15:33:00.002+01:00</published><updated>2009-11-06T10:26:24.193+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='refleksyjnie'/><title type='text'>Problem ewangelizacji - Świadectwo, czy propaganda?</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Jako katolik, osoba wierząca, "posłany niczym owca między wilki" powinienem iść i głosić Ewangelię. I jak to brzmi? Osoba niewierząca, nie znająca Pisma Świętego prawdopodobnie odczyta to w sposób niewłaściwy. Już ktoś nawet kiedyś pisał na jakimś blogu "nie będzie mi tu banda kretynów mówić, co mam robić". Obraza w tych słowach to jedno, ale nie temu chcę zwrócić uwagę. Otóż głoszenie Słowa wielu dostrzega, jako "mówienie co ma się robić". Być może ze względu na jakiś stereotyp, ze względu na niegodne zachowanie jakiegoś duchownego, którym naraz obarcza się cały Kościół (nie rozumiem tego). Jest jeszcze inna opcja: a może po prostu źle się ewangelizuje? Kard. Karol Wojtyła powiedział kiedyś, że dialogu z ateizmem nie można rozpoczynać od przedstawiania dowodów na istnienie Boga. No i prawdę powiedziawszy nie powinno się tych dowodów w dialogu przedstawiać. Bo czyż istnieją? Poza świadectwami mistyków, poza "niewyjaśnionymi okolicznościami"? Wiele na ten temat można mówić, ale skupmy się na problemie. Dlaczego katolicy źle ewangelizują. Nie potrafią? Są szkoły ewangelizacyjne. Ale czego one uczą? Teorii? Nie zamierzam negować działalności takich przedsięwzięć, jeżeli w aktywny sposób i odpowiedni animują przyszłych katechumenów - nie mam doświadczenia ani ze Szkołą Nowej Ewangelizacji, ani z wszelkimi Kursami. Tak, czy owak osoba ewangelizująca, jest obarczona bardzo dużą odpowiedzialnością. Bo to nie jest gadanie o Bogu. To za mało. To nie jest opowiadanie o cudownych chwilach spędzonych na rekolekcjach. Trzeba czegoś więcej. To nie jest zaciekła bitwa na argumenty. To żadna bitwa, żadna walka, to nie przekrzykiwanie się! Ewangelizator nie ma zmienić myślenia ateisty, czy kogokolwiek, kogo ewangelizuje. W dialogu uczestniczą co najmniej dwie osoby, które potrafią siebie wzajemnie słuchać. Tymczasem wielokrotnie byłem świadkiem, co ciekawe, zaciekłych dialogów mądrali dwóch ponoć bardzo wierzących katolików. Naprawdę wielokrotnie słyszałem ewangelizującą się młodzież, która to w końcowych fazach polegała na czymś w rodzaju posądzenia, potępienia jakiegoś konkretnego zachowania. "Tak nie postępuje katolik". A jak Ty postępujesz?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Pycha. Kiedy mówimy o Bogu drugiej osobie, kiedy ją ewangelizujemy, ta właśnie pycha - matka wszystkich grzechów potrafi wziąć górę nad człowiekiem. Święta Teresa od Dzieciątka Jezus podkreśliła, że nie powinno się zbyt dużo mówić o Bogu, bo w te słowa wkrada się miłość własna. Jak więc ewangelizować? Głoszenie Słowa, to nie powtarzanie wyrytych na pamięć fragmentów z Pisma. Nawet szatan ośmielał się posłużyć Słowem Bożym, podczas kuszenia Jezusa na pustyni. Jak więc ewangelizować? Jak masz dużo mówić, zamilknij. Jeżeli jest wokół Ciebie mnóstwo ludzi, którzy Cię znają, pokaż swoim czynem, jaki jesteś. W co wierzysz. I jak Ci ta wiara pomaga. Pokaż swoim życiem, że masz w sobie dobro. Ale nie dobro faryzeusza. Tylko dobro Chrystusa. Twoje życie, decyzje i postępowanie to jest największe świadectwo. Coś więcej niż same słowa. Ewangelizacja polega na nawracaniu. Jednak, czy można ot, tak zmienić poglądy dorosłego człowieka? Wreszcie, czy tylko "nawróceni" osiągną Życie Wieczne? Jeżeli świadectwo Twojego życia uznasz za ewangelizację, to trafi do wielu i pozostanie w sercach.&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7400302511740519083-2706561207156265103?l=arcpoe.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://arcpoe.blogspot.com/feeds/2706561207156265103/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=7400302511740519083&amp;postID=2706561207156265103' title='Komentarze (3)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7400302511740519083/posts/default/2706561207156265103'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7400302511740519083/posts/default/2706561207156265103'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://arcpoe.blogspot.com/2009/10/problem-ewangelizacji-swiadectwo-czy.html' title='Problem ewangelizacji - Świadectwo, czy propaganda?'/><author><name>Ikar Niepoprawny</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06691814352157127456</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='22' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/-0VMpVf1g53E/Tq6AHomwa7I/AAAAAAAABLw/EAsHFQgx70A/s220/1_c.jpg'/></author><thr:total>3</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7400302511740519083.post-1174016473092943751</id><published>2009-09-10T22:49:00.005+02:00</published><updated>2009-11-06T10:26:34.433+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Ona'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='poezja'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='refleksyjnie'/><title type='text'>Brylanty na końcach Twych rzęs</title><content type='html'>Zapachniało powiewem jesieni&lt;br /&gt;Z wiatrem zimnym uleciał słów sens&lt;br /&gt;Tak być musi&lt;br /&gt;Niczego nie mogą już zmienić&lt;br /&gt;Brylanty na końcach twych rzęs&lt;br /&gt;Tam, gdzie mieszkasz już biało od śniegu&lt;br /&gt;Szklą się lodem jeziora i błota&lt;br /&gt;Tak być musi&lt;br /&gt;Już zmienić nie może niczego&lt;br /&gt;Zaczajona w twych oczach tęsknota&lt;br /&gt;Wróci wiosna, deszcz spłynie na drogi&lt;br /&gt;Ciepłem słońca serca się ogrzeją&lt;br /&gt;Tak być musi&lt;br /&gt;Bo ciągle się tli w nas ogień&lt;br /&gt;Wieczny ogień, który jest nadzieją&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jaskier, "Zapachniało jesienią"&lt;br /&gt;&lt;div style="float: left; text-align: justify;"&gt;Zapachniało powiewem jesieni&lt;br /&gt;Z wiatrem zimnym uleciał słów sens&lt;br /&gt;Tak być musi&lt;br /&gt;Niczego nie mogą już zmienić&lt;br /&gt;Brylanty na końcach twych rzęs&lt;br /&gt;Tam, gdzie mieszkasz już biało od śniegu&lt;br /&gt;Szklą się lodem jeziora i błota&lt;br /&gt;Tak być musi&lt;br /&gt;Już zmienić nie może niczego&lt;br /&gt;Zaczajona w twych oczach tęsknota&lt;br /&gt;Wróci wiosna, deszcz spłynie na drogi&lt;br /&gt;Ciepłem słońca serca się ogrzeją&lt;br /&gt;Tak być musi&lt;br /&gt;Bo ciągle się tli w nas ogień&lt;br /&gt;Wieczny ogień, który jest nadzieją&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jaskier, "Zapachniało jesienią"&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;I tak... cieszę się z jesieni. Choć moja przyszłość nie pewna, brakuje mi wczesnojesiennych barw. Bo są to barwy ciepłe. Ciepłe barwy w coraz zimniejszym wietrze. To taki prezent od jesieni, na pożegnanie lata.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nie rozumiem dlaczego dla wielu poetów jesień była okresem kolejnej natchnionej deprechy, nostalgii, tudzież innych niemal metafizycznych stanów ducha. Czyż nie jest kojący kubek gorącej kawy po po powrocie do domu? Albo łyk herbatki z miodem? Ja to lubię, bo tak samo jak dość mam zimy tuż przed początkiem wiosny, tak samo przejadło mi się lato i jego komary, wakacyjna, wyjazdowa dieta, etc.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Tak, czy siak. Lepiej i barwniej wokół mnie.&lt;br /&gt;We mnie - sepia i skale szarości.&lt;br /&gt;Wróć.&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div id="tex" style="display: block;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7400302511740519083-1174016473092943751?l=arcpoe.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://arcpoe.blogspot.com/feeds/1174016473092943751/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=7400302511740519083&amp;postID=1174016473092943751' title='Komentarze (3)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7400302511740519083/posts/default/1174016473092943751'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7400302511740519083/posts/default/1174016473092943751'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://arcpoe.blogspot.com/2009/09/brylanty-na-koncach-twych-rzes.html' title='Brylanty na końcach Twych rzęs'/><author><name>Ikar Niepoprawny</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06691814352157127456</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='22' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/-0VMpVf1g53E/Tq6AHomwa7I/AAAAAAAABLw/EAsHFQgx70A/s220/1_c.jpg'/></author><thr:total>3</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7400302511740519083.post-171468191947798629</id><published>2009-09-07T23:41:00.004+02:00</published><updated>2009-11-06T10:26:46.177+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='smutno'/><title type='text'>...</title><content type='html'>Jest mi mdło,&lt;br /&gt;boli mnie głowa,&lt;br /&gt;zeschły mi wargi.&lt;br /&gt;To żaden wiersz.&lt;br /&gt;Po prostu chcę&lt;br /&gt;żebyś wróciła.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;To Włodziemierza Szymanowicza.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Musiałem. Nie pytajcie dlaczego. Odpowiem - nie wiem. Kto ma wrócić? Odpowiem - nie wiem. Zwykłem ją nazywać Niepoznaną. Pewnie dlatego musiałem, bo człowiek przeważnie musi, to z czym nie zawsze się zgadza, bądź też czego nie chce...&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7400302511740519083-171468191947798629?l=arcpoe.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://arcpoe.blogspot.com/feeds/171468191947798629/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=7400302511740519083&amp;postID=171468191947798629' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7400302511740519083/posts/default/171468191947798629'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7400302511740519083/posts/default/171468191947798629'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://arcpoe.blogspot.com/2009/09/blog-post.html' title='...'/><author><name>Ikar Niepoprawny</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06691814352157127456</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='22' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/-0VMpVf1g53E/Tq6AHomwa7I/AAAAAAAABLw/EAsHFQgx70A/s220/1_c.jpg'/></author><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7400302511740519083.post-7539729141689405490</id><published>2009-08-26T23:53:00.003+02:00</published><updated>2009-11-06T10:26:57.132+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='proza życia'/><title type='text'>Artysta na poboczu</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Ledwo wymęczył samochód, aby wjechać nim na pobocze. Kupił go na giełdzie nie cały rok temu za parę groszy. Ojciec dał mu pieniądze, żeby mógł ze swojego prawka korzystać. No, ale auto się zepsuło, a Konrad – artysta jadący na konkurs piosenki nie znał się na mechanice samochodowej, chociaż mechaniczne technikum kończył w tym roku. Teraz to takie czasy, że nie uczą w szkołach dobrej praktyki, a większość praktycznych sprzętów, to nędzne dyplomowe prace sprzed lat, urządzenia, których dziś i tak nikt nie używa. Nauczyciele trują, że to podstawy, że znać to trzeba. Albo wstydzą się przyznać, że dyrektor szkoły wolał kupić sobie do gabinetu skórzany fotel, niż zakupić sprzęty do nauki dla młodzieży, albo nie są dalej dokształcani z nowszych technologii, nie uczęszczają na żadne kursy. Do jasnej cholery, jest dwa tysiące ósmy rok!!! Jak tu pracować na tokarkach z lat sześćdziesiątych, podczas gdy dziś wszystko sterowane jest numerycznie.&lt;br /&gt;I potem otwiera taki Konrad maskę silnika i patrzy w te kupę techniki, jak na UFO. Coś tam słyszał, wykuł mnóstwo regułek na pamięć. Uczył się o układach technologicznych. Gdyby chociaż takie maszyny widział na oczy, coś robił… a teraz patrz gdzie tu jest co (chyba, że polska edukacja jest idealna, a on jest tępym leserem, bo w tym temacie są dwie skrajności, a między nimi – czarna dziura).&lt;br /&gt;Sięgnął Konrad do kieszeni po telefon… masz ci los! Przecież od miesiąca, ani grosza nie ma na karcie. Wyszedł na ciemniejący od zmierzchu asfalt i wygląda… szuka. Może ktoś pojedzie? Przestał oparty o bagażnik tak może z pół godziny. Nic nie jechało. Życie uczyło go zrównoważenia. „Biednemu zawsze wiatr w oczy”, jak mawiał jego brat. Kiedy trzeba, nikogo nie natchnie, by pojechać tą drogą. I człowiek stoi jak ten cep i nie wie co ma z sobą zrobić. Człowiek, mający odwagę wykrzyczeć to, o czym inni wstydzą się w środowiskach pomyśleć, bo co wtedy powiedzą tamci? On mimo nadwrażliwości – bo brał sobie zawsze wiele złej krytyki do serca, krzyczał! Kochał wrażliwie, cierpiał do łez. Dostając kosza nie wyklinał jak kawał świata, ale dodatkowo przepraszał. By się zakochać potrzebował przeboleć obawę przed kolejnym zawodem miłosnym i czy sam nie zrani, nie okaże się kawałkiem skurczysyna. Czekał wiele dni, a nie minut, by w nocy dopaść do kobiety jak to robią współcześni cwaniaczkowie na tak zwany „lans”. On nie, on to nie płynął rzeką euforii w zakochaniu, a cierpiał je. Bo się bał. Czego tu się bać? Czyż to nie piękny stan? Piękny, owszem, ale wszystko co piękne jest smutne i bolesne. Tak właśnie jest u niego. Toteż jest artystą na poboczu. Z takimi świat się nie liczy.&lt;br /&gt;Minęło kolejne pół godziny. Tak zdążyłem o nim rzec Wam, byście nie dziwili się potem jemu, tymczasem mrok rozkołysał się po całym świecie i zapanowała noc. Wtedy na horyzoncie poczęły rosnąć dwie kulki światła. Ktoś jechał. Ale czy stanie? Konrad ożywił się, wyjął latarkę i zaczął nią świecić w kierunku nadjeżdżającego samochodu. Stanął! Młody podziękował pod nosem Bogu podbiegając do wysiadającego kierowcy. A była to kobieta. Kiedy na dobre wyszła z mroku, poznał, że jest starsza. Ukłonił się lekko.&lt;br /&gt;-    Z nieba mi pani spada! Mój samochód zdechł, stoję tu i marznę dobrą godzinę! – Zawołał.&lt;br /&gt;-    Po pomoc drogową dzwonił? – Spytała łagodnym głosem.&lt;br /&gt;Konrad spojrzał na nią błagalnie.&lt;br /&gt;-    Nie mam funduszy na koncie komórki, może…&lt;br /&gt;-    Zgoda. – Kobieta westchnęła, po czym szybko ze swojego telefonu wezwała pomoc.&lt;br /&gt;Lawetka zabrała starą Pandę po piętnastu minutach, ponieważ mechanicy nie mieli latarek. Zostawili jedynie adres warsztatu i odjechali.&lt;br /&gt;-    Podrzucić cię, dokąd?&lt;br /&gt;-    Gdyby to pani…&lt;br /&gt;-    Ach, daj spokój! – Żachnęła się. – Nie mów mi pani – wyciągnęła dłoń. – Jestem Antonina, po prostu. Albo Tośka. Jak mówią mi pani, czuję się starsza, a mam dopiero czterdzieści lat!&lt;br /&gt;-    Ja jestem Konrad. – Rzekł odwzajemniając lekki uścisk dłoni.&lt;br /&gt;-    Jadę na weekend na daczę do W. Podrzucić?&lt;br /&gt;-    Och, wspaniale, do W! Dzięki!&lt;br /&gt;Antonina dopiero teraz zauważyła, że Konrad prócz wysłużonego plecaka ma też gitarę.&lt;br /&gt;-    Grasz? Dawno nie widziałam takiego młodziaka z gitarą.&lt;br /&gt;-    Tak, kocham grać. To cale moje życie.&lt;br /&gt;Wsiedli do auta - Meganki kombi i ruszyli.&lt;br /&gt;-    Ile masz lat?&lt;br /&gt;-    Już niemal dwadzieścia.&lt;br /&gt;-    Gdzie to z tą gitarą jedziesz?&lt;br /&gt;-    Do Z. na konkurs.&lt;br /&gt;Ta odpowiedź padła z wyraźną dezaprobatą. Antonina wyczuła to od razu i zareagowała.&lt;br /&gt;-    To chyba pięknie, co? Może coś wygrasz?&lt;br /&gt;-    Nie sądzę. Odkąd tam jeżdżę, to widzę te same twarze. Te same laury i wpływy. Wierzę, że moje pieśni, są dobre, ale mnie nikt nie zna. Kogo obchodzi taki artysta jak ja? Z gitarą i wyśpiewanymi problemami dwudziestolatka.&lt;br /&gt;-    To jak to jest? – Antonina z ciekawością zmarszczyła brwi.&lt;br /&gt;-    Świat jest światem kłamstwa, a sztuka staje się sztuką blefu. Na scenie poezji i muzyki trzeba się wytapetować, spętać, skrępować przed samym sobą, by panowie w garniturach z jury, raczyli poklepać cię po ramieniu. Ale ja jeżdżę. Gram. Śpiewam. Może ktoś usłyszy choć słowo, choć jeden mały promyk, jeden przekaz gdzieś w podświadomość uderzy, a pewnego dnia to właśnie słowo, ten promyk słońca wyciągnie go z czarnego lasu. – Przerwał, by ciężko przełknąć ślinę. Mówił z taką pasją i uniesieniem, że aż zaschło mu w gardle.&lt;br /&gt;Antonina wcale nie zraziła się podnieconym głosem chłopaka, wręcz przeciwnie. Nikt tak wcześniej do niej nie mówił. Z taką miłością, ale i żalem jednocześnie. Konrad i jego emocjonalność nie pasowały do tak młodego wieku.&lt;br /&gt;-    Tak. To najważniejsze. Być pełnym pasji. Tworzyć. – Po raz pierwszy się uśmiechnęła. – Mało dziś młodych z takimi poglądami. Świat jest inny.&lt;br /&gt;-    Ale ja nie żyję w tym świecie. W moich sercowych stronach wielu mam przyjaciół, podobnych do mnie. Ewenementem nie jestem. Nikt z nas nie jest sam. Samotnie byśmy nie dali rady. Każdy z nas by z sobą skończył, albo powoli stalibyśmy się częścią świata.&lt;br /&gt;-    Pachnie mi to poetami… - rzekła Antonina z niepokojem.&lt;br /&gt;-    Bo tak jest. Od nadwrażliwych powinniśmy czerpać wizję świata. To tacy troszczyli się o ludzkie uczucia.&lt;br /&gt;Dojechali. Konrad wysiadł i okazywał, jakoby chciał się pospiesznie oddalić.&lt;br /&gt;-    O nie, nie, nie! – Niemal krzyknęła widząc, że artysta z pobocza odwraca się i zakłada na plecy gitarę. – Przenocujesz u mnie. I tak nic teraz do Z. nie pojedzie o tej porze, a ja chętnie posłucham twoich piosenek. No śmiało, chodź!&lt;br /&gt;I został. I pograł, pośpiewał. Tosia momentami zdawała się nieobecna. Jakby piosenki, śpiewane wiersze zabierały ją głęboko w pudło gitary i rezonowały z jej duszą. Momentami szkliły się jej oczy. Wzbierały fale siwiejących wspomnień. To człowiekowi jest potrzebne. Czasem trzeba wrócić do przeszłości, choć ona już do nas nie należy.&lt;br /&gt;Nazajutrz Konrad pożegnał się, raz jeszcze podziękował, po czym poszedł na wiejski przystanek autobusowy. Tam, w chłodnym porannym czekaniu dopadły go myśli. Przecież ani razu nie spytał o nią. Tylko on, i on. Nie spytał czemu na daczę przyjechała bez męża i syna. Nie była sama. On to czuł. Ale była samotna. Nie wiedział skąd jest. Nie spytał. Choć rozlewał się opisując swe dzieciństwo, nie zagadnął o jej życie. Posmutniał. On, wrażliwy, tęskniący do ludzi, człowiek, nie spytał jak ci ludzie żyją. Obiecał sobie, że kiedyś tu wróci i nadrobi to wszystko.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Na konkursie było jak zwykle. Nikt go nie szturchnął nawet, nie spytał o nic. Zaoszczędził niezręczności i uciążliwości. Nie pochwalił, nie skrytykował. Znów zobojętniony, jak przydrożny kamień siadł w alkierzu, w gwarze „tych z podium”, wyjął kartkę i długopis i pisał coś. Jakiś wiersz o artyście na poboczu, z którego pędzące w życie pojazdy wydają się pędzić trzy razy szybciej.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;27-09-2008&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wykopałem ten kolejny już prawie staroć z szuflady. I choć minęło zaledwie 11 miesięcy, dziś dziwię się, że potrafiłem coś takiego napisać... i zazdroszczę sobie weny. Jak to można się zmienić w krótkim czasie...&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7400302511740519083-7539729141689405490?l=arcpoe.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://arcpoe.blogspot.com/feeds/7539729141689405490/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=7400302511740519083&amp;postID=7539729141689405490' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7400302511740519083/posts/default/7539729141689405490'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7400302511740519083/posts/default/7539729141689405490'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://arcpoe.blogspot.com/2009/08/artysta-na-poboczu.html' title='Artysta na poboczu'/><author><name>Ikar Niepoprawny</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06691814352157127456</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='22' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/-0VMpVf1g53E/Tq6AHomwa7I/AAAAAAAABLw/EAsHFQgx70A/s220/1_c.jpg'/></author><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7400302511740519083.post-6931298437142710664</id><published>2009-08-22T23:27:00.003+02:00</published><updated>2009-11-06T10:27:08.461+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='piosenka'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='refleksyjnie'/><title type='text'>Nie pytaj mnie...</title><content type='html'>To nie karnawał&lt;br /&gt;ale tańczyć chcę&lt;br /&gt;i będę tańczył z nią po dzień&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;to nie zabawa&lt;br /&gt;ale bawię się&lt;br /&gt;bezsenne noce senne dnie&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;to nie kochanka&lt;br /&gt;ale sypiam z nią&lt;br /&gt;choć śmieją ze mnie się i drwią&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;taka zmęczona&lt;br /&gt;i pijana wciąż&lt;br /&gt;dlatego nie&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;NIE PYTAJ WIĘCEJ MNIE&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;nie pytaj mnie&lt;br /&gt;dlaczego jestem z nią&lt;br /&gt;nie pytaj mnie&lt;br /&gt;dlaczego z inną nie&lt;br /&gt;nie pytaj mnie&lt;br /&gt;dlaczego myślę że...&lt;br /&gt;że nie ma dla mnie innych miejsc&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;nie pytaj mnie&lt;br /&gt;co ciągle widzę w niej&lt;br /&gt;nie pytaj mnie dlaczego w innej nie&lt;br /&gt;nie pytaj mnie&lt;br /&gt;dlaczego ciągle chce&lt;br /&gt;zasypiać w niej i budzić się&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;te brudne dworce&lt;br /&gt;gdzie spotykam ja&lt;br /&gt;te tłumy które cicho klną&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;ten pijak który mruczy coś przez sen&lt;br /&gt;że PÓKI MY ŻYJEMY ona żyje też&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;NIE PYTAJ MNIE&lt;br /&gt;NIE PYTAJ MNIE&lt;br /&gt;C0 WIDZĘ W NIEJ&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;nie pytaj mnie&lt;br /&gt;co ciągle widzę w niej&lt;br /&gt;nie pytaj mnie dlaczego w innej nie&lt;br /&gt;nie pytaj mnie&lt;br /&gt;dlaczego ciągle chcę&lt;br /&gt;zasypiać w niej i budzić się&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;nie pytaj mnie&lt;br /&gt;dlaczego jestem z nią&lt;br /&gt;nie pytaj mnie&lt;br /&gt;dlaczego z inną nie&lt;br /&gt;nie pytaj mnie&lt;br /&gt;dlaczego myślę że...&lt;br /&gt;że nie ma dla mnie innych miejsc&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-size: 85%;"&gt;Republika - Nie pytaj o Polskę&lt;/span&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7400302511740519083-6931298437142710664?l=arcpoe.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://arcpoe.blogspot.com/feeds/6931298437142710664/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=7400302511740519083&amp;postID=6931298437142710664' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7400302511740519083/posts/default/6931298437142710664'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7400302511740519083/posts/default/6931298437142710664'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://arcpoe.blogspot.com/2009/08/nie-pytaj-mnie.html' title='Nie pytaj mnie...'/><author><name>Ikar Niepoprawny</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06691814352157127456</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='22' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/-0VMpVf1g53E/Tq6AHomwa7I/AAAAAAAABLw/EAsHFQgx70A/s220/1_c.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7400302511740519083.post-3038147884181311547</id><published>2009-08-21T19:19:00.005+02:00</published><updated>2009-11-06T10:27:18.539+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='proza życia'/><title type='text'>Już nigdy więcej (artysta i barmanka)</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Poczuł na sobie dotyk scenicznej aury zaraz, kiedy wkroczył w objęcia kolorowych świateł. Towarzyszyło mu to samo skrępowanie, co zawsze. On – spocony od potęgi lamp, w całości oświetlony, przeniknięty barwami stał przed publicznością, jurorami, jak ten winny. W dodatku blaski sceny raziły go, że ledwie widział ludzkie sylwetki na widowni.&lt;br /&gt;Jednak nie dał zdradzić się podczas grania i śpiewania. Nie grał dla sceny. Nie dla jurorów, ani żadnych innych katów, czy mądrali. Grał dla tych kilku ludzi, którzy serca otwierali na słowo. Nie na sukces.&lt;br /&gt;Skończył. Po kolei schodziły z niego spojrzenia spłukiwane brawami, na które nie zwracał uwagi. Ukłonił się lekko, po czym zmierzył w stronę żelaznej kurtyny, za którą czekało bezpieczeństwo.&lt;br /&gt;Kiedy minęła ta irytacja scenicznymi wygłupami, zaczął zastanawiać się kto, kiedy i po co wymyślił scenę. Jeśli sztuka poezji śpiewanej ma być wyrazem szczerości serca i wrażliwości, nie potrzebna jej scena i inne aktorskie elementy.&lt;br /&gt;Doczekał się werdyktu jury, z którego wynikało poparcie dla makijażu i czarnej kiecki, pogratulował w duchu zwycięskiemu manekinowi, choć nie wiedział czego. Pieniędzy, może szczęścia i poszedł do alkierzu, gdzie siadł przy piwie, zakąszając je badawczym spojrzeniem na umalowaną barmankę, która w wycieranie lady wkładała więcej uczucia i pasji niż ta laureatka w swoją sztukę. Pseudo-sztukę. Uśmiechnął się do niej śmiertelnie przekonany, iż tego nie zauważy, ale wręcz przeciwnie. Omiotła bufet ulotnym zainteresowaniem, przykuwając je na końcu do uśmiechu Konrada, natychmiast odwzajemniając go szczerze. Artyście zgrzytnęło nieśmiałe serce i utopił wzrok w bursztynie piwa, jakby szukał na dnie kufla pępka świata. Ostentacyjnie sięgnął po serwetkę i nerwowo wyjętym z kieszeni koszuli ołówkiem, zaczął przelewać pamięć swego wzroku na papier. Swoje myśli.&lt;br /&gt;Barmanka wyglądała na bardzo młodą dziewczynę, w wieku licealnym. Co jakiś czas rzucała krótkie spojrzenia na pogrążonego w pisaniu Konrada. On także raz po raz rzucał okiem na każdy ruch ciemnowłosej piękności, wciąż wycierającej ladę, choć od dawna była wyglancowana. Obiecał sobie, że jeśli ich spojrzenia się spotkają, odważnie ruszy do przodu.&lt;br /&gt;Napisał pierwszą strofę wiersza, odłożył ołówek i popatrzył za okno. Był już późny wieczór. Chcąc na krótko spojrzeć w stronę baru, ujrzał mimochodem dziewczynę opartą o ladę i wlepiającą w niego, teraz już bezustannie niezidentyfikowany typ spojrzenia. I stało się. Wstał ruszając od alkierza. Zostawił niedopite piwo, które osamotnione jakby traciło za nim barwę. Nim zdążył cokolwiek wykrztusić, oznajmiła…&lt;br /&gt;-    Zamykamy.&lt;br /&gt;Westchnął ciężko w połowie drogi do słowa, totalnie rozbity, pozbawiony równowagi.&lt;br /&gt;-    Tak… późno jest, rzeczywiście czas zamykać. – Zrezygnowany udał się w stronę garderoby i narzuciwszy płaszcz, szybko wrócił. – Powiedz mi chociaż, jak…&lt;br /&gt;-    Przepraszam bardzo, ale śpieszy mi się. – Dziewczyna jakby podniosła lekko głos.&lt;br /&gt;Konrad zrezygnowany jeszcze bardziej wziął tylko pokrowiec z gitarą i szybkim krokiem udał się w stronę wyjścia mówiąc przez ramię na odchodne…&lt;br /&gt;-    Dobranoc.&lt;br /&gt;Odpowiedzi się nie doczekał.&lt;br /&gt;Ostatnie łyki bezbarwnego już piwa ciemnowłosa barmanka wylała do zlewu. Miała chwile potem wychodzić, jednak zauważyła na stoliku zapisaną miękkim ołówkiem serwetkę. Przeczytała dokładnie strofę niedokończonego wiersza Konrada i zarumieniła się. Słowa brzmiały tak:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;Wypatrujesz uczuć&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;Jak drogocennych kamieni na ulicy&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;A nawet choćby tam leżały gdzieniegdzie&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;Ocienione nocą serce sprawi&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;Że potraktujesz je jak przeszkadzające skałki&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;I będziesz je kopać&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;Tak kopniesz leżący przed tobą szmaragd&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;By się stracił w ciemności na zawsze&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Zaraz zaczęła żałować, że tak szybko odprawiła swego ciemnookiego klienta, który zupełnie skreślony zapomniał o serwetce z bufetu, na którym trafnie przewidujące przyszłość kładły się litery, słowa, dusza, piękno i smutek, udzielający się nagle barmance. W pamięci jego twarz, oczy tak po prostu bez żadnych wysiłków doszukujące się w niej wszystkich promyków słońca i nadziei, wiary w miłość, która potrafi zaskoczyć.&lt;br /&gt;Mimo iż dziewczyna wiedziała, że nie powinna, schowała serwetkę do kieszeni i chcąc spróbować odnaleźć artystę, poszła w mrok śpiącego miasta szukać straconego szmaragdu, choć doskonale wiedziała, że takie oczy, w których można się utopić dane jej było ujrzeć tylko ten jeden raz. Bo nie posłuchała serca, nim powiedziała „zamykamy”. I zamknięto drzwi.&lt;br /&gt;Podziwiając rozmywający się już obraz z portretem uśmiechniętej dziewczyny zza baru, Konrad wsiadł w nocny pociąg i pojechał dalej szukać poezji.&lt;br /&gt;Byliby ze sobą bardzo szczęśliwi. Już nigdy więcej się nie spotkali.&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7400302511740519083-3038147884181311547?l=arcpoe.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://arcpoe.blogspot.com/feeds/3038147884181311547/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=7400302511740519083&amp;postID=3038147884181311547' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7400302511740519083/posts/default/3038147884181311547'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7400302511740519083/posts/default/3038147884181311547'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://arcpoe.blogspot.com/2009/08/juz-nigdy-wiecej-artysta-i-barmanka.html' title='Już nigdy więcej (artysta i barmanka)'/><author><name>Ikar Niepoprawny</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06691814352157127456</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='22' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/-0VMpVf1g53E/Tq6AHomwa7I/AAAAAAAABLw/EAsHFQgx70A/s220/1_c.jpg'/></author><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7400302511740519083.post-1913175170446476585</id><published>2009-08-18T18:38:00.012+02:00</published><updated>2009-11-06T10:27:37.880+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='fotografia'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='wspomnienia'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='góry'/><title type='text'>Bieszczady w oku się kręcą</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;A wraz z nimi niesamowite wspomnienia z lipcowego wyjazdu. Wiadomo, że wszystko co dobre, szybko się kończy, ale na szczęście może trwać i chociaż najmniejszą chwilę cieszyć i radować. Tak pięknego miejsca jak Bieszczady nie widziałem nigdy dotąd i wiem, że jest to najpiękniejsze miejsce na Ziemi. Choć teren już nie tak dziki jak dawniej przed laty, mimo wszystko można znaleźć tam spokój i czas na refleksję. Zatrzymać się.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nie byłem w Bieszczadach sam. Towarzyszyło mi rodzeństwo. I chociaż większość czasu spędzałem z nimi, mam wrażenie, że ja w tych górach znalazłem coś więcej niż wypoczynek. Coś dla swej duszy. Teraz kiedy patrzę na fotografie i wracają wspomnienia, wiem, że Bieszczady mnie zmieniły. Te połoniny, lasy, wzgórza, serdeczne "dzień dobry" od każdego mijanego na szlaku turysty, pogoda i niepogoda, rozgwieżdżone, czy zasnute chmurami nocne niebo... jakkolwiek by nie było, jest pięknie. Tego nie mam tu w Bytomiu. Tutaj, kiedy pada deszcz, miasto przestaje żyć. Kiedy jest upalnie, tylko się męczysz i denerwujesz.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Bardzo chciałem podzielić się z Wami fotografiami z wakacji mojego życia. Praktycznie nigdy nie rozstawałem się z aparatem, zrobiłem coś około 2 tys. zdjęć, oczywiście nie wszystkie zachowałem. Często fotografowałem jeden motyw po kilka razy, by potem wybrać to, co wyszło najlepiej. Uwielbiałem oglądać Bieszczady okiem obiektywu. Pokusiłem się o serię fotek artystycznych, nie koniecznie w formie zdjęcia surowego (nie lubię, kiedy fotografia przypomina zdjęcie z podręcznika do geografii).&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/_J5-bTsCqjnE/Sorknjyoh5I/AAAAAAAAAp4/FgzNqPv2SLg/s1600-h/ruins_fhdr.jpg" onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}"&gt;&lt;img alt="" border="0" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5371356873866381202" src="http://3.bp.blogspot.com/_J5-bTsCqjnE/Sorknjyoh5I/AAAAAAAAAp4/FgzNqPv2SLg/s320/ruins_fhdr.jpg" style="cursor: pointer; float: left; height: 135px; margin: 0pt 10px 10px 0pt; width: 205px;" /&gt;&lt;/a&gt;Gdybym miał tu opisać wszystkie miejsca, które zwiedziłem, powstałaby swoista kronika całego wyjazdu i nikt zapewne nie dotrwałby do jej końca. Dlatego pokażę najciekawsze momenty, uchwycone chwile w tej krainie bukowej. Obok widzicie posępne ruiny klasztoru karmelitańskiego, które znajdują się w Zagórzu. Szkoda, że pozostało tylko tyle. Wyobrażam sobie, jaka to musiała być imponująca świątynia. W spokojnym miejscu, niejako bieszczadzkiej samotni.&lt;br /&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/_J5-bTsCqjnE/Sormj5oa_LI/AAAAAAAAAqA/EE1dBAlIlS4/s1600-h/lesko-rynek.png" onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}"&gt;&lt;img alt="" border="0" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5371359010032909490" src="http://2.bp.blogspot.com/_J5-bTsCqjnE/Sormj5oa_LI/AAAAAAAAAqA/EE1dBAlIlS4/s320/lesko-rynek.png" style="cursor: pointer; float: right; height: 140px; margin: 0pt 0pt 10px 10px; width: 210px;" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Lesko, to małe bieszczadzkie miasto, jakich w Bieszczadach niewiele. Mimo iż prócz starej, żydowskiej synagogi, która pozostała synagogą jedynie z nazwy (wewnątrz znajduje się galeria sztuki bieszczadzkiej) nie ma niczego szczególnego, co przyciągałoby turystów, jest to senne miasteczko, które ma swój urok.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/_J5-bTsCqjnE/Sorm0EmIuqI/AAAAAAAAAqI/rMogxEmuKk0/s1600-h/solina.jpg" onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}"&gt;&lt;img alt="" border="0" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5371359287854021282" src="http://1.bp.blogspot.com/_J5-bTsCqjnE/Sorm0EmIuqI/AAAAAAAAAqI/rMogxEmuKk0/s320/solina.jpg" style="cursor: pointer; float: left; height: 143px; margin: 0pt 10px 10px 0pt; width: 215px;" /&gt;&lt;/a&gt;Zalew soliński, to atrakcja turystyczna dla każdego, kto lubi "mokry" wypoczynek. Można tu popływać na rowerkach wodnych (świetna frajda), żaglówką, no i oczywiście wpław. Przyszło mi kilka przedpołudni spędzić nad tym pięknym jeziorkiem. Dla tych, którzy nie wiedzą, dodam, iż pod zalewem znajdowało się kiedyś kilka starych wiosek. W miejscowości Solina jest zapora wybudowana przed zalaniem okolicznych terenów. Jest ona udostępniona do zwiedzania, jednak obowiązuje zakaz robienia zdjęć (na którym jak zauważyłem każdy turysta się wypina, a sam przewodnik uwzględniał czas w oprowadzaniu na cyknięcie kilku fotek).&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/_J5-bTsCqjnE/Sorotzg4XEI/AAAAAAAAAqQ/a7SXTQbDgCw/s1600-h/wodospad-hylaty.jpg" onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}"&gt;&lt;img alt="" border="0" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5371361379212614722" src="http://4.bp.blogspot.com/_J5-bTsCqjnE/Sorotzg4XEI/AAAAAAAAAqQ/a7SXTQbDgCw/s320/wodospad-hylaty.jpg" style="cursor: pointer; float: right; height: 141px; margin: 0pt 0pt 10px 10px; width: 211px;" /&gt;&lt;/a&gt;Wodospad na potoku Hylatym. Największy wodospad w Bieszczadach. Udało mi się tu spełnić moje marzenie, a mianowicie tak sfotografować spływającą wodę, aby była "rozmyta", uchwycona została szybkość, z jaką woda spływała. Prócz tego wodospadu, miałem okazję zobaczyć także wodospad w Starym Siole, oraz w Sinych Wirach - miejscu pięknym i smutnym zarazem. Kto był tam stosunkowo nie dawno, ten wie o co mi chodzi.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/_J5-bTsCqjnE/Sorp6aLeMcI/AAAAAAAAAqY/SAc0xUDkPA0/s1600-h/lopienka.jpg" onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}"&gt;&lt;img alt="" border="0" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5371362695261860290" src="http://4.bp.blogspot.com/_J5-bTsCqjnE/Sorp6aLeMcI/AAAAAAAAAqY/SAc0xUDkPA0/s320/lopienka.jpg" style="cursor: pointer; float: left; height: 161px; margin: 0pt 10px 10px 0pt; width: 212px;" /&gt;&lt;/a&gt;Cerkiew w Łopience. Bardzo dawno temu była tu wieś. Piękne miejsce oddalone od szerokiej i głośnej drogi. Dziś ta mała świątynia znana jest uczestnikom festiwalu "Bieszczadzkie Anioły". W 2007 roku odprawiona została tu "Msza Wędrującego" w intencji tragicznie zmarłego poety Edwarda Stachury. Od tamtej pory co roku podczas festiwalu odbywa się tutaj eucharystia za uczestników imprezy. Bardzo piękna tradycja. Wewnątrz cerkiewka wygląda ubogo, ale dzięki temu bardzo pięknie. W środku stoi drewniana figurka Chrystusa Bieszczadzkiego czuwającego nad tą zieloną krainą.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/_J5-bTsCqjnE/SorrOfdPNOI/AAAAAAAAAqg/Ic-1NmUcBEg/s1600-h/szlak+na+carynska.jpg" onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}"&gt;&lt;img alt="" border="0" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5371364139787564258" src="http://1.bp.blogspot.com/_J5-bTsCqjnE/SorrOfdPNOI/AAAAAAAAAqg/Ic-1NmUcBEg/s320/szlak+na+carynska.jpg" style="cursor: pointer; float: right; height: 142px; margin: 0pt 0pt 10px 10px; width: 191px;" /&gt;&lt;/a&gt;Ten malowniczy i radujący oko widoczek to zaledwie mały fragment pięknego (moim zdaniem najpiękniejszego) szlaku na Połoninę Caryńską, oczywiście tego krótkiego z Przełęczy Wyżniańskiej. Tutaj można oddychać pełnią Bieszczadu. To zielone pasemko na szczycie wzgórza to owa Połonina. Ciągnie się z jednej strony do Połoniny Wetlińskiej, z drugiej strony do Tarnicy i być może dalej. Szlak czerwony, który prowadzi aż do Beskidu Śląskiego. Będąc tam wysoko, widzimy całą okazałość polskiej strony Bieszczadu. Tyle piękna, tyle Bożej wrażliwości, tyle wiatru i spokoju. Łzy w oczach. Szczęście. Naprawdę smutno było wracać...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;I na koniec efekt mojego eksperymentowania z fotografią. Panorama ze szczytu Połoniny Caryńskiej. Jest to panorama zrobiona z trzech cyklicznych zdjęć. Strasznie się cieszę, że udało mi się to zrobić.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/_J5-bTsCqjnE/Sors93WVobI/AAAAAAAAAqo/3q3_1HMOjuQ/s1600-h/polonina+carynska33_fhdr.jpg" onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}"&gt;&lt;img alt="" border="0" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5371366053166555570" src="http://1.bp.blogspot.com/_J5-bTsCqjnE/Sors93WVobI/AAAAAAAAAqo/3q3_1HMOjuQ/s320/polonina+carynska33_fhdr.jpg" style="cursor: pointer; display: block; height: 79px; margin: 0px auto 10px; text-align: center; width: 362px;" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;Choć nie było kiedy poznać całej okazałości bieszczadzkich gór, już dziś bardzo za nimi tęsknię i wiem, że chcę do nich wracać. Ten deszcz i wtórujący mu silny wiatr na Połoninie Wetlińskiej, towarzysząca im mgła. Ten tłok w "Chatce Puchatka", karteczka "Brak elektryczności! O lodówkę nie pytać!". Ta dzika trasa kolejką bieszczadzką z Majdanu do Balnicy, pajda chleba ze smalcem i trzy ogórki kiszone w barze "Siekierezada" w Cisnej, te pierogi łemkowskie. Ten chłód Soliny, te żagle na wietrze. W końcu te wieczorne ogniska, żubrówka z sokiem jabłkowym, kufle Tatry, Żubra i Łomży. Dla takich chwil warto żyć. I warto czekać na takie chwile, choćby oczekiwanie miało być długie, a same chwile zaledwie momentami.&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7400302511740519083-1913175170446476585?l=arcpoe.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://arcpoe.blogspot.com/feeds/1913175170446476585/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=7400302511740519083&amp;postID=1913175170446476585' title='Komentarze (4)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7400302511740519083/posts/default/1913175170446476585'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7400302511740519083/posts/default/1913175170446476585'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://arcpoe.blogspot.com/2009/08/bieszczady-w-oku-sie-kreca.html' title='Bieszczady w oku się kręcą'/><author><name>Ikar Niepoprawny</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06691814352157127456</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='22' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/-0VMpVf1g53E/Tq6AHomwa7I/AAAAAAAABLw/EAsHFQgx70A/s220/1_c.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/_J5-bTsCqjnE/Sorknjyoh5I/AAAAAAAAAp4/FgzNqPv2SLg/s72-c/ruins_fhdr.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>4</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7400302511740519083.post-3933788368439566739</id><published>2009-08-17T19:59:00.007+02:00</published><updated>2009-11-06T10:27:48.299+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='refleksyjnie'/><title type='text'>Wakacje</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Mijają nieubłaganie. Gdzieś za mną kilka miesięcy pomaturalnej beztroski. Tyle czasu wolnego na kształtowanie swojego "ja", refleksję, twórcze spełnianie się, w końcu rozrywkę prostą, jak film z kilkoma butelkami piwa i paczką chipsów (nie zasłużona kara dla wątroby), albo "nolifowanie" w wirtualnym świecie World Of Warcraft. Są też chwile, kiedy zgodnie z piosenką Gruz Brothers wtorek przechodzi w sobotę nie wiadomo kiedy, a w kieszeni znajduje się ze zdziwieniem pustą paczkę po prezerwatywach*.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Są snujące się wieczory różowawym niebem, czerwone poranki, wschody słońca charakteryzujące się śpiewem wesołej kompanii wracajacej z całonocnej popijawy. A nie słychać wtedy ptaków. Zdarza się czasem romantyczne tchnienie, kiedy nagle przy sprzątaniu pokoju wypada zakurzone zdjęcie, na której jakieś dziwne medium obejmuje czule tę wciąż Niepoznaną. W ostateczności i pokój i dusza zostają nie posptrzątane. Tak miłość odwleka swoje przyjście. Jednak, czy odwleka do wieczności, czy... chce uderzyć gromowładną nawałnicą? Tego nie wie nikt. Jeszcze wczoraj mówiłem sobie "cierpliwości, nadejdzie ten czas". Dziś przy szklaneczce godzę się z ostateczną porażką. Wszak żołnierz nie składa karabinu przed wrogiem, jeno przed samym sobą. Godzić się z kleską, to przekreślenie wszelkich szans, na ewentualną rispotę. Na szczęście, bądź nieszczescie mam tendencję do szybkich zmian obranego kursu.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;No i Bóg. Jego twarz chyba stała się najbardziej obca ostatnimi czasy. Być może za dużo pytań? Czy też zwyczajne zdrowe wątpliwości? Chyba jednak nie takie zdrowe, skoro ostatniej nocy ból głowy przekrzykiwał senność, zalewając mnie całego zimnym potem. I choć trwa we mnie przekonanie i pewność, że On pierwszy otwiera mi drzwi do pojednania, gotów wybaczyć i znów pozwolić Siebie przyjąć, tym trudniej jest mi podnieść łeb i spojrzeć Mu w oczy. O wiele trudniej jest wrócić do Boga mając gwarancję, że przebaczy, aniżeli dowiedzieć się o tym po raz pierwszy. Dla mnie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;No i świeżość. Nowa szata graficzna jest po to, by znów coś zmienić. Zamknąć jakiś rozdział i otworzyć kolejny. Patrzę na datę poprzedniego wpisu i wnioskuję, że zamykam rozdział milczenia. Być może moje własne bańki mydlane będą teraz jeszcze bardziej mi i Wam niezbędne do życia. Z wielu źródeł dostrzegam, że mój blog nie rzadko wyświetla się po frazie "Jan Rybowicz". Teraz odszukanie niewielkich strzępów jego twórczości stanie się łatwiejsze, dzięki wyszukiwarce, a także kanałom RSS.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dziękuję po raz wtóry za wiele ciepłych słów, jakie piszecie do mnie w mailach, na gadu-gadu, a także w komentarzach. Cieszę się, że mogę Wam jakoś pomóc. To trzyma moje literowo-refleksyjne oblicze wciąż przy życiu.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-size: 78%;"&gt;* - po prostu poczucie humoru imprezowiczów bywa czasem przerażające...&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7400302511740519083-3933788368439566739?l=arcpoe.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://arcpoe.blogspot.com/feeds/3933788368439566739/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=7400302511740519083&amp;postID=3933788368439566739' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7400302511740519083/posts/default/3933788368439566739'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7400302511740519083/posts/default/3933788368439566739'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://arcpoe.blogspot.com/2009/08/wakacje.html' title='Wakacje'/><author><name>Ikar Niepoprawny</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06691814352157127456</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='22' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/-0VMpVf1g53E/Tq6AHomwa7I/AAAAAAAABLw/EAsHFQgx70A/s220/1_c.jpg'/></author><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7400302511740519083.post-1898717850406103338</id><published>2009-06-06T21:53:00.002+02:00</published><updated>2009-06-06T22:01:20.372+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='wolne'/><title type='text'>Sobota</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Wieczór, półmetek weekendu. Jednak obecnie weekend nie ma dla mnie już takiego znaczenia, jakie miał podczas roku szkolnego, kiedy był momentem bezstresowym całego tygodnia. Jednak dzisiejszy wieczór bardzo mi się udzielił. Dawno nie widziałem żadnego dobrego filmu. Ostatnio tylko spanie i World Of Warcraft, a przecież można inaczej spędzać najdłuższe wakacje w życiu. Dlatego piszę tego posta w przerwie pomiędzy seansem pierwszej i drugiej części trylogii przygód Jacka Sparrowa, czyli "Piraci z Karaibów". Wstyd się przyznać. Nigdy dotąd jej nie widziałem w całości. Tymczasem świetna rozrywka, w końcu na mojej twarzy pojawił się uśmiech. Nie wiem kiedy ostatnio miałem taki ubaw i jaką produkcję filmową z tak wielkim skupieniem oglądałem. Bądź, co bądź - kino, to rozrywka na poziomie. No i... w zasadzie tyle chciałem dziś napisać. Żadnych przemyśleń, żadnej filozofii, wymądrzania się... jestem już tym zmęczony. Ot tak, prosty wpis.&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7400302511740519083-1898717850406103338?l=arcpoe.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://arcpoe.blogspot.com/feeds/1898717850406103338/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=7400302511740519083&amp;postID=1898717850406103338' title='Komentarze (3)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7400302511740519083/posts/default/1898717850406103338'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7400302511740519083/posts/default/1898717850406103338'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://arcpoe.blogspot.com/2009/06/sobota.html' title='Sobota'/><author><name>Ikar Niepoprawny</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06691814352157127456</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='22' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/-0VMpVf1g53E/Tq6AHomwa7I/AAAAAAAABLw/EAsHFQgx70A/s220/1_c.jpg'/></author><thr:total>3</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7400302511740519083.post-7895753437094230206</id><published>2009-06-04T23:16:00.002+02:00</published><updated>2009-06-04T23:41:07.956+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='proza życia'/><title type='text'>Spłytczone przemijanie</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Zalewam nocną kawę, by nie tłumaczyć się bezsennością. Wyraźnie się topię w swej fali zwątpienia. Uderzam z byka w kolejne świetlne okazje, by zaistnieć sam za wszelka cenę na swym piedestale. Na jego szczycie, osobiście. Drżę o każdej godzinie myśli czarnego humoru. Dla losu jest nim moje życie. I najgorsze jest to, że wszystko jest takie, jakie się wydaje. Nic po uproszczonych dogmatach, którymi afiszują się amerykańscy mądrale. Teologowie. Popiół pozostaje po ich złotych środkach jeszcze przed pożarem. A co dopiero w jego trakcie. Czysty, wyprany mózg, monotonia i rutyna wszechobecna zamyka mnie na szukanie czegoś nowego. A nocami ze snu wyrywa mnie uścisk strzygi. To znak, że pora ruszyć przed siebie. Ale, czy osiągnąłem już to ostateczne dno, od którego mam się odbić? Czy to po prostu drugie, trzecie, czwarte, bądź piąte z kolei i nie ostatnie?  &lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7400302511740519083-7895753437094230206?l=arcpoe.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://arcpoe.blogspot.com/feeds/7895753437094230206/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=7400302511740519083&amp;postID=7895753437094230206' title='Komentarze (5)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7400302511740519083/posts/default/7895753437094230206'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7400302511740519083/posts/default/7895753437094230206'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://arcpoe.blogspot.com/2009/06/spytczone-przemijanie.html' title='Spłytczone przemijanie'/><author><name>Ikar Niepoprawny</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06691814352157127456</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='22' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/-0VMpVf1g53E/Tq6AHomwa7I/AAAAAAAABLw/EAsHFQgx70A/s220/1_c.jpg'/></author><thr:total>5</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7400302511740519083.post-3718564135434731837</id><published>2009-05-31T15:44:00.002+02:00</published><updated>2009-05-31T16:02:47.834+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='J. Rybowicz'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='refleksyjnie'/><title type='text'>Żeby było życie...</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;...trzeba drugiego człowieka. Te mądre słowa zostawił nam Jan Rybowicz. Kolejna rocznica jego śmierci cicho minęła 26 maja. A może nie tak cicho? Coraz więcej ludzi ratuje strzępy jego twórczości, uzależnia się od tabletek ze słów. Wczoraj w Śmignie odbył się kolejny koncert Starego Dobrego Małżeństwa czczący pamięć poety i pisarza i jego bądź, co bądź kontrowersyjnych dokonań. Mimo iż niektóre utwory prozatorskie przepełnione są pretensjonalnością, eksponują nieudacznictwo Rybowicza, są to po prostu perełki polskiej literatury. I nie mówię tego, jako fan Starego Dobrego Małżeństwa, nadęty koneser sztuk trudnych, maniak, czy wyrafinowany krytyk, ale jako osoba tak samo słaba i momentami nieporadna jak on. Przypadłość człowieka, to oceniać. Zawieszać psy bez zastanowienia, palić na starcie. Dowodzą temu proste codzienne sytuacje, które mają miejsce. Ktoś zdaje się być potworem i od razu takiemu się szykanuje drogę, upokarza i ośmiesza. Dlaczego? No właśnie bez powodu. Ty taki/a jesteś, ja taki jestem. I raczej trudno będzie to zmienić. A jednak z drugiej strony tak bardzo nam potrzebny jest drugi człowiek. Zarówno jego miłość, jak i nienawiść. Jego altruizm i egoizm. Jego cnota i jego nieprzyzwoitość. I tu niespodzianka: To i to powinno nas czynić lepszymi i myślę, że większość z nas czyni. Tylko nie zrozumcie źle! Miłość każe się odwzajemniać, widok nienawiści ma nstawiać serce na współczucie osobie nienawidzonej i krzywdzonej. W tę stronę.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nie każdy jednak szuka w doświadczeniach czegoś dla siebie, a jedynie strzela focha i przechodzi do ostentacyjnej zemsty. Są jeszcze ci, którzy poddają się wszystkiemu. I jeszcze tacy, którzy walczą, ale przegrywają. I tacy, którzy będąc już weteranami, wreszcie się poddają. Jan Rybowicz należał do jednej z tych kategorii. Nie powinniśmy poety wychwalać po jego śmierci w myśl dziwnej zasady "o zmarłym źle się nie mówi", piętnować tych, któzy utrudnili mu życie (może nawet przyczynili się do jego tragicznej śmierci). Powinniśmy MY (ludzie, chcący wizerunek Rybowicza w polskiej literaturze ocalić) czerpać wnioski i stosować je w życiu.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;"Żeby było życie trzeba drugiego człowieka". Także życie tego bloga. Istnieje tylko dlatego, bo co jakiś czas otrzymuję mailem lub na gadu-gadu ciepłe słowa na jego temat, które są bardzo budujące.&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7400302511740519083-3718564135434731837?l=arcpoe.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://arcpoe.blogspot.com/feeds/3718564135434731837/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=7400302511740519083&amp;postID=3718564135434731837' title='Komentarze (3)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7400302511740519083/posts/default/3718564135434731837'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7400302511740519083/posts/default/3718564135434731837'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://arcpoe.blogspot.com/2009/05/zeby-byo-zycie.html' title='Żeby było życie...'/><author><name>Ikar Niepoprawny</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06691814352157127456</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='22' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/-0VMpVf1g53E/Tq6AHomwa7I/AAAAAAAABLw/EAsHFQgx70A/s220/1_c.jpg'/></author><thr:total>3</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7400302511740519083.post-5931604948192790174</id><published>2009-05-03T15:10:00.003+02:00</published><updated>2009-05-03T15:32:15.148+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='wspomnienia'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='poezja'/><title type='text'>Wiatrem niesiony odpłynął w przeszłość...</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_J5-bTsCqjnE/Sf2c1NkRiaI/AAAAAAAAAes/MZuJDppWVi4/s1600-h/447px-BOGDANP_WOJCIECH_BELON_6.jpg"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 10px 0;cursor:pointer; cursor:hand;width: 149px; height: 200px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_J5-bTsCqjnE/Sf2c1NkRiaI/AAAAAAAAAes/MZuJDppWVi4/s200/447px-BOGDANP_WOJCIECH_BELON_6.jpg" border="0" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5331589971865340322" /&gt;&lt;/a&gt;Zainspirowany notką Pauliny, postanowiłem napisać coś od siebie. Napisać o Wojciechu Belonie. Dziś bowiem mija kolejna rocznica jego śmierci. No i co tu pisać. Przecież nie znałem go osobiście. Co więcej, urodziłem się dopiero trzy lata po jego śmierci. Ale mam teksty, mam śpiewnik, mam piosenki, wszystkiee jakie nagrał. Nawet te "najgorsze" jakościowo, te chwilowe, oficjalnie nie sprzedane. Mam też zdjęcia, wspomnienia, opowieści innych. I chwała Bogu - po dziś dzień istniejącą Bukowinę i inne zespoły, artystów, które istnieją dzięki niemu. Wszystko, co o Wojtku mógłbym tu przytaczać jest w jego piosenkach, bo w nich jest on sam i jego światopogląd.&lt;p align="justify"&gt;&lt;br /&gt;Te piosenki znam od dziecka. Brat i siostra mieli taki stary magnetofon Unitra srebrny, potocznie zwany "nagrywaczem" (jak oglądaliście "Pręgi" to wiecie jak takie coś wygląda). W pokoju mojej siostry stała za szafą ruska gitara, a na półce leżał segregator z tekstami piosenek. I to były w większości piosenki Wolnej Grupy Bukowina. Byłem narażony na słuchanie takiej muzyki i chociaż niewiele z tego rozumiałem (miałem 4, albo 5 lat) podobał mi się dźwięk gitary. No i tak to się zaczęło. &lt;/p&gt;&lt;p align="justify"&gt;&lt;br /&gt;I nic się nawet nie kończy. Rok temu wraz z przyjaciółmi zagralismy koncert z łożony z jego piosenek, nagraliśmy go w charakterze pamiątki i dziś... dobrze mi będzie do niego wrócić. A i raz jeszcze posłuchać tych starych nagrań z taśm o mroku i smutku "Baru na stawach", barwach "Pejzaży harasymowiczowskich", czy historiach "Majstra Biedy", "Maestro Bezdomnego", "Cześka Piekarza", również o miłości "Kołysanka dla Joanny", "Między nami", także o przemijaniu, czy też może poczuciu zbliżającego się finału "Jakże blisko", "Przemijanie (śpiew dinków)", "Sprzysiężenie górskiego kamienia".&lt;/p&gt;&lt;p align="justify"&gt;&lt;br /&gt;Na koniec tylko wiersz ten, który najbardziej zapada mi w pamięć, najbardziej do mnie przemawia i jest drogowskazem życiowym: "Sad".&lt;/p&gt;&lt;p&gt;&lt;br /&gt;       W moim mieście wyrąbali sady&lt;br /&gt; Ciągnące się szeroko hen aż po Zdrój&lt;br /&gt; W moim mieście wyrąbali sady&lt;br /&gt; Pachnące wiosenną zamiecią&lt;br /&gt; Lata owocem dojrzałym&lt;br /&gt;  Sad&lt;br /&gt;&lt;br /&gt; W moim mieście wyrąbali sady&lt;br /&gt; I nieważne kto wyrąbał&lt;br /&gt; Ważny jest fakt&lt;br /&gt;  Sad&lt;br /&gt;&lt;br /&gt; W moim mieście wyrąbali sady&lt;br /&gt; Z dawien zwane od ich właścicieli mian&lt;br /&gt; W moim mieście wyrąbali sady&lt;br /&gt; Jesiennym się dymem snujące&lt;br /&gt; I śniegiem jak ule w pasiece&lt;br /&gt;  Sad&lt;br /&gt; W moim mieście wyrąbali sady&lt;br /&gt; I nieważne kto wyrąbał&lt;br /&gt; Ważny jest fakt&lt;br /&gt;  Sad&lt;br /&gt;&lt;br /&gt; Nie pozostały nawet kikuty drzew&lt;br /&gt; Ni cień ani trawy&lt;br /&gt; Tylko pole które resztkę promieni żarło&lt;br /&gt; By wzrósł siew&lt;br /&gt; Tylko twarze domów twarze&lt;br /&gt; Wpatrzone oknami w miejsce gdzie trwał&lt;br /&gt; Obcy zupełnie im obcy świat&lt;br /&gt;  Sad&lt;br /&gt;&lt;br /&gt; Kolejka od czwartej nad ranem&lt;br /&gt; Ten spod piątki jak zwykle pijany&lt;br /&gt; Że też żona na niego nie bluźni&lt;br /&gt; Ty na obiad jak zwykle się spóźnisz&lt;br /&gt; Dziecko spać chce balanga na górze&lt;br /&gt; Ileż można wytrzymać tak dłużej&lt;br /&gt; Ileż można wytrzymać tak dłużej&lt;br /&gt; Ileż można wytrzymać tak dłużej&lt;br /&gt;&lt;br /&gt; &lt;br /&gt; &lt;br /&gt; W naszym mieście wyrąbali sady&lt;br /&gt; Więc stwórzmy sad własny po horyzont aż&lt;br /&gt; W naszym mieście wyrąbali sady&lt;br /&gt; Więc spłodźmy go w znoju miłości&lt;br /&gt; Niech  drzewa jak dzieci wnuki przyniosą nam&lt;br /&gt; Te niech  płyną niech lecą&lt;br /&gt; Z nadzieją że gdzieś na nie czeka świat&lt;br /&gt; My zaś w oknach smutnych swych bloków&lt;br /&gt; Chusteczki podnieśmy by machać im w ślad&lt;br /&gt;&lt;br /&gt; W naszym mieście wyrąbali sady&lt;br /&gt; I nie ważne kto wyrąbał&lt;br /&gt; Bo ważny jest fakt&lt;br /&gt; Że w nas trwa&lt;br /&gt; Że w nas trwa&lt;br /&gt; Że w nas trwa&lt;br /&gt;             SAD&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/p&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7400302511740519083-5931604948192790174?l=arcpoe.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://arcpoe.blogspot.com/feeds/5931604948192790174/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=7400302511740519083&amp;postID=5931604948192790174' title='Komentarze (6)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7400302511740519083/posts/default/5931604948192790174'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7400302511740519083/posts/default/5931604948192790174'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://arcpoe.blogspot.com/2009/05/wiatrem-niesiony-odpyna-w-przeszosc.html' title='Wiatrem niesiony odpłynął w przeszłość...'/><author><name>Ikar Niepoprawny</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06691814352157127456</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='22' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/-0VMpVf1g53E/Tq6AHomwa7I/AAAAAAAABLw/EAsHFQgx70A/s220/1_c.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/_J5-bTsCqjnE/Sf2c1NkRiaI/AAAAAAAAAes/MZuJDppWVi4/s72-c/447px-BOGDANP_WOJCIECH_BELON_6.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>6</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7400302511740519083.post-226220013240827816</id><published>2009-04-30T10:40:00.011+02:00</published><updated>2009-04-30T11:07:03.544+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='kreatywnie'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='fotografia'/><title type='text'>Okiem obiektywu</title><content type='html'>&lt;div align="justify"&gt;Wczoraj wybrałem się na wycieczkę w pewne magiczne miejsce w Bytomiu. Razem z moim najstarszym bratem odwiedziliśmy Dolinę Dolomitów, która jest częścią rezerwatu przyrody Segiet. To, co było w tym wszystkim niesamowite, to to, że jeszcze nigdy w Dolomitach nie byliśmy, mimo iż to miejsce jest "pod nosem". Kilka przystanków tramwajem, piętnastominutowy spacerek i już jest się w miejscu, gdzie powietrze jest tak zdrowe, że możnaby stawiać tam uzdrowisko. NAPRAWDĘ! Pozwolę sobie zatem na małą fotorelację.&lt;/div&gt;&lt;p&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_J5-bTsCqjnE/SfllnpXOiHI/AAAAAAAAAdE/3N8kPtyul4U/s1600-h/dolina2.JPG"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 200px; height: 134px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_J5-bTsCqjnE/SfllnpXOiHI/AAAAAAAAAdE/3N8kPtyul4U/s200/dolina2.JPG" border="0" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5330403365762271346" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/p&gt;&lt;div align="center"&gt;Budynek w tle, to ekskluzywna restauracja oraz pensjonat "Cztery pory roku". Bardzo przyjemne miejsce pod każdym względem.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="center"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 200px; height: 134px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_J5-bTsCqjnE/SflmX8IgZnI/AAAAAAAAAdM/XxKa4DMJTcY/s200/dolina1.JPG" border="0" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5330404195434522226" /&gt;A to bardzo przyjemny ogródek przed budynkiem restauracji. Musiałem to zdjęcie zrobić w stylu retro... szkoda tylko, że ogródek jeszcze nie czynny i nie ma ludzi.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="center"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 200px; height: 134px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_J5-bTsCqjnE/SflnKApCgII/AAAAAAAAAdU/-PKDNX5zGHU/s200/sarenki.JPG" border="0" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5330405055638175874" /&gt;Na terenie sportowej doliny można było spotkać trochę sympatycznych zwierzątek, np. sarenki, kozy, konia... i mniej sympatyczne - kury :P. Sarenki dały się podejść najbliżej i mimo iż były za bardzo gęstą siatką, udało mi się je jakoś dobtze uchwycić.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="center"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 200px; height: 134px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_J5-bTsCqjnE/Sfln7AkWKSI/AAAAAAAAAdc/9kTGPs2J4hQ/s200/dolomity1.JPG" border="0" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5330405897432082722" /&gt;Taki widok w dolinie, to normalne. Niemal z każdej strony łypały na nas tajemniczo uformowane skały, uformowane tak przez czas. Tu kiedyś była kopalnia dolomitów.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="center"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 134px; height: 200px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_J5-bTsCqjnE/SfloVPOdG1I/AAAAAAAAAdk/lXycf_BcJ64/s200/dolomity4.JPG" border="0" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5330406348043393874" /&gt;Udało się przedrzeć przez gęste chaszcze i podejść pod dostojną, dolomitową skałę.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="center"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 200px; height: 134px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_J5-bTsCqjnE/SflosFcJSII/AAAAAAAAAds/HkhpCsJ2Zg8/s200/dolomity5.JPG" border="0" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5330406740553451650" /&gt;A na jedną nawet wejść i zrobić zdjęcie z góry.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="center"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 200px; height: 134px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_J5-bTsCqjnE/Sflo5HTUU0I/AAAAAAAAAd0/_GnpFl2mfGg/s200/dolomity10.JPG" border="0" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5330406964391596866" /&gt;To bajorko dopadła cywilizacja. Na zdjęciu wygląda ciekawie, jednak kilka metrów po lewej pływają sobie dwie duże opony.&lt;/div&gt;&lt;div align="center"&gt;&lt;br /&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 200px; height: 134px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_J5-bTsCqjnE/SflpN3WmO0I/AAAAAAAAAd8/WSBbugQD_a0/s200/dolomity11.JPG" border="0" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5330407320887638850" /&gt;Złamaliśmy zakaz i weszliśmy na teren zamknięty (ze względu na obsuwające się siakły), jednak ten wylot szybu prowadzący wgłąb starych sztolni trzeba było sfotografować. Tak sobie wystawał u podnóża wysokiego, stromego, kamienistego wzniesienia.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="center"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 200px; height: 134px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_J5-bTsCqjnE/Sflpsv23UoI/AAAAAAAAAeE/umbWGPjNxxA/s200/dolomity13.JPG" border="0" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5330407851451437698" /&gt;I na sam koniec, kiedy wracaliśmy już do samochodu, pożegnał nas zachód słońca.&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7400302511740519083-226220013240827816?l=arcpoe.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://arcpoe.blogspot.com/feeds/226220013240827816/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=7400302511740519083&amp;postID=226220013240827816' title='Komentarze (3)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7400302511740519083/posts/default/226220013240827816'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7400302511740519083/posts/default/226220013240827816'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://arcpoe.blogspot.com/2009/04/okiem-obiektywu.html' title='Okiem obiektywu'/><author><name>Ikar Niepoprawny</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06691814352157127456</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='22' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/-0VMpVf1g53E/Tq6AHomwa7I/AAAAAAAABLw/EAsHFQgx70A/s220/1_c.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/_J5-bTsCqjnE/SfllnpXOiHI/AAAAAAAAAdE/3N8kPtyul4U/s72-c/dolina2.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>3</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7400302511740519083.post-6796275684535198150</id><published>2009-04-25T23:39:00.003+02:00</published><updated>2009-04-25T23:49:28.998+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='wspomnienia'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='refleksyjnie'/><title type='text'>Jakiś koniec</title><content type='html'>&lt;div align="justify"&gt;Jest jakiś koniec. Koniec czegokolwiek. Koniec, który oznacza, że kogoś już więcej nie zobaczysz w Twoim życiu. Pojawił się, odchodzi... to ludzka przypadłość przychodzić i odchodzić i... nie wrócić nigdy. Wczoraj żegnałem się z osobami, które towarzyszyły mi przez cały czas szkoły średniej. I pewnej części już nigdy nie zobaczę. A to wcale nie były obojętne osoby. Tylko osoby ciekawe. Jak tak sobie pomyślę ile rozdziałów w całym życiu otwieram i zamykam... Żyje się dalej, tylko czasem szkoda człowieka, który był kiedyś ważny, a który odszedł z mojego życia i mam świadomośc, że już nigdy więcej go nie spotkam. Dziwne uczucie w sercu. &lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7400302511740519083-6796275684535198150?l=arcpoe.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://arcpoe.blogspot.com/feeds/6796275684535198150/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=7400302511740519083&amp;postID=6796275684535198150' title='Komentarze (3)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7400302511740519083/posts/default/6796275684535198150'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7400302511740519083/posts/default/6796275684535198150'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://arcpoe.blogspot.com/2009/04/jakis-koniec.html' title='Jakiś koniec'/><author><name>Ikar Niepoprawny</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06691814352157127456</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='22' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/-0VMpVf1g53E/Tq6AHomwa7I/AAAAAAAABLw/EAsHFQgx70A/s220/1_c.jpg'/></author><thr:total>3</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7400302511740519083.post-3762222506638496260</id><published>2009-04-23T20:53:00.000+02:00</published><updated>2009-04-24T22:58:35.315+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='poezja'/><title type='text'>Altruista i powoli wyniszczająca go samotność</title><content type='html'>&lt;p&gt;Robisz dla innych wiele rzeczy&lt;/p&gt;&lt;p&gt;Sam zadowalasz się jedynie odbiciem gwiazd&lt;/p&gt;&lt;p&gt;W tafli uśpionego jeziora&lt;/p&gt;&lt;p&gt;Potem toniesz w nim, opadasz&lt;/p&gt;&lt;p&gt;Pragniesz osiągnąć dna&lt;/p&gt;&lt;p&gt;Z nadzieją, że znajdą się siły&lt;/p&gt;&lt;p&gt;Którymi odbijesz się ku górze&lt;/p&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7400302511740519083-3762222506638496260?l=arcpoe.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://arcpoe.blogspot.com/feeds/3762222506638496260/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=7400302511740519083&amp;postID=3762222506638496260' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7400302511740519083/posts/default/3762222506638496260'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7400302511740519083/posts/default/3762222506638496260'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://arcpoe.blogspot.com/2009/04/altruista-i-powoli-wyniszczajaca-go.html' title='Altruista i powoli wyniszczająca go samotność'/><author><name>Ikar Niepoprawny</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06691814352157127456</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='22' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/-0VMpVf1g53E/Tq6AHomwa7I/AAAAAAAABLw/EAsHFQgx70A/s220/1_c.jpg'/></author><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7400302511740519083.post-5711572515459618321</id><published>2009-04-16T17:38:00.001+02:00</published><updated>2009-04-16T17:39:58.133+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='refleksyjnie'/><title type='text'>Kilka fleszów</title><content type='html'>&lt;p&gt;Oj tak... płytki sentymentalizm to bardzo polska cecha.&lt;/p&gt;&lt;p&gt;&lt;br /&gt;Dlaczego nie chcieć się zakochać?&lt;/p&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7400302511740519083-5711572515459618321?l=arcpoe.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://arcpoe.blogspot.com/feeds/5711572515459618321/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=7400302511740519083&amp;postID=5711572515459618321' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7400302511740519083/posts/default/5711572515459618321'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7400302511740519083/posts/default/5711572515459618321'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://arcpoe.blogspot.com/2009/04/kilka-fleszow.html' title='Kilka fleszów'/><author><name>Ikar Niepoprawny</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06691814352157127456</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='22' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/-0VMpVf1g53E/Tq6AHomwa7I/AAAAAAAABLw/EAsHFQgx70A/s220/1_c.jpg'/></author><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7400302511740519083.post-1254997495057279322</id><published>2009-04-08T21:00:00.003+02:00</published><updated>2009-04-08T21:40:07.221+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='życie'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='świat'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='refleksyjnie'/><title type='text'>Jaki powinien być mężczyzna</title><content type='html'>&lt;p align="justify"&gt;Dziś rano rozwalił mnie na łopatki opis gadu-gadu jednej z osób, którą mam na liście kontaktów. Cytuję:&lt;/p&gt;&lt;p align="justify"&gt;&lt;br /&gt;&lt;em&gt;Ankieta dla kobiet: Czy facet powinien być zarośnięty, czy ogolony, czy wydepilowany?? prosze głosujcie&lt;/em&gt;&lt;/p&gt;&lt;p align="justify"&gt;&lt;br /&gt;Nigdy wcześniej w życiu nie czułem się tak zażenowany. Pytanie pozornie zwyczajne. Dużo mówi się w telewizji chociażby o tym, jaki mężczyzna (ehh... no dobra "facet") powinien być, aby się kobiecie podobał. Oczywiście mógłbym tutaj walnąć długi referat przedstawiający moje zdanie i argumenty, ale... nie chce mi się, poza tym argumenty mogą wyniknąć same. Nie będę też zgłębiał tajemnicy, dlaczego kolega stworzył tak niecodzienną ankietę. Z pewnością wynika to z jego kompleksów. I myślę, że każdy mężczyzna, który zaczyna mieć niniejszy problem, ma kompleksy. Fakt faktem, kompleksy ma każdy. Jednak to zakrawa na brak poczucia własnej wartości. Czemu? Jak wół przemawiają tu wątpliwości co do tego.&lt;/p&gt;&lt;p align="justify"&gt;&lt;br /&gt;Gdyby tak pójść za ciosem, to możnaby zadawać kolejne pytania, od "czy mężczyzna powinien być przy kości, czy szczupły" do "czy powinien się obrzezać, by sprawiać w łóżku więcej przyjemności", przy czym to ostatnie pytanie obraża pewną kulturę (dodam, iż w USA bardzo modne jest obrzezanie nawet wśród katolików, ponieważ rzekomo tamtejsze kobiety wolą obrzezanych mężczyzn w łóżku). A teraz w sedno: &lt;strong&gt;gdzie tu jest wolność&lt;/strong&gt; i &lt;strong&gt;bycie sobą&lt;/strong&gt;? &lt;strong&gt;GDZIE TU JEST MĘSKOŚĆ?! &lt;/strong&gt;Widać modne stało się dopasowywanie do chorych stereotypów. Tak się ogólnie przyjęło i tak musi być. Niestety... stereotyp - rzecz, za którą świat uparcie podąża. Będziesz piękna, kiedy użyjesz tych kosmetyków. Będziesz miał wzięcie, kiedy popsikasz się naszym dezodorantem. Dziś często robimy tak, a nie inaczej bo WSZYSCY tak robią. Dziś mamy to, a nie co innego, bo WSZYSCY mówią, że właśnie to jest najlepsze. Może do pierdoła i mało istotna rzecz, ale za tym wszystkim kryje się zamach na naszą wolność. Na moją wolność! Bo to ja mam mieć kompleksy, że nie stać mnie na ten wspaniały dezodorant. To ja nie jestem tak atrakcyjny, bo nie ubieram się u gejów projektantów mody i nie rozsądny, bo nie dbam o zdrowie, które jest podstawną (nie zaczynam od skóry).&lt;/p&gt;&lt;p align="justify"&gt;&lt;br /&gt;Tak buńczucznie o tym wszystkim piszę, ponieważ jak wiele osób wie, sam jestem zaprzeczeniem i przeciwieństwem wielu stereotypów. I nie mówię tu o cechach typowo męskich, wynikających z natury, ale o rzeczach, które wymyślił sam człowiek prawdopodobnie po to, aby na tym dobrze zarobić. No i co? Jestem przez to gorszy? Mam popaść w kompleksy, bo nie robię tego, co większość? Mam się zdesperować, bo będąc zarośnięty nie spodobam się ŻADNEJ kobiecie? Bynajmniej tak nie myślę i tak nie czuję. Człowieku. Od kiedy to kto inny ma decydować, jaki powinieneś być? Przede wszystkim masz podobać się sobie i siebie samego akceptować, by móc spotkać drugiego czlowieka i akceptować jego. "Miłuj bliźniego swego jak siebie samego", a nie na odwrót. I to nie tylko odnosi się do miłości, ale do większości życia. Podejmujesz decyzje. Masz być przede wszystkim sobą. Nie spodoba się kobiecie to, że masz długie włosy? Widocznie nie docenia cię, nie zasługuje na ciebie. Tylko broń Boże nie ścinaj tych włosów dla niej, skoro masz się potem źle czuć, jako osoba. Poczekaj. Pokaż, że żyjesz z sobą w harmonii. W końcu spotkasz kogoś, kto pokocha cię takim, jakim jesteś, a nie za to, że masz pięknie obcięte włosy, wydepilowaną klatę, pachy, nogi i... dodajcie sobie sami co jeszcze.&lt;/p&gt;&lt;p align="justify"&gt;&lt;br /&gt;A miało być krótko...&lt;/p&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7400302511740519083-1254997495057279322?l=arcpoe.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://arcpoe.blogspot.com/feeds/1254997495057279322/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=7400302511740519083&amp;postID=1254997495057279322' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7400302511740519083/posts/default/1254997495057279322'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7400302511740519083/posts/default/1254997495057279322'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://arcpoe.blogspot.com/2009/04/jaki-powinien-byc-mezczyzna.html' title='Jaki powinien być mężczyzna'/><author><name>Ikar Niepoprawny</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06691814352157127456</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='22' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/-0VMpVf1g53E/Tq6AHomwa7I/AAAAAAAABLw/EAsHFQgx70A/s220/1_c.jpg'/></author><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7400302511740519083.post-702120313097758257</id><published>2009-04-05T22:33:00.000+02:00</published><updated>2009-04-05T22:34:04.426+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='życie'/><title type='text'>Co kobiety wiedzą o mężczyznach</title><content type='html'>?&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7400302511740519083-702120313097758257?l=arcpoe.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://arcpoe.blogspot.com/feeds/702120313097758257/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=7400302511740519083&amp;postID=702120313097758257' title='Komentarze (12)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7400302511740519083/posts/default/702120313097758257'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7400302511740519083/posts/default/702120313097758257'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://arcpoe.blogspot.com/2009/04/co-kobiety-wiedza-o-mezczyznach.html' title='Co kobiety wiedzą o mężczyznach'/><author><name>Ikar Niepoprawny</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06691814352157127456</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='22' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/-0VMpVf1g53E/Tq6AHomwa7I/AAAAAAAABLw/EAsHFQgx70A/s220/1_c.jpg'/></author><thr:total>12</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7400302511740519083.post-9108846974475989065</id><published>2009-04-04T22:04:00.005+02:00</published><updated>2009-04-04T22:18:47.021+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='wspomnienia'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='refleksyjnie'/><title type='text'>Doszukać się w sobie resztek poezji</title><content type='html'>&lt;p align="justify"&gt;Od świątecznych porządków zacznę. Jednak tu nie chodzi o ścieranie kurzu, pucowanie mebli i mycie okien. Stary zeszyt z czasów, kiedy byłem jeszcze naiwnym poetą, tworzącym bez uwagi na krytykę i na innych, a dla siebie i dla tych, którzy dostrzegą tylko mnie, a nie wyrób mojej fantazji. Całkiem nie dawno, bo dwa lata temu przestałem regularnie pisać... i generalnie pisać w ogóle. Wtedy, kiedy powstawały najlepsze moje wiersze. I w miarę dojrzałe i całkiem płynne. Jeden postanowiłem przepisać. Piękny, obrazkowy zapis chwili przy małej filiżance kawy w jednej z bytomskich kawiarni. I tak się rozlała cała rzeka wspomnień. &lt;/p&gt;&lt;p align="justify"&gt;&lt;strong&gt;&lt;br /&gt;Siadła Pani przy stoliku&lt;/strong&gt;&lt;br /&gt;&lt;/p&gt;&lt;p&gt;&lt;br /&gt;W deszczowe południe niedzielne&lt;br /&gt;Pani o włosach, oczach w czekoladę&lt;br /&gt;W prawie pustej kawiarni "Suplement"&lt;br /&gt;Siadła przy stoliku, zaczęła czytać książkę&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W oczach jej błyszczały rozdziały&lt;br /&gt;Zdania, dialogi, przypisy dolne&lt;br /&gt;A wyraźne były, jakby Pani&lt;br /&gt;Odzwierciedlała życie w tych słowach&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Patrząc na Panią, jak przechyla filiżankę&lt;br /&gt;Odrywa na chwilę oczy od stronnic&lt;br /&gt;I wcale inne wtedy nie są&lt;br /&gt;Pani szuka swego smutku, szuka w prozie&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/p&gt;&lt;p align="justify"&gt;&lt;br /&gt;Sztuka nigdy nie porzuca artysty. Jedynie artysta może porzucić sztukę. Zapisane słowa zostają, bo mają jakaś wizję przekazania światu, że są jeszcze słowa bez kłamstw tak nieskalane jak pierwsze słowa w Raju. Słowa są wiecznie żywe. Zawsze coś przyniosą. Nigdy nie wiesz komu w danym momencie pomogą. Tylko pozostaje pytanie. Czy porzuciłem poezję z czystego egoizmu, czy zupełnego wypalenia? Choć co ja mogę wiedzieć o wypaleniu do cna? Czy może po prostu powiedziałem już wszystko, co miałem do powiedzenia. Napawa mnie to niepokojem, bo... sam już nie wiem.&lt;/p&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7400302511740519083-9108846974475989065?l=arcpoe.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://arcpoe.blogspot.com/feeds/9108846974475989065/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=7400302511740519083&amp;postID=9108846974475989065' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7400302511740519083/posts/default/9108846974475989065'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7400302511740519083/posts/default/9108846974475989065'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://arcpoe.blogspot.com/2009/04/doszukac-sie-w-sobie-resztek-poezji.html' title='Doszukać się w sobie resztek poezji'/><author><name>Ikar Niepoprawny</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06691814352157127456</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='22' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/-0VMpVf1g53E/Tq6AHomwa7I/AAAAAAAABLw/EAsHFQgx70A/s220/1_c.jpg'/></author><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7400302511740519083.post-8987022388507438788</id><published>2009-04-03T17:03:00.007+02:00</published><updated>2009-04-03T17:10:51.975+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='poezja'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='obraz'/><title type='text'>...Krzyk...</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_J5-bTsCqjnE/SdYm8nEPUPI/AAAAAAAAAcE/uoBzEN1BHxo/s1600-h/Krzyk+Muncha.jpg"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 10px 0;cursor:pointer; cursor:hand;width: 161px; height: 200px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_J5-bTsCqjnE/SdYm8nEPUPI/AAAAAAAAAcE/uoBzEN1BHxo/s200/Krzyk+Muncha.jpg" border="0" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5320482832505590002" /&gt;&lt;/a&gt;Dlaczego wszyscy ludzie mają zimne twarze? &lt;br /&gt;Dlaczego drążą w świetle ciemne korytarze? &lt;br /&gt;Dlaczego ciągle muszę biec nad samym skrajem? &lt;br /&gt;Dlaczego z mego głosu mało tak zostaje? &lt;br /&gt;Krzyczę, krzyczę, krzyczę, krzyczę wniebogłosy! &lt;br /&gt;A! Zatykam uszy swe! &lt;br /&gt;Smugi w powietrzu i mój bieg&lt;p&gt;Jak prądy niewidzialnych rzek &lt;br /&gt;Mój własny krzyk, mój własny krzyk ogłusza mnie! &lt;br /&gt;A! Zatykam uszy swe! &lt;br /&gt;Mój własny krzyk, mój własny krzyk ogłusza mnie! &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Kim jest ten człowiek, który ciągle za mną idzie? &lt;br /&gt;Zamknięte oczy ma i wszystko nimi widzi! &lt;br /&gt;Wiem, że on wie, że ja się strasznie jego boję, &lt;br /&gt;Wiem, że coś mówi, lecz zatkałam uszy swoje! &lt;br /&gt;Krzyczę, krzyczę, krzyczę, krzyczę wniebogłosy! &lt;br /&gt;A! czy ktoś zrozumie to? &lt;br /&gt;Nie kończy się ten straszny most &lt;br /&gt;I nic się nie tłumaczy wprost &lt;br /&gt;Wszystko ma drugie, trzecie, czwarte, piąte dno! &lt;br /&gt;A! czy ktoś zrozumie to? &lt;br /&gt;Wszystko ma drugie, trzecie, czwarte, piąte dno! &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Mowicie o mnie, że szalona, że szalona! &lt;br /&gt;Mówicie o mnie, ja to samo krzyczę o nas! &lt;br /&gt;I swoim krzykiem przez powietrze drążę drogę, &lt;br /&gt;Po ktorej wszyscy inni iść w milczeniu mogą... &lt;br /&gt;Krzyczę, krzyczę, krzyczę, krzyczę wniebogłosy! &lt;br /&gt;A! Ktoś chwyta, woła - stój! &lt;br /&gt;Lecz wiem, że już nadchodzi czas &lt;br /&gt;Gdy będzie musiał każdy z nas &lt;br /&gt;Uznać ten krzyk, ten krzyk, ten krzyk z mych niemych ust &lt;br /&gt;Za swój!!!&lt;/p&gt;&lt;p&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;Jacek Kaczmarski - Krzyk&lt;/strong&gt;&lt;/p&gt;&lt;p&gt;&lt;br /&gt;To wszystko, byś ściszył odbiorniki świata i wsłuchał się w siebie. Może być odkrywczo, niebezpiecznie, albo mrocznie. Zależy co takiego w Tobie siedzi. W każdym razie wciąż należy poznawać siebie od nowa. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/p&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7400302511740519083-8987022388507438788?l=arcpoe.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://arcpoe.blogspot.com/feeds/8987022388507438788/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=7400302511740519083&amp;postID=8987022388507438788' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7400302511740519083/posts/default/8987022388507438788'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7400302511740519083/posts/default/8987022388507438788'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://arcpoe.blogspot.com/2009/04/krzyk.html' title='...Krzyk...'/><author><name>Ikar Niepoprawny</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06691814352157127456</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='22' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/-0VMpVf1g53E/Tq6AHomwa7I/AAAAAAAABLw/EAsHFQgx70A/s220/1_c.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/_J5-bTsCqjnE/SdYm8nEPUPI/AAAAAAAAAcE/uoBzEN1BHxo/s72-c/Krzyk+Muncha.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7400302511740519083.post-6475470442495468029</id><published>2009-03-25T20:12:00.003+01:00</published><updated>2009-03-25T20:57:54.964+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='życie'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='świat'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='refleksyjnie'/><title type='text'>Prawdziwy przywódca zwycięża jedynie w połowie...</title><content type='html'>&lt;p align="justify"&gt;Konflikty zbrojne, to sprawa zawsze aktualna. Wojny, podboje były od zawsze i pewnie przyszłość szykuje jeszcze wiele mniej lub bardziej krwawych wojen. Dziś jednak wpadła mi do głowy moja dawna refleksja, z czasu odkrywania dla siebie twórczości Jana Rybowicza. Jedno z opowiadań pt. "Wydobycie broni" zawarte w tomie "Czekając na Becketta" pokazywało sylwetkę wpierw człowieka zwyczajnego, prostego, obywatela jakiegoś kraju nękanego już długi czas przez wroga. Ten niczym nie wyróżniający się mężczyzna pewnego dnia powiedział do swych braci, że ma zakopaną broń i poprowadzi ich do walki o wolność lub śmierć. Ludzie go posłuchali, wykopali wraz z nim broń i po jakimś czasie przepędzili zaskoczonego wroga poza swoje granice. Jednak nie szli dalej. Postawili przewalone słupy graniczne i zostali u siebie. Część żołnierzy potem szemrała, że zwyciężyli tylko w połowie, twierdzili, że powinno się wroga gonić aż do jego własnej stolicy i zniszczyć ją. Wiecie, co odparł na to kapitan? Że mądry naród zawsze zwycięża tylko w połowie. Kiedy idzie zachłannie dalej, przypiera wroga do muru, nie zostawiając mu żadnej furtki wyjścia, przestaje być mądry. Staje się taki sam, jak ciemiężca. Przez rządzę zemsty staje się zbrodniarzem, napastnikiem. A w takiej pogoni może zginąć jeszcze sporo dobrych ludzi. &lt;/p&gt;&lt;p align="justify"&gt;&lt;br /&gt;Mądry naród pilnuje, by wszelkie wojny mijały jego kraj, a jeśli już przychodzi moment obrony, broni swych granic, nie mieszając się dalej. Poprzestaje na obronie koniecznej. Pomyślmy... taki przywódca przechodzi do historii, jako człowiek prawy, nie splamiony niewinną krwią. Bo zawsze "zwycięża się tylko w połowie".&lt;/p&gt;&lt;p align="justify"&gt;&lt;br /&gt;Szkoda jednak, że w realnym świecie machina wojenna napędza kolejną i kolejną... &lt;/p&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7400302511740519083-6475470442495468029?l=arcpoe.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://arcpoe.blogspot.com/feeds/6475470442495468029/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=7400302511740519083&amp;postID=6475470442495468029' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7400302511740519083/posts/default/6475470442495468029'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7400302511740519083/posts/default/6475470442495468029'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://arcpoe.blogspot.com/2009/03/prawdziwy-przywodca-zwycieza-jedynie-w.html' title='Prawdziwy przywódca zwycięża jedynie w połowie...'/><author><name>Ikar Niepoprawny</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06691814352157127456</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='22' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/-0VMpVf1g53E/Tq6AHomwa7I/AAAAAAAABLw/EAsHFQgx70A/s220/1_c.jpg'/></author><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7400302511740519083.post-633068806787508128</id><published>2009-03-24T21:46:00.004+01:00</published><updated>2009-03-24T22:00:37.056+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='refleksyjnie'/><title type='text'>Cień. Cienie. Cię nie ma</title><content type='html'>&lt;p align="justify"&gt;Niesamowite. Pierwszy raz zabieram się do pisania posta z ogromną chęcią zrobienia tego, ale kompletnie bez pomysłu... &lt;/p&gt;&lt;p align="justify"&gt;&lt;br /&gt;Może taka mała gra słów. Czasem się zastanawiam, czy ten, który wymyślił słowa tchnął w nie dodatkowe znaczenie pozornie ukryte dla człowieka, albo... zapragnął, żeby ktoś inny zabawił się w rozbijanie jednego słowa na kilka innych. Przykładowo tęsknotę... moją tęsknotę do wciąż Niepoznanej mógłbym określić słowem "cień", "cienie"... chociaż cień mówi o bliskiej obecności swego właściciela, to tu następuje pewien paradoks. Mówię o cieniu wewnętrznym. Albo cieniu, który rozbijam na dwa słowa... samemu dodając trzecie: "Cię nie ma"... Nie ma.&lt;/p&gt;&lt;p align="justify"&gt;&lt;br /&gt;Tak. Tylko dziś samotność wzięła nade mną górę. To jej parszywe, upokarzające oblicze. Ta morda czająca się za moim odbiciem w lustrze. Nie ma rozczulania się. To tylko stwierdzanie faktu. Tak, czy inaczej trzeba czekać, warto. Jakby nie patrzeć całe życie człowieka to jedno wielkie oczekiwanie. Nic to jedno więcej, kolejne w porównaniu krótkie oczekiwanie.&lt;/p&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7400302511740519083-633068806787508128?l=arcpoe.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://arcpoe.blogspot.com/feeds/633068806787508128/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=7400302511740519083&amp;postID=633068806787508128' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7400302511740519083/posts/default/633068806787508128'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7400302511740519083/posts/default/633068806787508128'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://arcpoe.blogspot.com/2009/03/cien-cienie-cie-nie-ma.html' title='Cień. Cienie. Cię nie ma'/><author><name>Ikar Niepoprawny</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06691814352157127456</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='22' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/-0VMpVf1g53E/Tq6AHomwa7I/AAAAAAAABLw/EAsHFQgx70A/s220/1_c.jpg'/></author><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7400302511740519083.post-3305371210729577178</id><published>2009-03-21T15:09:00.002+01:00</published><updated>2009-03-21T20:10:54.063+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='wspomnienia'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='refleksyjnie'/><title type='text'>Żar pod popiołem</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Wyobrażam sobie teraz sytuację pewnego utalentowanego polskiego pisarza i jego dziwną, psychiczną przypadłość palenia swych książek w piecu. Wygląda to mniej więcej tak, że zrywa się w środku nocy i zaczyna tom po tomie, część po części, rozdział po rozdziale, kartka po kartce wrzucać do pieca. Bez zastanowienia. Najczęściej swoje maszynopisy i wyrwane z serca skrawki myśli. Następnie rano wstaje i zastanawia się, gdzie się podziały wszystkie książki. Z rozpaczą stwierdza, że został po nich jedynie popiół. W tym popiele daremnie stara się doszukać choćby jednego słowa, które ocalało... wyobraża sobie, że aktualnie trzyma w garści autobiograficzny rozdział swego ostatniego maszynopisu, z którego był najbardziej dumny, który zapowiadał się świetnie. Niestety. Z popiołów odradzać potrafią się jedynie baśniowe Feniksy. Słowa tego nie potrafią.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Przytaczam to tylko i wyłącznie po to, by dać Wam do zrozumienia, że przewertowałem dziś archiwum wszystkich mych zapisków na tym blogu i momentami niektóre słowa są dziś już tak bardzo lekkie i puste, tak jakbym zamieszczając je tu, palił myśl po myśli, uczucie po uczuciu... to, co tylko w nich mogło być zawarte. A jednak kiedyś potrafiłem bronić zaciekle niektóre wpisy. To chyba znaczy, że po każdym kolejnym upadku Ikara, Ikar zupełnie inaczej patrzy na niebo. Nie tak jak przed poprzednim lotem. Jakkolwiek bym tego nie wyjaśnił, zadziwia mnie fakt, iż w tych dawnych słowach rzadko odnajduję siebie. Patrząc na popiół nie widzę w nim jednej z ciekawszych historii mego życia, ale tylko szarość spalenizny. Taki popiół jeszcze trudniej jest zgryźć, niż najgorszą słowną prawdę. Po prostu zmieniam się. Bardzo szybko. No, ale co w tym dziwnego? Cały świat idzie do przodu. Dlaczego ja i moje poglądy mielibyśmy stać w miejscu?&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7400302511740519083-3305371210729577178?l=arcpoe.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://arcpoe.blogspot.com/feeds/3305371210729577178/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=7400302511740519083&amp;postID=3305371210729577178' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7400302511740519083/posts/default/3305371210729577178'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7400302511740519083/posts/default/3305371210729577178'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://arcpoe.blogspot.com/2009/03/zar-pod-popioem.html' title='Żar pod popiołem'/><author><name>Ikar Niepoprawny</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06691814352157127456</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='22' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/-0VMpVf1g53E/Tq6AHomwa7I/AAAAAAAABLw/EAsHFQgx70A/s220/1_c.jpg'/></author><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7400302511740519083.post-3857118156425268256</id><published>2009-03-07T22:03:00.002+01:00</published><updated>2009-03-07T22:04:16.120+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='zespół'/><title type='text'>Muzyka uduchowiona</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Dawno nie pisałem, wiem, jednak czasu nie było. Ciągle jest go za mało. Wkrótce matura, więc jest go jeszcze mniej, niż za mało...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Tak, czy siak chciałbym pochwalić się zespołem, w którym gram już... no, prawie pięć lat. Dlaczego dopiero teraz? Ponieważ dopiero teraz zaczęliśmy się promować i próbować pokazywać innym ludziom na szerokich wodach internetu. Charakter muzyki jest nietypowy, bo sama w sobie nie jest tu najważniejsza. &lt;a href="http://www.plomienducha.unl.pl/"&gt;PŁOMIEŃ DUCHA&lt;/a&gt; - bo tak nazywa się zespół to swego rodzaju wspólnota muzyczna. Zespół liturgiczno-ewangelizacyjny. Nazwa wzięła się stąd, że wszystko, co dobre, cały ten czas, jaki razem spędziliśmy, wszystkie kryzysy, jakie wspólnie przeszliśmy są za sługą Siły Wyższej, niż nasze chęci, czy dobra wola. To Duch nami kieruje i nas rozwija.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Kilka lat temu, kiedy zajęliśmy w pewnym konkursie o nazwie "Starochorzowska nutka" II miejsce, stanęliśmy przed wyborem, w którą pójść stronę. Czy w stronę bardziej zewnętrzną - konkursy, festiwale, koncerty, czy tą "inną", działając i służąc talentami w naszej rodzinnej parafii w Bytomiu. Po przemodleniu tego pytania, doszliśmy, że jednak mamy zostać zespołem niosącym Dobrą Nowinę, ewangelizującym wewnątrz. Nie wykluczamy jednak od czasu do czasu jakichś koncertów... przykładowo niedawno zagraliśmy koncert, o który z resztą prosiło nas kilka osób. Na tym koncercie zbieraliśmy dobrowolne ofiary pieniężne, które przeznaczyliśmy na zakup nowych mikrofonów dla naszego chórku.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;co tu więcej pisać? Po prostu zapraszam na naszą nowo powstałą, niezwykłą stronę internetową&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://www.plomienducha.unl.pl/"&gt;http://www.plomienducha.unl.pl&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7400302511740519083-3857118156425268256?l=arcpoe.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://arcpoe.blogspot.com/feeds/3857118156425268256/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=7400302511740519083&amp;postID=3857118156425268256' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7400302511740519083/posts/default/3857118156425268256'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7400302511740519083/posts/default/3857118156425268256'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://arcpoe.blogspot.com/2009/03/muzyka-uduchowiona.html' title='Muzyka uduchowiona'/><author><name>Ikar Niepoprawny</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06691814352157127456</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='22' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/-0VMpVf1g53E/Tq6AHomwa7I/AAAAAAAABLw/EAsHFQgx70A/s220/1_c.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7400302511740519083.post-373744973097423790</id><published>2009-01-07T19:07:00.003+01:00</published><updated>2009-01-07T19:12:54.272+01:00</updated><title type='text'>Nowy blog...</title><content type='html'>Już jakiś czas temu wywiad z Krzysztofem Myszkowskim, liderem Starego Dobrego Małżeństwa zainspirował mnie do stworzenia bloga muzycznego, przede wszystkim o POLSKIEJ muzyce. Dziś udało mi się ten pomysł zrealizować. Chcę dzielić się z wami moimi muzycznymi doświadczeniami i odkryciami. Zapraszam na &lt;a href="http://enutka.blogspot.com"&gt;E-NUTKĘ&lt;/a&gt;, może każdy z Was znajdzie tam coś dla siebie.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7400302511740519083-373744973097423790?l=arcpoe.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://arcpoe.blogspot.com/feeds/373744973097423790/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=7400302511740519083&amp;postID=373744973097423790' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7400302511740519083/posts/default/373744973097423790'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7400302511740519083/posts/default/373744973097423790'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://arcpoe.blogspot.com/2009/01/nowy-blog.html' title='Nowy blog...'/><author><name>Ikar Niepoprawny</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06691814352157127456</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='22' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/-0VMpVf1g53E/Tq6AHomwa7I/AAAAAAAABLw/EAsHFQgx70A/s220/1_c.jpg'/></author><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7400302511740519083.post-3405604450157836690</id><published>2008-12-01T15:31:00.004+01:00</published><updated>2008-12-01T16:11:01.912+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='refleksyjnie'/><title type='text'>Cała jaskrawość</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Dziś zacznę dialogiem wyjętym z filmu Witolda Leszczyńskiego "Siekierezada", ekranizacji powieści Edwarda Stachury o tym samym tytule. Michał Kątny opowiada Jankowi Pradera rozmowę, jaką przeprowadził z pewnym chłopcem, jadąc w pociągu.&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Michał Kątny:&lt;/span&gt; Zdarzyło mi się, że poczułem się na zewnątrz wszystkiego, jakby poza elipsą galaktyki. I stamtąd, spoza ujrzałem jak na tacy całą jaskrawość.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Janek Pradera: &lt;/span&gt;Całą jaskrawość mówisz...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Michał Kątny: &lt;/span&gt;To nie ja, to on mówił. A na tacy jak owoce: melony, arbuzy, jabłka śliwki i... wszystkie ciała niebieskie. I gdzieś tam wśród tej ciżby Ziemia nasza, malutka jak wisienka. I wtedy, gdy byłem poza, daleko poza, ujrzałem całą jaskrawość tego, że to w ogóle nie chodzi o to, co się na wisience dzieje. Żyje, śmierć, miłość, nienawiść, dobro, zło i tak dalej, i tak dalej, ale o to wszystko razem wzięte i podane jak na tacy.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Janek Pradera: &lt;/span&gt;To może i jest jakieś boskie, ale... straszliwie nieludzkie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Michał Kątny: &lt;/span&gt;Masz rację, bo tam poza elipsą bardzo rzadko się bywa. Przeważnie jest się tu, na wisience. I wtedy to już jednak idzie o życie, o miłość, o dobro, o sprawiedliwość, i tak dalej, i tak dalej. I o to trzeba się bić. I taka jest tu cała jaskrawość.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wczytując się w postawę człowieka, który jest na zewnątrz wszystkiego, poza wspomnianą w dialogu "elipsą wrzechświata", nie jednokrotnie zaczynam marzyć o podobnym stanie. Spojrzeć na wszystko z miejsca, gdzie każdy pozostawiony na Ziemi ślad jest w ogóle nie istotny, a istotna jest całość, czyli jakby miejsce, gdzie ten ślad prowadzi. Mniemam jednak, znając dość język metafor Edwarda Stachury, iż chodzi tu o obłęd. O człowieka, który dąży do autodestrukcji. Człowieka nadwrażliwego, dla którego świat to może za mało, albo zdecydowanie za dużo. I to, co na nim się dzieje i co pobudza do "ucieczki". Cała jaskrawość tego, czego się doświadcza na świecie. Może tu "niszczeje wszystko i nie masz tu nic". Ten, który przebywa poza elipsą wszystkiego jest to jakby Ikar. Spogląda na  wszystko z góry, co pod jego skrzydłami wydaje się być małe i nieistotne. A potem spada. Upadek jego jest wielki, bo dostrzega, iż zaczyna już chodzić o to wszystko, co na dole się dzieje... co z daleka maleńkie, teraz zdaje się dotkliwie wielkie i straszne. Tylko, że próba mądrego wyjaśnienia sensu życia człowiekowi w obłędzie jest totalną głupotą.&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7400302511740519083-3405604450157836690?l=arcpoe.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://arcpoe.blogspot.com/feeds/3405604450157836690/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=7400302511740519083&amp;postID=3405604450157836690' title='Komentarze (3)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7400302511740519083/posts/default/3405604450157836690'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7400302511740519083/posts/default/3405604450157836690'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://arcpoe.blogspot.com/2008/12/caa-jaskrawo.html' title='Cała jaskrawość'/><author><name>Ikar Niepoprawny</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06691814352157127456</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='22' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/-0VMpVf1g53E/Tq6AHomwa7I/AAAAAAAABLw/EAsHFQgx70A/s220/1_c.jpg'/></author><thr:total>3</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7400302511740519083.post-8768405974472847864</id><published>2008-11-16T23:25:00.002+01:00</published><updated>2008-11-17T15:35:10.656+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='proza życia'/><title type='text'>Rozmowa</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;To, co widzę w odbiciu okna. Prócz nocy. Za tą szklaną szybą, szklane, deszczowe chodniki. W ich płaszczyźnie wiernie wyryta jakaś obca twarz. Twarz jego. Najbardziej wyraźne są przeszklone oczy. Spogląda dokładnie we mnie. Mogę wejść w niego i zobaczyć wszystko od wewnątrz. Podaną jak na tacy "całą jaskrawość". Codziennie mijają go ludzie, kiedy przemierza swój uliczny wątek kroków donikąd. Od czasu do czasu spotyka znajomych i przyjaciół. Z serdecznością, nie potrafijący przebić się przez zimny mur pozorów, i uśmiechem podziwiają jego siłę i zaradność. Nie ma zamiaru przecież zaprzeczać. Może miło jest słuchać takie rzeczy, a może rzeczywiście jest w tym licha krztyna prawdy, której sam zwyczajnie nie daje rady zauważyć. Bywa i tak. Ale tak naprawdę, to ludzka niewiedza nie daje potrzeby zajrzenia w głębię. Mur stoi. Zimny, masywny i cholernie trudny do przebicia. Nieliczni, którym raz pozwolono się wspiąć na ten mur, ledwie zajrzeli, co jest po drugiej stronie, dostrzegając cząstkę prawdy. Z małym przejęciem podsumowali ją optymistycznie, bo przecież musi być dobrze.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Tymczasem on, każdego wieczora wraca do domu, włącza małe światło, jak najmniejsze i patrzy w okno. Patrzy na mnie. Wciąż i wciąż tymi samymi, przeszklonymi oczami. On twardy i zaradny. Mówi mi w myślach za każdym razem... że nadejdzie kolejna noc i znów będzie łkał w poduszkę, bo tak bardzo chce... tak bardzo kocha... i tak tęskni. Nim zamknie oczy, wykrztusi jeszcze "To nie zaradność. To nie siła" i zniknie. A ja znów za późno zadam sobie pytanie, po której dzisiaj byłem stronie...?&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7400302511740519083-8768405974472847864?l=arcpoe.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://arcpoe.blogspot.com/feeds/8768405974472847864/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=7400302511740519083&amp;postID=8768405974472847864' title='Komentarze (4)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7400302511740519083/posts/default/8768405974472847864'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7400302511740519083/posts/default/8768405974472847864'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://arcpoe.blogspot.com/2008/11/rozmowa.html' title='Rozmowa'/><author><name>Ikar Niepoprawny</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06691814352157127456</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='22' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/-0VMpVf1g53E/Tq6AHomwa7I/AAAAAAAABLw/EAsHFQgx70A/s220/1_c.jpg'/></author><thr:total>4</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7400302511740519083.post-4665502776613753031</id><published>2008-11-06T20:46:00.002+01:00</published><updated>2008-11-06T21:24:18.024+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='wspomnienia'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='refleksyjnie'/><title type='text'>O tym co było, o tym co będzie...</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Zatrzymuję się nad sztuką, której duszą jest wrażliwość artysty. To, czego nie widać, więc jest. Żywa sztuka jest kluczem do mojej wrażliwości. Powoduje, iż tak pięknie mnie ruszają słowa poezji, sceny filmowe, słowa prozy, sceny teatru, słowa śpiewane. Dziś pochylam się szczególnie nad Jackiem Kaczmarskim. Artyście niezwykle mi bliskim. Wyciągam z szuflady wspomnienia dwóch koncertów jakie udało mi się zagrać już niemal dwa lata temu. Żadnego z nich nie nagrałem. Zaświtała mi jednak pewna myśl. Mogę przecież usiąść w półmroku własnych myśli, z teczki wyjąć te teksty, które wybrałem, które najbardziej mnie uderzyły i zastanowić się nad tym, co w nich ukryte. Nie tylko mamy tu politykę, inteligentne wyszydzenie komunizmu, ale także wrażliwe spojrzenie na sztukę, na to co potrafi swym sercem wypowiedzieć człowiek. Człowiek - dziś wypaczone, błędne pojęcie egzystencjalne.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Trzeba wziąć gitarę w rękę, nadać tym słowom i muzyce interpretację własną, raczej zbliżoną do oryginału, by nie uśmiercić ducha, i zagrać, uwiecznić. Dla siebie. Dla przyjaciół. Kiedyś jak będe stary, zgrzybiały i taki pospolicie do niczego, usiądę, włączę tę muzykę mojej młodości i spróbuję znów dobudzić w sobie artystę, poetę, muzyka... Człowieka?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Przeglądałem ten blog. Przeczytałem wszystkie notki, opowiadania, wiersze. Dostrzegłem wiele zmian. Nie filozofuję już. Nie mam na to siły, ani chęci. Któż dotrze do tych kilku może nawet mądrych, ale bez siły przebicia słów. Czytałem wiele polemik, za które dziękuję komentującym z całego serca, to znak, że traktujecie mnie poważnie. Zagłębiałem się w te treści, które eksponowały nadmierną mą, chorą aż do granic wrażliwość, bezkompromisową, nie raz wykrzyczaną w próżnię, bezradną i ślepą. Bo z wieloma rzeczami rozum mógłby sobie poradzić, ale ja nie chciałem, bo.... po prostu nie. Ogólnie bywało lepiej, bywało gorzej. Był czas, kiedy miałem do powiedzenia wiele. Pisałem kolejne posty i czekałem na dzień kolejny z pomysłem na nowy. I to wcale nie były słowa bezsensowne. Potem nie pisałem długo nic... choć bardzo chciałem, nie wiedziałem o czym pisać. Jakby zanik wrażliwości. Dziękuję wszystkim odwiedzającym, czytającym, komentującym. Zwłaszcza Sandrze i Grzesiowi - bez Was ten blog nie miałby sensu, bo kto dziś pisze o swoich sprawach skrytych gdzieś w głębi? Łatwiej ludziom pisać o codzienności, opowiadać każdy dzień taki sam o piątkach z geografii i niesprawiedliwości ze strony Boga, który nie istnieje (jak ma byś sprawiedliwy, skoro nie istnieje!! niektórzy pisują takie absurdy). Wielkie dzięki!!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nie, nie odchodzę. To nie pożegnanie :)&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7400302511740519083-4665502776613753031?l=arcpoe.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://arcpoe.blogspot.com/feeds/4665502776613753031/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=7400302511740519083&amp;postID=4665502776613753031' title='Komentarze (6)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7400302511740519083/posts/default/4665502776613753031'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7400302511740519083/posts/default/4665502776613753031'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://arcpoe.blogspot.com/2008/11/o-tym-co-byo-o-tym-co-bdzie.html' title='O tym co było, o tym co będzie...'/><author><name>Ikar Niepoprawny</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06691814352157127456</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='22' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/-0VMpVf1g53E/Tq6AHomwa7I/AAAAAAAABLw/EAsHFQgx70A/s220/1_c.jpg'/></author><thr:total>6</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7400302511740519083.post-528773025284100797</id><published>2008-11-02T15:30:00.004+01:00</published><updated>2008-11-02T15:58:09.564+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='życie'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='refleksyjnie'/><title type='text'>Bo jest przecież jeszcze Inna Materia...</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Tu nie chodzi o to, że na moim blogu zrobiło się ponuro (?) od ostatnich wpisów. Nie stwarza się tu aury rozpaczy, dołu spowodowanego "bólem przemijania", czyli niczym racjonalnym. To jest po prostu życie w tej tak zwanej Innej Materii, którą trafie ując potrafią jedynie poeci. W zasadzie jedynie jej kontur. Dopełnienie jest sprawą indywidualną każdego człowieka. Mówią głupcy - nie każdy, kto pisze wiersze od razu jest poetą. Mądrzy ripostują - nie każdy kto jest poetą pisze wiersze. Istnieją poeci, o których się literaturze nie śniło. Poeci, którzy spoglądając na niebo widzą jedynie czasem prześwity błękitu, czy gwiazd, bo osacza ich ten świat. Wznosi się azbest jak mur obozu śmierci, a na betonie nie rośnie trawa. Pochłonięci tak codziennością, że nie mają jak dostrzec wartości. Pochłonęli wszystkie rozumy i teraz się duszą ich dusze, bo chciałyby gdzie indziej. A niewiele można już zrobić...&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;Towarzyszu podróży&lt;br /&gt;Zbudowałeś byt swój zasklepiając jak termit wyloty ku światłu&lt;br /&gt;I zwinąłeś się w kłębek w kokonie nawyków&lt;br /&gt;W dławiącym rytuale codziennego życia&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;I choć przyprawia cię on codziennie o szaleństwo&lt;br /&gt;Mozolnie wzniosłeś szaniec z tego rytuału&lt;br /&gt;Przeciw wichrom, przypływom, gwiazdom i uczuciom&lt;br /&gt;Dość trudu cię kosztuje, by co dnia zapomnieć&lt;br /&gt;O swej kondycji człowieka&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Teraz glina, z której zostałeś utworzony&lt;br /&gt;Wyschła i stwardniała&lt;br /&gt;Nikt już się nie dobudzi w tobie…&lt;br /&gt;… astronoma&lt;br /&gt;… muzyka&lt;br /&gt;… altruisty&lt;br /&gt;… poety&lt;br /&gt;… człowieka&lt;br /&gt;Którzy zamieszkiwali może ciebie kiedyś&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7400302511740519083-528773025284100797?l=arcpoe.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://arcpoe.blogspot.com/feeds/528773025284100797/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=7400302511740519083&amp;postID=528773025284100797' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7400302511740519083/posts/default/528773025284100797'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7400302511740519083/posts/default/528773025284100797'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://arcpoe.blogspot.com/2008/11/tu-nie-chodzi-o-to-e-na-moim-blogu.html' title='Bo jest przecież jeszcze Inna Materia...'/><author><name>Ikar Niepoprawny</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06691814352157127456</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='22' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/-0VMpVf1g53E/Tq6AHomwa7I/AAAAAAAABLw/EAsHFQgx70A/s220/1_c.jpg'/></author><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7400302511740519083.post-3706861997300042501</id><published>2008-10-07T21:36:00.003+02:00</published><updated>2008-10-07T21:41:44.518+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='proza życia'/><title type='text'>Wyrwane na szybko z serca opowiadanie</title><content type='html'>&lt;meta equiv="Content-Type" content="text/html; charset=utf-8"&gt;&lt;meta name="ProgId" content="Word.Document"&gt;&lt;meta name="Generator" content="Microsoft Word 11"&gt;&lt;meta name="Originator" content="Microsoft Word 11"&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;link rel="File-List" href="file:///C:%5CDOCUME%7E1%5CDawid%5CUSTAWI%7E1%5CTemp%5Cmsohtml1%5C01%5Cclip_filelist.xml"&gt;&lt;!--[if gte mso 9]&gt;&lt;xml&gt;  &lt;w:worddocument&gt;   &lt;w:view&gt;Normal&lt;/w:View&gt;   &lt;w:zoom&gt;0&lt;/w:Zoom&gt;   &lt;w:hyphenationzone&gt;21&lt;/w:HyphenationZone&gt;   &lt;w:punctuationkerning/&gt;   &lt;w:validateagainstschemas/&gt;   &lt;w:saveifxmlinvalid&gt;false&lt;/w:SaveIfXMLInvalid&gt;   &lt;w:ignoremixedcontent&gt;false&lt;/w:IgnoreMixedContent&gt;   &lt;w:alwaysshowplaceholdertext&gt;false&lt;/w:AlwaysShowPlaceholderText&gt;   &lt;w:compatibility&gt;    &lt;w:breakwrappedtables/&gt;    &lt;w:snaptogridincell/&gt;    &lt;w:wraptextwithpunct/&gt;    &lt;w:useasianbreakrules/&gt;    &lt;w:dontgrowautofit/&gt;   &lt;/w:Compatibility&gt;   &lt;w:browserlevel&gt;MicrosoftInternetExplorer4&lt;/w:BrowserLevel&gt;  &lt;/w:WordDocument&gt; &lt;/xml&gt;&lt;![endif]--&gt;&lt;!--[if gte mso 9]&gt;&lt;xml&gt;  &lt;w:latentstyles deflockedstate="false" latentstylecount="156"&gt;  &lt;/w:LatentStyles&gt; &lt;/xml&gt;&lt;![endif]--&gt;&lt;style&gt; &lt;!--  /* Style Definitions */  p.MsoNormal, li.MsoNormal, div.MsoNormal 	{mso-style-parent:""; 	margin:0cm; 	margin-bottom:.0001pt; 	mso-pagination:widow-orphan; 	font-size:12.0pt; 	font-family:"Times New Roman"; 	mso-fareast-font-family:"Times New Roman";} @page Section1 	{size:612.0pt 792.0pt; 	margin:70.85pt 70.85pt 70.85pt 70.85pt; 	mso-header-margin:35.4pt; 	mso-footer-margin:35.4pt; 	mso-paper-source:0;} div.Section1 	{page:Section1;} --&gt; &lt;/style&gt;&lt;!--[if gte mso 10]&gt; &lt;style&gt;  /* Style Definitions */  table.MsoNormalTable 	{mso-style-name:Standardowy; 	mso-tstyle-rowband-size:0; 	mso-tstyle-colband-size:0; 	mso-style-noshow:yes; 	mso-style-parent:""; 	mso-padding-alt:0cm 5.4pt 0cm 5.4pt; 	mso-para-margin:0cm; 	mso-para-margin-bottom:.0001pt; 	mso-pagination:widow-orphan; 	font-size:10.0pt; 	font-family:"Times New Roman"; 	mso-ansi-language:#0400; 	mso-fareast-language:#0400; 	mso-bidi-language:#0400;} &lt;/style&gt; &lt;![endif]--&gt;Kiedy świat traci sens i życie traci sens, wtedy oboje przychodzą wrogo, przeciwko mnie i odbierają mój każdy sens. Z serca, z wiary. Także ten najmniejszy pospiesznie wyskrobany na serwetce w restauracji. Najbardziej bolesny, jak krwawa zadra w pamięci. W końcu ten, z którym nie liczą się najbardziej, czyli z kartki papieru.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nadchodzą dni bezdzienne, noce beznocne i sny bez snu. Ogarnia mnie Wielka Próżnia Cudów, Próżnia Samotna, którą czuję uruchomionymi próżnymi zmysłami. Czego się złapać? Tylko twoja obecność przychodzi mi na myśl. Skoro nie mogę mieć ciebie tutaj… mam twoje oczy i słowa. Barwisz dni i noce. Jakbyś tu była! Jakbym widział twój cień i wyciągnięte dłonie twoje, na których spoczywa ukojenie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Chcę cię sięgnąć, lecz nie mogę. Ukoić ten straszliwy ból, za który zamknięto by mnie w psychiatryku. Zamykam oczy, aby tylko nie widzieć tej przerażającej pustki dokoła. Macham rękami, ale tylko przesiewam przez palce próżnię. Tę nic.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Tylko ty jesteś ważna. Gdyby na całym świecie brakło ogrodów, znalazłbym choćby na samym jego końcu ostatnią białą różę i własną krwią bym ją podlewał, by nie zwiędła, by móc ci ją wręczyć.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Niechaj życie i świat mają swój sens. Choćby miały być przepełnione łez padołami – to nic! Bo łzy kiedyś się skończą. Choćby miały ranić na wskroś – to nic! Bo czas musi płynąć i zabijać rany. Choćby miały czyhać ze śmiercią – to nic! Bo kiedy nas zabierze, będziemy już tylko dla siebie. Ale niech ja też mam swój sens. I niech to jesteś ty.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ten haust goryczy i tęsknoty dobrze mi robi. Bardzo dobrze. Bo z radości wiecznej i idealnej szybko bym uschnął.&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7400302511740519083-3706861997300042501?l=arcpoe.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://arcpoe.blogspot.com/feeds/3706861997300042501/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=7400302511740519083&amp;postID=3706861997300042501' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7400302511740519083/posts/default/3706861997300042501'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7400302511740519083/posts/default/3706861997300042501'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://arcpoe.blogspot.com/2008/10/wyrwane-na-szybko-z-serca-opowiadanie.html' title='Wyrwane na szybko z serca opowiadanie'/><author><name>Ikar Niepoprawny</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06691814352157127456</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='22' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/-0VMpVf1g53E/Tq6AHomwa7I/AAAAAAAABLw/EAsHFQgx70A/s220/1_c.jpg'/></author><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7400302511740519083.post-7810631092535011017</id><published>2008-09-29T12:47:00.003+02:00</published><updated>2008-09-29T12:56:53.593+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='życie'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='J. Rybowicz'/><title type='text'>Pytania</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Ktoś mnie ostatnio spytał: "Co chcesz robić w życiu, po tej szkole?". Zgodnie z prawdą odparłem, że nie wiem. Nie interesuje mnie to, co oferuje, co narzuca świat. Klin we łbie, jednak przyjemny i dający poczucie wolności. Mój stan - byle drogą, byle do przodu. "Dopóki sił... jednak iść, przecież iść, będę iść!"&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;Pytania - Jan Rybowicz&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nie pytaj nigdy&lt;br /&gt;za Villonem,&lt;br /&gt;gdzie są zeszłoroczne śniegi.&lt;br /&gt;Bo to niezbyt mądre pytanie.&lt;br /&gt;Nie przekonuj mnie,&lt;br /&gt;że twoje dzieciństwo&lt;br /&gt;było sielskie i anielskie,&lt;br /&gt;bo to nieprawda.&lt;br /&gt;I nie wmawiaj mi,&lt;br /&gt;że przyjdą dni różowe,&lt;br /&gt;które wynagrodzą nam hojnie&lt;br /&gt;dni niewiary i rozpaczy.&lt;br /&gt;Nie wierzę w to.&lt;br /&gt;Nie małpuj Goethego&lt;br /&gt;bełkocząc:&lt;br /&gt;"Chwilo trwaj. jesteś piękna."&lt;br /&gt;Ta chwila już przeminęła&lt;br /&gt;i jest taka sama,&lt;br /&gt;jak ta za nią,&lt;br /&gt;i kropla w kroplę&lt;br /&gt;jak poprzednie.&lt;br /&gt;Nie pytaj,&lt;br /&gt;gdzie jest ten ptak,&lt;br /&gt;gdzie jest ten kot,&lt;br /&gt;gdzie jest ten żółty pies,&lt;br /&gt;ta miła pani,&lt;br /&gt;ta dama z krwi królewskiej,&lt;br /&gt;ten piękny młodzieniec,&lt;br /&gt;ta dziewczyna, co śpiewała po rosyjsku,&lt;br /&gt;ci wszyscy umarli,&lt;br /&gt;których nie ma...&lt;br /&gt;Nie pytaj.&lt;br /&gt;Bo po prostu odpowiem ci wulgarnie:&lt;br /&gt;w dupie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;I nie pytaj mnie już nigdy,&lt;br /&gt;czy cię kocham.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7400302511740519083-7810631092535011017?l=arcpoe.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://arcpoe.blogspot.com/feeds/7810631092535011017/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=7400302511740519083&amp;postID=7810631092535011017' title='Komentarze (3)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7400302511740519083/posts/default/7810631092535011017'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7400302511740519083/posts/default/7810631092535011017'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://arcpoe.blogspot.com/2008/09/pytania.html' title='Pytania'/><author><name>Ikar Niepoprawny</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06691814352157127456</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='22' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/-0VMpVf1g53E/Tq6AHomwa7I/AAAAAAAABLw/EAsHFQgx70A/s220/1_c.jpg'/></author><thr:total>3</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7400302511740519083.post-8910430914896350612</id><published>2008-09-23T19:43:00.003+02:00</published><updated>2008-09-23T20:02:26.295+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='poezja'/><title type='text'>Nie ważne...</title><content type='html'>Nie ważne, jak będziesz&lt;br /&gt;mnie gościć tego wieczoru.&lt;br /&gt;I co zobaczysz w moich oczach.&lt;br /&gt;Nie będę kłamał, ni ukrywał,&lt;br /&gt;zrozumiesz o co chodzi.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Bez znaczenia mój niepokój&lt;br /&gt;i twoja niezręczność.&lt;br /&gt;Jednym spojrzeniem zamknę twoje&lt;br /&gt;usta w połowie drogi do słowa.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Byś mnie tylko przytuliła,&lt;br /&gt;w milczeniu spowodowała odpływ&lt;br /&gt;choć to pełnia, na którą czekałem.&lt;br /&gt;Na którą czekałem...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zapomnij o słowach, gdy cisza powstaje&lt;br /&gt;bym mógł zgłębić twą obecność&lt;br /&gt;i kołysz me dreszcze.&lt;br /&gt;Bym potrafił obudzić się ze snu...&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7400302511740519083-8910430914896350612?l=arcpoe.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://arcpoe.blogspot.com/feeds/8910430914896350612/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=7400302511740519083&amp;postID=8910430914896350612' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7400302511740519083/posts/default/8910430914896350612'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7400302511740519083/posts/default/8910430914896350612'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://arcpoe.blogspot.com/2008/09/nie-wane.html' title='Nie ważne...'/><author><name>Ikar Niepoprawny</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06691814352157127456</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='22' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/-0VMpVf1g53E/Tq6AHomwa7I/AAAAAAAABLw/EAsHFQgx70A/s220/1_c.jpg'/></author><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7400302511740519083.post-271802565706446442</id><published>2008-09-13T18:40:00.001+02:00</published><updated>2008-09-13T18:42:03.601+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='proza życia'/><title type='text'>Czekając na...</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Każdy oddech jest taki, jakbym czekał. Jakbym czekał, wydaje się ruch niepewności moich warg. Serce nie rzuca się w euforii, nie upada w dołku, nie sygnalizuje (choć żyje), jakbym wciąż trwał w oczekiwaniu. Rozum nie przynagla do decyzji ważnych, czy mniej ważnych, bo czuję, że czekam. Gdybym stał teraz na rozdrożu, nie gapiłbym się w drogowskazy, ale cały dzień patrzył w chmury i jeszcze noc kolejną w księżycową gębę, bo bym wiedział, że czekam.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Gdybym zebrał całą odwagę, czy też strach najgorszy, nie rzuciłbym się z okna, nie podciąłbym sobie żył, nie powiesił się, nie zapił, nie otruł, bo byłoby to bez sensu jeszcze bardziej od życia w oczekiwaniu, które mnie przepełnia. Nie chce mi się płakać w cierpieniu, jakbym na coś czekał. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nie przeklnąłbym wroga w mojej chwili tryumfu, jakbym czekał. Jakbym czekał, dłuży mi się czas, nic nie mruga, nic się nie zmienia. Wciąż taki sam. Grający z sobą w berka na zakrętach życia, bez lęku, jakbym nieustannie, ostentacyjnie czekał. A na co czekam? Po co czekam? Czy po to, żeby ograniczyć się do chwili być w całości w niej, nie myśląc jak wyglądać będzie na końcu ta oczekiwana rzecz i jakim mnie zastanie? Bym tylko nie przeczekał prawdziwego siebie. Gdyby tak się ruszyć krok do przodu. Zerwać tę oczekującą linię...&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7400302511740519083-271802565706446442?l=arcpoe.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://arcpoe.blogspot.com/feeds/271802565706446442/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=7400302511740519083&amp;postID=271802565706446442' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7400302511740519083/posts/default/271802565706446442'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7400302511740519083/posts/default/271802565706446442'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://arcpoe.blogspot.com/2008/09/czekajc-na.html' title='Czekając na...'/><author><name>Ikar Niepoprawny</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06691814352157127456</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='22' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/-0VMpVf1g53E/Tq6AHomwa7I/AAAAAAAABLw/EAsHFQgx70A/s220/1_c.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7400302511740519083.post-8051801743394566814</id><published>2008-08-22T20:39:00.004+02:00</published><updated>2008-08-22T21:02:30.367+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='proza życia'/><title type='text'>Tak dawno..</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;   Dom Spokojnej Starości. Gdzieś na świecie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;   Odkąd był szczęśliwym pensjonariuszem Domu, nie opuszczał w nim swojego pokoju, chyba, że na posiłki. Jednak nadszedł taki dzień, w którym zdecydował się wyjść do ogrodu. To był piękny poranek. Zawitała wiosna. Było ciepło. Wtedy zobaczył drogi samochód wjeżdżający na teren ośrodka. Kiedy zaparkował, z pomocą jakiegoś młodzieńca, wysiadła z niego kobieta. Wyglądała dośc młodo, jak mało która w tym Domu. Spontanicznie postanowił podejść i przywitać nową pensjonariuszkę. Młodzieniec ucałował ją serdecznie, po czym wsiadł do samochodu i odjechał. On szedł powoli, nie odrywając oczu od kobiety. Wtedy prawie zamarł. Odwróciła się i chwilę tak patrzyli sobie w oczy. Obojgu zeszkliły się one od łez. Znali się. Nie widzieli się czterdzieści lat.&lt;br /&gt;- Margarett...&lt;br /&gt;- John...&lt;br /&gt;- To ty. To ty zerwałaś mnie dziś rano ze snu i to ty sprawiłaś, że tu przyszedłem po ciebie.&lt;br /&gt;- To ty przypomniałeś mi się w małej krztynie nadziei, kiedy tu jechałam, że znów cię spotkam.&lt;br /&gt;- To już czterdzieści lat...&lt;br /&gt;   Margarett roześmiała sie radośnie.&lt;br /&gt;- Tak się cieszę, że cię widzę! - Przetarła oczy.&lt;br /&gt;- Byliśmy wtedy młodzi. Ja przeszedłem kilka tysięcy kroków, kiedy odeszłaś... kiedy los nas zmusił do rozłąki.&lt;br /&gt;- A ja nigdy ci nie powiedziałam, jak bardzo cię kochałam. To było dla mnie zbyt oczywiste, myślałam, że to wiesz.&lt;br /&gt;- To już nie jest ważne, czy wtedy wiedziałem, czy nie. Teraz wiem. To jest ważne.&lt;br /&gt;- Tak. Teraz jest najważniejsze.&lt;br /&gt;   I poszli. Poszli w jedną stronę. Rozmowy kleiły im się, jakby przez te czterdzieści lat widywali się codziennie. Tak, ot prosta historia. Bo kochające serca, słowami najpiękniejszymi, niewypowiedzianymi są proste. I takie pozostają.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zainspirowane wierszem J. Barana "Spóźnione wyznanie".&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7400302511740519083-8051801743394566814?l=arcpoe.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://arcpoe.blogspot.com/feeds/8051801743394566814/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=7400302511740519083&amp;postID=8051801743394566814' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7400302511740519083/posts/default/8051801743394566814'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7400302511740519083/posts/default/8051801743394566814'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://arcpoe.blogspot.com/2008/08/tak-dawno.html' title='Tak dawno..'/><author><name>Ikar Niepoprawny</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06691814352157127456</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='22' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/-0VMpVf1g53E/Tq6AHomwa7I/AAAAAAAABLw/EAsHFQgx70A/s220/1_c.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7400302511740519083.post-7434157544135397872</id><published>2008-07-17T20:47:00.005+02:00</published><updated>2008-07-17T21:28:14.411+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='wspomnienia'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='refleksyjnie'/><title type='text'>Przeminęło</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Mam tak czasem, że cień pewnej bliskiej osoby, której dawno już nie widziałem i nie wiem, czy zobaczę co jakiś czas pojawia się na ścianie, kiedy zapalę światło w sercu. Rozkopałem prawie cały pokój, by odnaleźć jakieś ślady z przeszłości. Jednej z kilku moich przeszłości. Pliczek listów, z których ostatni datowany jest na 08-10-2007. I ten właśnie najcieplejszy, wywołujący uśmiech i łzy tęsknoty. Płyta ze zdjęciami. Tak bardzo tęsknię. Wiele wspomnień przywoływanych najczęściej wieczorami, to jakbym delektował się dobrą czekoladą. Łyk słodyczy. Jednak tylko powierzchownie. Dalej jest gorycz. Bo wspomnienia to coś, czego ponownie do życia przywołać się nie da. Coś, co było. Przeminęło. Uległo rozkładowi. Tak jak wszystko tu na Ziemi, gdzie niszczeje i tak naprawdę nie masz tu nic. Prócz kilku tęsknot i czasu, po którym niemal zawsze zostają jedynie kręgi na wodzie. Tak jak i wszystko, te wspomnienia mają dwie strony. Warto do nich wracać, bo jak dotąd nie spotkałem drugiej takiej osoby, za którą przez cały czas tęsknię. Jednak świadomość, że to już tylko przeszłość, boli. I prawdę powiedziawszy wiele innych bolesnych wspomnień jest łagodniejsze od tego.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Tak idę dalej, mija kolejny rok, skazany na słodycz wspomnień i gorycz tęsknoty. Czasem zaiskrzy dodatkowo jakaś nadzieja. Ale ta nadzieja to w gruncie rzeczy kamień rzucony w wodę, na której zostają jedynie kręgi...&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7400302511740519083-7434157544135397872?l=arcpoe.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://arcpoe.blogspot.com/feeds/7434157544135397872/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=7400302511740519083&amp;postID=7434157544135397872' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7400302511740519083/posts/default/7434157544135397872'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7400302511740519083/posts/default/7434157544135397872'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://arcpoe.blogspot.com/2008/07/przemino.html' title='Przeminęło'/><author><name>Ikar Niepoprawny</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06691814352157127456</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='22' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/-0VMpVf1g53E/Tq6AHomwa7I/AAAAAAAABLw/EAsHFQgx70A/s220/1_c.jpg'/></author><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7400302511740519083.post-1615307034891492698</id><published>2008-06-28T23:41:00.010+02:00</published><updated>2008-06-29T20:32:38.187+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='proza życia'/><title type='text'>Pustynia</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;meta equiv="Content-Type" content="text/html; charset=utf-8"&gt;&lt;meta name="ProgId" content="Word.Document"&gt;&lt;meta name="Generator" content="Microsoft Word 11"&gt;&lt;meta name="Originator" content="Microsoft Word 11"&gt;&lt;link rel="File-List" href="file:///C:%5CDOCUME%7E1%5CDawid%5CUSTAWI%7E1%5CTemp%5Cmsohtml1%5C01%5Cclip_filelist.xml"&gt;&lt;!--[if gte mso 9]&gt;&lt;xml&gt;  &lt;w:worddocument&gt;   &lt;w:view&gt;Normal&lt;/w:View&gt;   &lt;w:zoom&gt;0&lt;/w:Zoom&gt;   &lt;w:hyphenationzone&gt;21&lt;/w:HyphenationZone&gt;   &lt;w:punctuationkerning/&gt;   &lt;w:validateagainstschemas/&gt;   &lt;w:saveifxmlinvalid&gt;false&lt;/w:SaveIfXMLInvalid&gt;   &lt;w:ignoremixedcontent&gt;false&lt;/w:IgnoreMixedContent&gt;   &lt;w:alwaysshowplaceholdertext&gt;false&lt;/w:AlwaysShowPlaceholderText&gt;   &lt;w:compatibility&gt;    &lt;w:breakwrappedtables/&gt;    &lt;w:snaptogridincell/&gt;    &lt;w:wraptextwithpunct/&gt;    &lt;w:useasianbreakrules/&gt;    &lt;w:dontgrowautofit/&gt;   &lt;/w:Compatibility&gt;   &lt;w:browserlevel&gt;MicrosoftInternetExplorer4&lt;/w:BrowserLevel&gt;  &lt;/w:WordDocument&gt; &lt;/xml&gt;&lt;![endif]--&gt;&lt;!--[if gte mso 9]&gt;&lt;xml&gt;  &lt;w:latentstyles deflockedstate="false" latentstylecount="156"&gt;  &lt;/w:LatentStyles&gt; &lt;/xml&gt;&lt;![endif]--&gt;&lt;style&gt; &lt;!--  /* Style Definitions */  p.MsoNormal, li.MsoNormal, div.MsoNormal 	{mso-style-parent:""; 	margin:0cm; 	margin-bottom:.0001pt; 	mso-pagination:widow-orphan; 	font-size:12.0pt; 	font-family:"Times New Roman"; 	mso-fareast-font-family:"Times New Roman";} @page Section1 	{size:595.3pt 841.9pt; 	margin:70.85pt 70.85pt 70.85pt 70.85pt; 	mso-header-margin:35.4pt; 	mso-footer-margin:35.4pt; 	mso-paper-source:0;} div.Section1 	{page:Section1;} --&gt; &lt;/style&gt;&lt;!--[if gte mso 10]&gt; &lt;style&gt;  /* Style Definitions */  table.MsoNormalTable 	{mso-style-name:Standardowy; 	mso-tstyle-rowband-size:0; 	mso-tstyle-colband-size:0; 	mso-style-noshow:yes; 	mso-style-parent:""; 	mso-padding-alt:0cm 5.4pt 0cm 5.4pt; 	mso-para-margin:0cm; 	mso-para-margin-bottom:.0001pt; 	mso-pagination:widow-orphan; 	font-size:10.0pt; 	font-family:"Times New Roman"; 	mso-ansi-language:#0400; 	mso-fareast-language:#0400; 	mso-bidi-language:#0400;} &lt;/style&gt; &lt;![endif]--&gt;  &lt;p  class="MsoNormal" style="font-family:lucida grande;"&gt;         &lt;span style="font-size:78%;"&gt;Najpierw stracił samego siebie. Prowadzony drżącą Ręką, która się nim opiekowała doszedł na najodleglejsze pustkowia swojej własnej duszy. Tam napotkał serce poranione czasem, który ze strachu gdzieś daleko odpłynął, pozostawiając przygnębiające kręgi na wodzie. Wspomnienia. To były bolesne wspomnienia, ale doszukiwał się w nich też jakiejś iskry szczęścia. Jednak, gdyby było, nie dałby się wywieźć na pustynię. Tu z kolei nie było nic. Tylko piach, spiekota. I jakiś niewypowiedziany strach. Tak. Zaczynał się bać. Zaczynał bać się tego, że jest sam na sam z sobą. Że teraz usłyszał głos idący mimochodem jakby z wnętrza, do wnętrza zarazem. Odezwało się pierwsze pragnienie. Wolność. Potem przyłączały się kolejne. Wrażliwość, miłość, w końcu zagrzmiało to, które do tej pory trzymało wszystkie pozostałe w szachu - samotność.&lt;br /&gt;&lt;span style="font-family:verdana;"&gt;      Wielokrotnie próbował wracać. Wracać tam, skąd go wyprowadzono. Do Egiptu, w którym zawsze był fascynujący przepych. Coś się błyszczało, świeciło i zaraz się zmieniało. Co pozwoliło mu zapomnieć... przytłumić głosy z wnętrza. Bo mało miał siebie samego. Stracił się. Teraz to pustynne odzyskiwanie oznaczało olbrzymi trud i frustrację. Postanowił zatrzymać się na środku pustkowia i ostatni raz obejrzeć się za siebie.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-family:verdana;"&gt;- Więc jestem... więc jestem tu. Tu, gdzie mnie wyprowadziłeś. - Westchnął. - Daleko od wszystkiego, co miałem.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-family:verdana;"&gt;- I tak blisko siebie. - Rzuciły chórkiem naraz wszystkie wewnętrzne głosy. - Tak blisko nas. Dziękujemy, że nas uwolniłeś.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-family:verdana;"&gt;- Żebyście mnie gnębiły? Żebym żył jak struty?&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-family:verdana;"&gt;- A powiedz, ile dał ci przewspaniały Egipt? Kilka straconych miłostek, nałogi, kłamstwa...&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-family:verdana;"&gt;- Każdy jest słaby. - Przerwał nie mogąc już słuchać swojego wnętrza.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-family:verdana;"&gt;- Każdy umiałby być silny, gdyby dał nam coś do powiedzenia. Każdy umiałby chwycić i ogrzać tę Dłoń, która go pragnie wyprowadzić od słabości, gdyby przestał zastanawiać się, dlaczego Ona tak drży. Jesteś na pustyni, bo tu najlepiej jest słychać swoje wołające potrzeby. Bo tylko tu umiesz odnaleźć i poczuć własne serce. Pustyni nie dano ci po to, abyś zamartwiał się i usychał. Ale byś dowiedział się jak zaspokoić pragnienie duszy, jak nas nie skreślić, a pokochać i przyjąć.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-family:verdana;"&gt;- Was pokochać? Jak was pokochać?&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-family:verdana;"&gt;- Właściwie to... my jesteśmy tobą prawdziwym. To dlatego nie potrafisz nas pokochać.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-family:verdana;"&gt;- Nie rozumiem.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-family:verdana;"&gt;- Nie kochasz siebie. Masz piękne, wspaniałe serce, które barykadujesz. Jesteś dobry.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-family:verdana;"&gt;- I mam od teraz żyć na pustyni?&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-family:verdana;"&gt;- Pustynia nie jest miejscem do życia. W niej nie ma życia. To ona jest w życiu. Jeśli zmądrzałeś, wpuścisz nas teraz do serca. Wolność, wrażliwość, miłość, samotność....&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-family:verdana;"&gt;- Samotności nie chcę...&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-family:verdana;"&gt;- Będę ci potrzebna, kiedy będziesz próbował się wyrazić i wybrać swoją drogę. Jasne? W czwórkę powiemy ci jak spojrzeć na Egipt, do którego wrócisz. Byś ty był jego panem, a nie on twoim ciemiężcą. Tam spotkają cię radości, znaki, słowa, które otrzymasz, szczęście, dar zrozumienia wspomnień, porachowania zadr i doświadczeń. A kiedy nadejdzie czas, zamilkniemy. Wtedy sam zdecydujesz, czy chcesz pójść na pustynię, by nas tam spróbować odnaleźć. To nie będzie łatwe.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-family:verdana;"&gt;- Dlaczego zamilkniecie?&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-family:verdana;"&gt;- Każdy musi zamilknąć, kiedy powie już wszystko, co ma do powiedzenia. Dopóki ktoś znów się o coś nie spyta.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-family:verdana;"&gt;- Boję się...&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-family:verdana;"&gt;- Nie będzie łatwo. Ale masz już serce z powrotem. Odzyskałeś siebie. Przecież wiesz, że każdy koszmar się kończy. I może już więcej nie wrócić.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;i style="font-family: verdana;"&gt;Zbudź się o śpiący,&lt;br /&gt;i powstań z martwych,&lt;br /&gt;a zajaśnieje ci Chrystus.&lt;br /&gt;&lt;/i&gt;&lt;span style="font-family:verdana;"&gt;Ef 5, 14&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7400302511740519083-1615307034891492698?l=arcpoe.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://arcpoe.blogspot.com/feeds/1615307034891492698/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=7400302511740519083&amp;postID=1615307034891492698' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7400302511740519083/posts/default/1615307034891492698'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7400302511740519083/posts/default/1615307034891492698'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://arcpoe.blogspot.com/2008/06/pustynia.html' title='Pustynia'/><author><name>Ikar Niepoprawny</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06691814352157127456</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='22' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/-0VMpVf1g53E/Tq6AHomwa7I/AAAAAAAABLw/EAsHFQgx70A/s220/1_c.jpg'/></author><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7400302511740519083.post-5366977812698492765</id><published>2008-06-25T22:45:00.003+02:00</published><updated>2008-06-26T09:31:34.106+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='życie'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='refleksyjnie'/><title type='text'>Gdzie podziewają się pragnienia duszy</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Budzę się wcześnie rano. Czasem aż chce się zacząć dzień tak jak Adaś Miauczyński - bohater filmów Marka Koterskiego, czyli rutynowym "O kurwa. Ja pierdolę". A tak długo uciekałem od wulgaryzmów (co prawda zawsze na daremnie). I tutaj koło się zamyka. Co dalej? W ten oto sposób wstępuję w kolejny, szary, jałowy dzień. No i oczywiście wyzwanie: bym temu jałowemu dniu "przydał sens" (myśl Jana Rybowicza). Odczuwam w głębi serca, że największym sensem mojego targanego w kalendarzu dnia może być czekanie. Czekanie na anioła jasnookiego. Który przyjdzie i rozjaśni. Przeniknie. Nie wiem, czy ktoś zauważył, ale właśnie zamknąłem w tej notce, własną i jedyną w sercu samotność. Jeśli czekanie, to samotność, a samotność, to "taka straszna trwoga", to... daj mi o Panie jeszcze czekać, jeszcze kilka lat życia niespokojnie.&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7400302511740519083-5366977812698492765?l=arcpoe.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://arcpoe.blogspot.com/feeds/5366977812698492765/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=7400302511740519083&amp;postID=5366977812698492765' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7400302511740519083/posts/default/5366977812698492765'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7400302511740519083/posts/default/5366977812698492765'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://arcpoe.blogspot.com/2008/06/gdzie-podziewaj-si-pragnienia-duszy.html' title='Gdzie podziewają się pragnienia duszy'/><author><name>Ikar Niepoprawny</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06691814352157127456</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='22' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/-0VMpVf1g53E/Tq6AHomwa7I/AAAAAAAABLw/EAsHFQgx70A/s220/1_c.jpg'/></author><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7400302511740519083.post-8721567725586516112</id><published>2008-05-03T16:53:00.003+02:00</published><updated>2008-05-03T16:56:10.312+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='refleksyjnie'/><title type='text'>Anioł Śmierci</title><content type='html'>&lt;div align="justify"&gt;Pewnego dnia Anioł Śmierci zapukał do drzwi domu pewnego człowieka. &lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt; &lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;br /&gt;- Wejdź i rozgość się - powiedział mężczyzna. - Czekałem na ciebie.&lt;br /&gt;- Nie przybyłem tu na pogawędki - powiedział Anioł - ale żeby zabrać twoje życie.&lt;br /&gt;- A cóż innego mógłbyś mi zabrać?&lt;br /&gt;- Nie wiem. Ale wszyscy, kiedy przychodzę, chcieliby, żebym wziął cokolwiek, byle nie ich życie. Gdybyś wiedział, jakie mi czyniono propozycje!&lt;br /&gt;- Ale ja niczego dać ci nie mogę. Radości, jakie mi ofiarowano, przeżyłem. Zmartwienia rzuciłem na wiatr. Problemy, wątpliwości, niepokoje spaliłem za sobą, by móc się ogrzać przy ogniu nadziei. Dóbr doczesnych wyrzekłem się. Uśmiech podarowałem tym, co mnie o niego prosili; serce - tym, których kochałem i którzy mnie kochali. Swoją duszę powierzyłem Bogu.&lt;br /&gt;Zabierz więc moje życie, bo nie mam nic innego do ofiarowania. &lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt; &lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;br /&gt;Wtedy Anioł Śmierci uniósł tego człowieka w ramionach i stwierdził, że jest lekki jak piórko, a Pan otworzył na oścież bramy Raju, bo przez nie miał wejść święty...&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7400302511740519083-8721567725586516112?l=arcpoe.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://arcpoe.blogspot.com/feeds/8721567725586516112/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=7400302511740519083&amp;postID=8721567725586516112' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7400302511740519083/posts/default/8721567725586516112'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7400302511740519083/posts/default/8721567725586516112'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://arcpoe.blogspot.com/2008/05/anio-mierci.html' title='Anioł Śmierci'/><author><name>Ikar Niepoprawny</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06691814352157127456</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='22' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/-0VMpVf1g53E/Tq6AHomwa7I/AAAAAAAABLw/EAsHFQgx70A/s220/1_c.jpg'/></author><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7400302511740519083.post-5330471587470520989</id><published>2008-03-31T19:50:00.002+02:00</published><updated>2008-03-31T20:04:08.116+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='życie'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='świat'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='refleksyjnie'/><title type='text'>Bez wiary</title><content type='html'>&lt;div align="justify"&gt;Jedną z najgłupszych rzeczy, jakie popełnia dzisiejszy człowiek, uważający siebie za mądrego, normalnego, co więcej – szczęśliwego, jest pozbawianie siebie wiary. Nie ma wytłumaczeń, że po prostu wierzyć nie potrafi. Sam siebie tej wiary pozbawia. I to jest smutne. Dalej, niektórzy ludzie pozbawieni wiary przez samych siebie, mają nie wiadomo skąd żal do Boga, że pokarał ich takim, a nie innym losem. Skoro nie wierzysz, to skąd w Tobie ta nienawiść do Boga?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jest na szczęście na to pewna odpowiedź. Że to normalne. Normalne jest to, że jakaś tam cząstka człowieka (Nawet tego najbardziej niewierzącego) stale poszukuje Boga, bo jest On mu potrzebny. Choćby po to, by nie strzelić sobie w łeb, kiedy pewnego dnia tracimy naraz całą dumę - to, co zdobyliśmy przez lata: majątek, dobrobyt, przyziemne szczęście. To wszystko przeminie. To ma granice. Musi się skończyć z założenia. No, a po co komu życie, które i tak skazane na śmierć skończy się? Ludzie też przemijają. Mogą Cię odrzucić pewnego dnia wszyscy i co wtedy zrobisz? Uznasz, że życie nie ma sensu? Zostanie Ci Bóg, który chce dać trudne, nie usłane różami, ale piękne i pełne dobra życie. Bo prawdziwe życie dąży do tego, by gromadzić sobie skarb w Wieczności, a nie tu na tym łez padole.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Szkoda tylko, że tak wielu ludzi charakteryzuje skrajna tępota powszechna, która wywiodła się z manipulacji ludzkimi uczuciami przez dzisiejszy świat.&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7400302511740519083-5330471587470520989?l=arcpoe.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://arcpoe.blogspot.com/feeds/5330471587470520989/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=7400302511740519083&amp;postID=5330471587470520989' title='Komentarze (3)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7400302511740519083/posts/default/5330471587470520989'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7400302511740519083/posts/default/5330471587470520989'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://arcpoe.blogspot.com/2008/03/bez-wiary.html' title='Bez wiary'/><author><name>Ikar Niepoprawny</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06691814352157127456</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='22' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/-0VMpVf1g53E/Tq6AHomwa7I/AAAAAAAABLw/EAsHFQgx70A/s220/1_c.jpg'/></author><thr:total>3</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7400302511740519083.post-8889111079154514522</id><published>2008-02-28T10:19:00.009+01:00</published><updated>2008-02-28T10:31:03.955+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='poezja'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='J. Rybowicz'/><title type='text'>Najważniejsze jest...</title><content type='html'>&lt;div align="justify"&gt;Szukam na upartego w wielu twarzach, twarzy Boga. Bo to najważniejsze jest - ktoś tak powiedział. Widzieć Boga w drugiej osobie. Tylko po co szukać na upartego? Po co się wysilać i obraz boski układać z fragmentów mozaiki tych dobrych rzeczy, lepszych cech drugiej osoby? Wystarczy docenić prawdziwą obecność. &lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;Najważniejsze jest&lt;/strong&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Najważniejsze jest,&lt;br /&gt;że nieważne jest,&lt;br /&gt;czy Bóg istnieje,&lt;br /&gt;czy nie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Samotni we wszechświecie,&lt;br /&gt;szukamy przyjaciół.&lt;br /&gt;Tak długo,&lt;br /&gt;aż uwierzymy&lt;br /&gt;w ich obecność&lt;br /&gt;naprawdę.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7400302511740519083-8889111079154514522?l=arcpoe.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://arcpoe.blogspot.com/feeds/8889111079154514522/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=7400302511740519083&amp;postID=8889111079154514522' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7400302511740519083/posts/default/8889111079154514522'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7400302511740519083/posts/default/8889111079154514522'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://arcpoe.blogspot.com/2008/02/najwaniejsze-jest.html' title='Najważniejsze jest...'/><author><name>Ikar Niepoprawny</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06691814352157127456</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='22' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/-0VMpVf1g53E/Tq6AHomwa7I/AAAAAAAABLw/EAsHFQgx70A/s220/1_c.jpg'/></author><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7400302511740519083.post-8134917294833436808</id><published>2008-02-26T13:45:00.013+01:00</published><updated>2008-02-26T13:57:48.424+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='proza życia'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='refleksyjnie'/><title type='text'>Prosić o pomoc</title><content type='html'>&lt;div align="justify"&gt;Z bagażem pewnych doświadczeń zauważam, że często potrzebuję pomocy. Jako dusza zagubiona w coraz bardziej szalonym świecie. Może stająca się nawet częścią tego świata. Jednak, czy to pycha, czy to duma, czy pragnienie samowystarczalności każą czasem milczeć. Kiedy nie umiem sobie poradzić z otaczającym mnie, coraz mniej podszywanym wartościami światem. Po co mam co jakiś czas mówić, że mam problem. Że jest mi źle, że potrzebuję pomocy. Czy aby przyjaciele nie spojrzą na mnie jak na nieudacznika? Bejdaka, któremu trzeba pomóc, bo przeżywa stałe konflikty wewnętrzne? Kiedy słyszę, że Prawdę i upomnienia interpretuję tylko pod siebie, bo tak robią ludzie, którzy mają z czymś problem, pytam - skąd ta pewność, że mam akurat z czymś kłopot? Pada odpowiedź - nie wiem. Takie sprawiasz wrażenie. &lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;Może potrzeba trochę zamknięcia? Może na niektóre problemy, sam dla siebie jestem odpowiedzią. "Żaden człowiek nie jest samotną wyspą osłoniętą od sztormów", ale także żaden człowiek nie potrzebuje stałej opieki troskliwych przyjaciół, którym już nawet nic nie trzeba mówić. Sami zauważą. Jest to niezręczne. Jak potem będę mógł pomóc innym ludziom, skoro każdy naklei mi etykietę człowieka wiecznie zagubionego? "On ci nie pomoże, bo sam potrzebuje pomocy...". Czy jest już aż tak źle, że zadaję tak dziwne pytania i piszę o sobie tak, jakbym się nad sobą użalał? Nie. Po prostu wstyd mi, że nie potrafię sam znaleźć odpowiedzi na niektóre pytania.&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7400302511740519083-8134917294833436808?l=arcpoe.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://arcpoe.blogspot.com/feeds/8134917294833436808/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=7400302511740519083&amp;postID=8134917294833436808' title='Komentarze (5)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7400302511740519083/posts/default/8134917294833436808'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7400302511740519083/posts/default/8134917294833436808'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://arcpoe.blogspot.com/2008/02/prosi-o-pomoc.html' title='Prosić o pomoc'/><author><name>Ikar Niepoprawny</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06691814352157127456</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='22' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/-0VMpVf1g53E/Tq6AHomwa7I/AAAAAAAABLw/EAsHFQgx70A/s220/1_c.jpg'/></author><thr:total>5</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7400302511740519083.post-3510740208487703159</id><published>2008-02-21T22:22:00.010+01:00</published><updated>2008-02-28T10:31:34.354+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='koncert'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='pozytywnie'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='poezja'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='J. Rybowicz'/><title type='text'>Wolność</title><content type='html'>&lt;div align="justify"&gt;Byłem dziś na koncercie Starego Dobrego Małżeństwo. Jak zawsze na ich koncercie w pewnym momencie ma się łzy w oczach. Nie wiem generalnie dlaczego, ale dziś uderzyła mnie już dość stara piosenka "Wolność", którą zagrali na bis. Tak jakoś drgnęła w moim sercu struna wspomnień, kilka zadr, które już na zawsze pozostaną znów miałem przed oczami. Ale to nic. "Wolność", za którą tak bardzo tęsknię. Pióra Jana Rybowicza, a jakże.&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;Wolność&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/strong&gt;Wolność to jest po prostu&lt;br /&gt;brak krat&lt;br /&gt;żelażnych.&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;Te kratyniewidzialne,&lt;br /&gt;które są w nas,&lt;br /&gt;są tam na zawsze !&lt;br /&gt;Więzienie&lt;br /&gt;to są stalowe kraty w oknach.&lt;br /&gt;To jest stalowa siatka&lt;br /&gt;rozpięta nad spacernikiem.&lt;br /&gt;To są stalowe drzwi,&lt;br /&gt;które dziurkę od klucza&lt;br /&gt;mają tylko z jednej strony,tamtej.&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;Więc wolność to jet po prostu&lt;br /&gt;brak kartżelaznych.&lt;br /&gt;To są dwie dziurki od klucza&lt;br /&gt;i dwa klucze,&lt;br /&gt;jeden mój.&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;To jest niebo&lt;br /&gt;nie uwięzione.&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7400302511740519083-3510740208487703159?l=arcpoe.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://arcpoe.blogspot.com/feeds/3510740208487703159/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=7400302511740519083&amp;postID=3510740208487703159' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7400302511740519083/posts/default/3510740208487703159'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7400302511740519083/posts/default/3510740208487703159'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://arcpoe.blogspot.com/2008/02/wolno.html' title='Wolność'/><author><name>Ikar Niepoprawny</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06691814352157127456</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='22' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/-0VMpVf1g53E/Tq6AHomwa7I/AAAAAAAABLw/EAsHFQgx70A/s220/1_c.jpg'/></author><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7400302511740519083.post-3896055959662987445</id><published>2008-02-15T11:53:00.032+01:00</published><updated>2008-02-15T12:15:02.696+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='proza życia'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='refleksyjnie'/><title type='text'>W poszukiwaniu Azylu</title><content type='html'>&lt;em&gt;z rozmyślań&lt;/em&gt;&lt;br /&gt;&lt;em&gt;&lt;/em&gt;&lt;br /&gt;&lt;div align="justify"&gt;Pod strzechą wspólnoty poszukujemy Boga. Wpierw w ludziach: w tym, co robią, ich twarzach, uśmiechach, dobrych słowach i trosce. Potem przychodzi czas, że zaczynamy spośród zagubienia odkrywać ślady Boga w sobie samym. Pomagają nam w tym ci sami ludzie. Powtarzają, że jesteśmy potrzebni, że każdy wnosi coś swojego i nowego i buduje wspólnotę. Dalej, przychodzi czas, że chcemy komuś pomóc w potrzebie, tak jak mówił Jezus "...bo byłem głodny, a daliście Mi jeść". Po jakimś czasie wychodzimy do ludzi. Służymy nie tylko wspólnocie w grupie, ale Kościołowi. Szukamy swojego charyzmatu. Kiedy go odnajdujemy i wiemy jak potrafimy służyć najlepiej z całego serca, dochodzimy do pełni. Do pełni szczęścia. Albo... dochodzimy do pełni tylko i wyłącznie. Jest trudno odnaleźć radość w tym, co robi się dla innych. Trudno jest cieszyć się z trudu, jaki włożyliśmy, by służyć. Ale służymy. Bo wiemy, że jakbyśmy odeszli, byłoby źle i nie czulibyśmy się potrzebni. Tyle nocy naszych serc wpatrzonych w gwiazdy zarywało się, by rzucać, codziennie rzucać jedno i to samo, proste pytanie w Wielką Ciszę, prośbę o ukojenie, o radość płynącą prosto ze Źródła. Nie rzadko także na próżno. Bo "nie ma sygnałów z Wielkiej Ciszy". Tej ciszy, którą Ktoś zasiał i tej, która pozostanie. I wtedy chcąc, czy nie chcąc dochodzimy do naszego Azylu. Najpiękniejszego. Znajdujemy odpowiedź w wątpliwości. Wątpliwość sama jest odpowiedzią. Ta dudniąca w uszach Cisza, zawieszona abstrakcyjnie w powietrzu jak skała. To ta Cisza mówi "przyjmij". Przyjmij, bo i tak nie zauważasz większości słów Boga do ciebie w codziennym dniu. Więc jest ta świadomość. Świadomość Ciszy, by przyjmować to, co nadchodzi i to co już nadeszło. Z pokorą. Źródłem. Ciszą. Jednak mimo wszystko, pragnie się więcej. Inni mówią więcej o słowach spośród Ciszy. Ty i ja jesteśmy tymi, którzy wzruszają ramionami, bo jakiś czas temu uschli z tępej radości i nie mówimy nic. Milczymy. Ale nie od Źródła. Od tego świata. Tak często niewrażliwi na sferę Sacrum.&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7400302511740519083-3896055959662987445?l=arcpoe.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://arcpoe.blogspot.com/feeds/3896055959662987445/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=7400302511740519083&amp;postID=3896055959662987445' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7400302511740519083/posts/default/3896055959662987445'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7400302511740519083/posts/default/3896055959662987445'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://arcpoe.blogspot.com/2008/02/w-poszukiwaniu-azylu.html' title='W poszukiwaniu Azylu'/><author><name>Ikar Niepoprawny</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06691814352157127456</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='22' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/-0VMpVf1g53E/Tq6AHomwa7I/AAAAAAAABLw/EAsHFQgx70A/s220/1_c.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7400302511740519083.post-7596413486242779879</id><published>2008-02-07T21:00:00.001+01:00</published><updated>2008-02-07T21:03:58.477+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='video'/><title type='text'>Wielki post</title><content type='html'>&lt;div align="justify"&gt;Będę mało mówił. Postanowiłem dziś zamieścić pewien filmik, coś w rodzaju ewangelizacji. Bardzo mnie poruszył. Myślę, że wielu ludziom przyda się on do przeżycia Wielkiego Postu, czasu bardzo ważnego. Myślę, że moja interpretacja jest tu zbędna. Proszę, obejrzyjcie to od początku do końca. To ważne, by zobaczyć całość.&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;br&gt;&lt;br /&gt;&lt;br&gt;&lt;embed src="http://www.godtube.com/flvplayer.swf" flashvars="viewkey=ee73e63418003b47d7d5" width="330" height="270" menu="false" allowscriptaccess="always" type="application/x-shockwave-flash"&gt;&lt;/embed&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7400302511740519083-7596413486242779879?l=arcpoe.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://arcpoe.blogspot.com/feeds/7596413486242779879/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=7400302511740519083&amp;postID=7596413486242779879' title='Komentarze (5)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7400302511740519083/posts/default/7596413486242779879'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7400302511740519083/posts/default/7596413486242779879'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://arcpoe.blogspot.com/2008/02/wielki-post.html' title='Wielki post'/><author><name>Ikar Niepoprawny</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06691814352157127456</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='22' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/-0VMpVf1g53E/Tq6AHomwa7I/AAAAAAAABLw/EAsHFQgx70A/s220/1_c.jpg'/></author><thr:total>5</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7400302511740519083.post-1372991025726038993</id><published>2008-02-02T20:48:00.000+01:00</published><updated>2008-02-05T14:01:12.296+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='życie'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='poezja'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='refleksyjnie'/><title type='text'>Nie traćmy z oczu...</title><content type='html'>Nie trać z oczu&lt;br /&gt;smutnej części piękna&lt;br /&gt;nie zastąpiąnej nigdy&lt;br /&gt;przez żadną radość.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nie zatracaj się w fałszu,&lt;br /&gt;w myśli, że błogość&lt;br /&gt;w pojedynkę&lt;br /&gt;istotą piękna jest.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Uschniesz po czasie&lt;br /&gt;w radosnej euforii.&lt;br /&gt;Gdy skreślisz smutek&lt;br /&gt;nerwowo ścierając łzę.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Piękna nigdy bez smutku&lt;br /&gt;nie będzie...&lt;br /&gt;Nie marnuj łez&lt;br /&gt;tych gorzkich zbieraj&lt;br /&gt;bukłaki napełniaj.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Kiedy przyjdzie taka radość,&lt;br /&gt;że aż uschniesz,&lt;br /&gt;wychyl haust tej goryczy&lt;br /&gt;i znów będzie dobrze.&lt;br /&gt;&lt;em&gt;II-2008&lt;/em&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div align="justify"&gt;Słowa pewnej osoby zainspirowały mnie, by przelać zlepek moich myśli, jakie już w trakcie rozmowy mi się nasunęły. Albowiem niekiedy zaskakujący potrafi być w nas ból. Kiedy np. cierpimy w zawodzie miłosnym, prócz tego, że to bolesne, posiada swoje piękno. Inna osoba, bliski mi przyjaciel raz wyznał mi, że pewnego dnia przestał myśleć o tej, za którą skrycie tęskni i zrozumiał nagle, że brakuje mu tej tęsknoty. Tego bólu. Tak mi się zdaje, że taka tęsknota za bólem należy wyłącznie do kaskaderów. Tylko ludzie, którzy poznali smutek, jako integralną część piękna, a nawet szczęścia, są w stanie tęsknić do tegoż smutku. Człowiek przeciętny czuje się szczęśliwy tylko wtedy, kiedy jest mu dobrze, ale chodzi mu o dobro namacalne. &lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7400302511740519083-1372991025726038993?l=arcpoe.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://arcpoe.blogspot.com/feeds/1372991025726038993/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=7400302511740519083&amp;postID=1372991025726038993' title='Komentarze (8)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7400302511740519083/posts/default/1372991025726038993'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7400302511740519083/posts/default/1372991025726038993'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://arcpoe.blogspot.com/2008/02/nie-tramy-z-oczu.html' title='Nie traćmy z oczu...'/><author><name>Ikar Niepoprawny</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06691814352157127456</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='22' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/-0VMpVf1g53E/Tq6AHomwa7I/AAAAAAAABLw/EAsHFQgx70A/s220/1_c.jpg'/></author><thr:total>8</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7400302511740519083.post-7153906617379003179</id><published>2008-01-29T13:02:00.000+01:00</published><updated>2008-01-29T13:19:58.816+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='proza życia'/><title type='text'>O samotności</title><content type='html'>&lt;div align="justify"&gt;Czy rzeczywiście jest mi z nią aż tak źle? Muszę aż tak bardzo tęsknić do tej Niepoznanej, która gdzieś wyczekuje mnie, swego Niepoznanego? Czy aż tak spieszno mi do udławienia się miłością? Aż do bólu zależy mi, aby stuknęła mi do głowy pięknie jak wino, ale bez uszczerbku na zdrowiu? Chyba takie niecierpliwe, drżące oczekiwanie spowalnia czas, jak każde inne oczekiwanie na coś, co nadejdzie dobre. Spójrz, panie D. Spartoliłeś kiedyś pierwszą, jak dotąd ostatnią szansę. No... może obydwoje spartoliliście. Racja. Powód? To nie było to. Źle pojąłem miłość. I wtedy zabolało. Kiedy myśl jak tępa drzazga powoli wbijała się w serce: że miłość przychodzi całe życie. Śmierć i podobna tobie Twarz będzie jej apogeum, na którym w słodkim szczęściu poprzestaniesz. Bądź cierpliwy. Samotność także cię kocha. To ona cię najbardziej rozumie, skoro ciągle przy tobie jest. Tyle z tobą wytrzymała. Ty też z nią wytrzymaj. Pocieszę cię: jesteś od niej silniejszy! Samotność to ponoć anioł, który ma taką służbę, że musi znosić czyjąś życzliwość, albo nienawiść. Tyś doskonalszy od anioła. Masz ciało i jesteś widzialny. Z drugiej strony, gdyby ten anioł był jednaki i tak samo trwał dla każdego samotnego, nikt nie byłby samotny. To prawda. Gdyby definicja samotności mieściła się w encyklopedii, uniwersalna i sięgająca wszystkich, nikt nie byłby samotny. Ba! Co tam wszystkich! Wystarczy, że sięgałaby tylko jednej prócz ciebie osoby, a już nie bylibyście samotni. A tak to masz swoją samotność. Swoją własną. Ty swoją rozumiesz po swojemu. Przecież to nie jest takie złe...&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7400302511740519083-7153906617379003179?l=arcpoe.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://arcpoe.blogspot.com/feeds/7153906617379003179/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=7400302511740519083&amp;postID=7153906617379003179' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7400302511740519083/posts/default/7153906617379003179'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7400302511740519083/posts/default/7153906617379003179'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://arcpoe.blogspot.com/2008/01/o-samotnoci.html' title='O samotności'/><author><name>Ikar Niepoprawny</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06691814352157127456</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='22' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/-0VMpVf1g53E/Tq6AHomwa7I/AAAAAAAABLw/EAsHFQgx70A/s220/1_c.jpg'/></author><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7400302511740519083.post-8738857911152459838</id><published>2008-01-24T20:51:00.000+01:00</published><updated>2008-01-24T21:02:08.345+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Ku Dobru'/><title type='text'>Przebaczenie</title><content type='html'>&lt;div align="justify"&gt;Nigdy nie mów "nie przebaczę" od razu. Kieruje Tobą wtedy złość. Ale ona przeminie. Z resztą nawet jeśli tak powiesz, nie dotrzymasz sobie słowa. Masz serce. Z natury jesteś dobrem. Chęć przebaczenia będzie wiosennym wschodem słońca. Wpłynie w Twe serce nieunikniona po chłodnej jeszcze od zimy nocy. I przebaczysz. Dobrze postąpisz. Przebaczaj, kiedy tylko możesz. Tyle rozmyślań z dzisiejszego dnia.&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7400302511740519083-8738857911152459838?l=arcpoe.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://arcpoe.blogspot.com/feeds/8738857911152459838/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=7400302511740519083&amp;postID=8738857911152459838' title='Komentarze (13)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7400302511740519083/posts/default/8738857911152459838'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7400302511740519083/posts/default/8738857911152459838'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://arcpoe.blogspot.com/2008/01/przebaczenie.html' title='Przebaczenie'/><author><name>Ikar Niepoprawny</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06691814352157127456</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='22' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/-0VMpVf1g53E/Tq6AHomwa7I/AAAAAAAABLw/EAsHFQgx70A/s220/1_c.jpg'/></author><thr:total>13</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7400302511740519083.post-2588259250995614611</id><published>2008-01-23T20:35:00.001+01:00</published><updated>2008-02-28T10:31:59.314+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='poezja'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='J. Rybowicz'/><title type='text'>Tryumf sprawiedliwości</title><content type='html'>I znów będzie rybowiczowsko. Przeszukując ostatnio to moralne, to mniej moralne zasoby serwisu YouTube, postanowiłem wpisać w wyszukiwarce "stare dobre małżeństwo". Może ktoś coś z jakiegoś koncertu nowego wrzucił. Moją uwagę przykuł przepiękny utwór "Tryumf sprawiedliwości". O czymś, co nadejdzie. O czymś, co wsyzstkich uporządkuje. Oddzieli kozły od owiec, złych naznaczy i strąci. Dzień Sądu? Być może. Przeczytajcie ten tekst.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;Tryumf sprawiedliwości&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/strong&gt;Sprawiedliwości nikt nie przyniesie,&lt;br /&gt;ona przyjdzie sama, jak świt&lt;br /&gt;Będą zdarte garnitury z tych,&lt;br /&gt;na których wyglądają jak przebrania.&lt;br /&gt;Nieukom sprawiedliwośc wyjmie z ręki pióro,&lt;br /&gt;a włoży w nią miotłę,właściwe narzędzie.&lt;br /&gt;Gadatliwi głupcy bedą kłaniac się z daleka&lt;br /&gt;milczącym mędrcom,&lt;br /&gt;tak jak być powinno&lt;br /&gt;,a nie jest.&lt;br /&gt;Kolory: czerwony i zielony, niebieski i żółty,&lt;br /&gt;zostaną rozprowadzone we właściwych proporcjach&lt;br /&gt;Takze kolor czarny i brunatny,takze szary i fiolet,&lt;br /&gt;oraz biel,&lt;br /&gt;bo żadnego nie może zabraknąć.&lt;br /&gt;Kłamcom sprawiedliwość pomiesza zmysły:&lt;br /&gt;już nie bedą rozróżniali prawdy i zmyślenia.&lt;br /&gt;Złodzieje będą okradać się sami,nawzajem.&lt;br /&gt;Mordercy wymordują się pomiędzy sobą.&lt;br /&gt;Sto małych pomniczków&lt;br /&gt;przetopi sie na jeden, ale Wielki.&lt;br /&gt;Tak będzie, kiedy przyjdzie sprawiedliwość.&lt;br /&gt;Przyjdzie sama, nie przyspieszymy tego&lt;br /&gt;ani tego nie opóźnimy.&lt;br /&gt;Przyjdzie sama nieunikniona jak świt.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7400302511740519083-2588259250995614611?l=arcpoe.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://arcpoe.blogspot.com/feeds/2588259250995614611/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=7400302511740519083&amp;postID=2588259250995614611' title='Komentarze (10)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7400302511740519083/posts/default/2588259250995614611'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7400302511740519083/posts/default/2588259250995614611'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://arcpoe.blogspot.com/2008/01/tryumf-sprawiedliwoci.html' title='Tryumf sprawiedliwości'/><author><name>Ikar Niepoprawny</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06691814352157127456</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='22' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/-0VMpVf1g53E/Tq6AHomwa7I/AAAAAAAABLw/EAsHFQgx70A/s220/1_c.jpg'/></author><thr:total>10</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7400302511740519083.post-47752217077961454</id><published>2008-01-21T19:49:00.000+01:00</published><updated>2008-01-23T20:35:31.429+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='proza życia'/><title type='text'>Księżyc owiany myślami</title><content type='html'>&lt;div align="justify"&gt;&amp;nbsp&amp;nbsp&amp;nbspNocą myślenie idzie lepiej, zwłaszcza kiedy prześwieca mu delikatny, mdły blask księżyca. Kiedy człowiekowi (przynajmniej mi) nie chce się spać, a umysł rozpierają setki wspomnień, rzeczy, które ostatnio się przytrafiły. Powiem Wam, że jak nigdy byłem wczoraj zdenerwowany i jednocześnie czułem się bardzo zraniony...&lt;br /&gt;&amp;nbsp&amp;nbsp&amp;nbspDnia pewnego dostałem smsa (taka nowoczesna forma wiadomości, w której wyplewiona jest gramatyka i ortografia) i ten sms mnie bardzo zabolał. Zarzucał mi coś, co nawet nie przeszłoby mi przez myśl. W pierwszej kolejności zasmuciły mnie te spłaszczone elektroniką bez polskich znaków słowa. Stanęły przede mną lodowatym murem, wrzeszcząc tak głośno, że popluły mi twarz. Oto jesteś nieodpowiedzialny, oto masz w nosie cudzy trud. Oto zostawiasz nas na lodzie, by się zorientować, czy ktoś w desperacji zastąpi twój geniusz. Na koniec jeszcze poraził mnie swym nafosforyzowanym blaskiem szpaler liter, które stworzyły jedno zdanie "TAK SIE NIE ROBI". W pierwszej chwili wzięła mnie brzydka choroba na "K". Nie wiem, czy przez same, wredne słowa, czy przez ich skrytą intencję. Po chwli zdecydowałem się pomyśleć o tej, która te bezwzględne litery na mnie nasłała. Dlaczego to zrobiła? Przecież to nie moja wina, że nie dojadę na czas na ten lód, na którym rzekomo wszystkich zostawiam. Użyłem więc tej mieszczącej się do kieszeni nowoczesności, by odpowiedzieć w inny sposób - "telefonicznie". Doprowadziłem do tego, że pani ciętych słów w jednej chwili zmuszona została do zamiany miejsc ze mną. Nie odczułem tryumfu. Bo po co? Za chwilę kolejny sms nasłał kilka liter sformowanych w jedno słowo "PRZEPRASZAM". Patrzyły na mnie ze strachem i nadzieją. Zlałem je obojętnością i tak to się skończyło.&lt;br /&gt;&amp;nbsp&amp;nbsp&amp;nbspNawet do teraz myślę, jak można tak brutalnie odrzucać przyjaźń. Skąd się nagle wzięła przyjaźń? A stąd, że pani chłodnych, a potem skruszonych słów jest kimś kogo kocham. Bliska. Tylko teraz nie wiem, czy wciąż bliska, czy była mi bliska. &lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&amp;nbsp&amp;nbsp&amp;nbspWściekły do bólu i zraniony. &lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&amp;nbsp&amp;nbsp&amp;nbsp"Doświadczenie uczy mnie, że ludzie czasem beztrosko olewają obowiązki..." - tyle powiedziała mi potem na żywo. Po pierwsze boli fakt odbierania ludzi jako istoty, którym przeważnie nie można ufać, bo ranią i w ogóle. Po drugie boli fakt, że zaufanie do mnie zostało sponiewierane, pogięte i wyrzucone. Co z tego, że były przeprosiny. Jakoś nie dały mi ukojenia. Z resztą one były, żeby były, a nie ze szczerości. Najłatwiej jest zamykać się na ludzi, nawet na bliskich, nawet na tych, których posyła dobry Bóg, żeby pomogli, żeby byli przyjaciółmi i bezinteresownie chcieli dać swoje serce. Trudniej jest spojrzeć wgłąb siebie i zadać sobie pytanie, czy przypadkiem nie kiełkuje we mnie to, co narzucam innym. "Tak się nie robi". Owszem. Dużym błędem jest posądzanie przyjaciół, nie wiedząc co stanęło im na drodze.&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7400302511740519083-47752217077961454?l=arcpoe.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://arcpoe.blogspot.com/feeds/47752217077961454/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=7400302511740519083&amp;postID=47752217077961454' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7400302511740519083/posts/default/47752217077961454'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7400302511740519083/posts/default/47752217077961454'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://arcpoe.blogspot.com/2008/01/ksiyc-owiany-mylami.html' title='Księżyc owiany myślami'/><author><name>Ikar Niepoprawny</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06691814352157127456</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='22' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/-0VMpVf1g53E/Tq6AHomwa7I/AAAAAAAABLw/EAsHFQgx70A/s220/1_c.jpg'/></author><thr:total>1</thr:total></entry></feed>
